JAK MA SIĘ TERAZ ZALEW WISLANY?
z dnia: 2026-06-10
Treść artykułu

Odp: SSI ?

I

i.z.rembiewscy

.Morski pył podniecenia opadł, Kanał Z-Z działa. Czas aby zacząc konfrontować nasze nadzieje na ożywienie żeglarskie. Elbląscy żeglarze raczej siedzą cicho. Port Elbląg też niezbyt skory do chwalenia postępu robót na podejściu. Trzeba było delegować warszawskiego żeglarza oceanicznego Zbigniewa Rembiewskiego aby jakieś informacje przemycić na łamy SSI.

Zbychu –bardzo dziękujemy.

Żyjcie wiecznie!

Don Jorge

==============================

Nie było nas tam od pamiętnego otwarcia Kanału ZZ we wrześniu '22 roku; byliśmy tam w pierwszym śluzowaniu po oficjalnym otwarciu. Sprawdzamy co się tam, od tamtej pory zmieniło. Eskapadę zaplanowaliśmy na 3 dni. Trasa: GórkiZachodnie -Nowy Świat-Frombork-Elbląg-Nowy Świat-Górki Zachodnie. Ambitny plan wymagał poświęceń; z Warszawy ruszamy o 5-tej rano w sobotę 23-go, przepakowanie, klar, drobna robota hydrauliczna i o 1100 wychodzimy. Wiatr NE, tyle ze w sile 2 do 3. Próbujemy na żaglach, ale 3 węzły plus halsówka, nie rokują zdążenia na jakiekolwiek śluzowanie. Kończy się na dieselgrocie. Wyrabiamy się na śluzowanie o 1430, ale jakiś problem techniczny przetrzymał nas w śluzie do 1530. Już od pierwszego zgłoszenia na podejściu, widać znaczną zmianę w stosunku do takich jednostek jak my. Nie mamy odczucia jak 4 lata temu, że jesteśmy tylko kłopotem dla załogi obiektu, jest przyjaźnie.

Nowy Swiat

.

Do Fromborka prawie 20 mil, ale przybyło wiatru i kierunek w miarę, więc żeglujemy. W bajdewindach, ale prawie jednym halsem. Wywiad o głębokości na wejściu do Fromborka, mówił o wiosennym pogłębianiu i 2 m spoko. Niestety dla naszych 1.95 m, był zbyt optymistyczny. Brakuje nam ok 20 cm, ale na lekkim przechyle i dużym gazie przeciskamy się przez główki, dalej lepiej. Jest 19-ta. posiłek i przechodzimy do dalszych obowiązków.

Panorama Fromborka

.

Wręczamy zaległy dyplom za Grand Prix przedstawicielowi fromborskiego klubu, co kończy się małą posiadą na jego jachcie. Jeszcze wieczorny spacer po okolicach portu i spać. Jutro znowu wiele wyzwań. Pobudka, śniadanie i już trzeba pędzić na Wzgórze Katedralne. Wejściówka na zwiedzanie na 10-tą. Gotyk, Kopernik i inne historyczne cuda. Odpuszczamy próbę doklejenia się do grupy na zwiedzanie poddasza, ale przepisy pożarowe nie dają nam szans.

Podejście do Elblaga

.

Więc o 1200 rzucamy cumy i kurs na Elbląg. Najpierw połówka, ale wypełnia i stawiamy spina. Na zalewie jest spoko, emocje się zaczynają gdy wchodzimy w kanał, a my ciągle go niesiemy. W kanale wiatr przyśpiesza, prędkości dochodzą do 7 węzłów, doganiamy szalandę która nas wyprzedziła jeszcze na otwartej wodzie i gdy widzimy, że zaczyna manewr cumowania do pogłębiarki, dopiero zrzucamy. Gdyby na brzegach była publika, na pewno byśmy dostali oklaski za sprawność manewru - w jednym obrocie idą w dół spin i grot. I to we trzech. Na kanale widać największą zmianę. Wszędzie ziemne obwałowanie zostało zastąpione betonowym na stalowych grodzicach, umocnieniem. Do tego w większym rozstawie. Głębokość duża, a do tego trwają prace pogłębiarskie do osiągnięcia planowanych 5-ciu metrów. No i most w Nowakowie! 3 lata temu jeszcze czekaliśmy na otworzenie starego pontonowca, a teraz obrotowy cud techniki i rekordzista Polski. Dopływamy do Elbląga, Tu po staremu. Muliste wypłycenie na wejściu do basenu jachtowego, przeorujemy się przez półmetrowy muł, za to w środku elegancko. Przystań bardzo zadbana, widać postęp. Klar i pędzimy na miasto. Wdajemy się w pogaduszkę z operatorem mostów, niestety weszliśmy przy stosunkowo wysokiej wodzie. Co będzie jutro na wyjściu? Spacer zaczynamy od katedry i tu od razu atakuje nas wysoka kultura - trafiamy na koncert organowy w galowej oprawie. Naszej tolerancji na organowe tony starcza nam na trzy utwory i rejterujemy. Ale wysoka kultura zaliczona. Idziemy w nową starówkę, lekkie rozczarowanie - brak życia. W knajpach pusto lub zamknięte, dopiero nad rzeką przy zwodzonym moście trafiamy na pewne objawy życia.


.

Po piwie i wracamy. Kolacja wynagradza niedosyt i trudy dnia. Harmonogramy otwarcia mostu w Nowakowie i śluzowania w Nowym Świecie, wymuszają wczesną pobudkę i wyjście o 0700. A tu jeszcze niewiadoma na wyjściu z basenu jachtowego. Woda trochę opadła. Próbujemy w innej części wejścia, przechył, gaz i puściło. Jeszcze małe zamieszanie przy moście w Nowakowie, obsługa nas nie widzi więc mostu nie otwiera, mimo rozkładowej godziny. Dopiero gorączkowe zapytania do kapitanatu Elbląg, sprawę wyjaśniają i płyniemy. W Nowym Świecie znowu Wersal, wychodzimy na Zatokę, trochę wieje, żeglujemy. Niestety siada i znowu dieselgrot.

Cumujemy ok 16-tej.

Koniec rejsu. Dużo wrażeń, obserwacji i 95 mil za rufą.

Zbych