|
JAK SAMOTNY ZAJĄC ADAPTUJE SIĘ NA OCEANIE
z dnia: 2012-05-29
Zacznę od tego, że tu i ówdzie pojawiły się pogłoski, że Edward "Gale" Zając wyruszył na ocean na jachcie niedoklarowanym, na którym tuż przed startem pojawiły się groźne przecieki. W domyśle - katastrofa. Przesłanie tego newsa brzmi - spoko. W podobnej sytuacji Mark Twain napisał : The report of my death was an exaggeration. Mówią, że nie ma dymu bez ognia. Tak jest - ogień był, ale we właściwym czasie, fachowo został ugaszany, a szkody naprawione. Każda z tych trzech, kolejnych, losowych katastrof w zasadzie przekreslała udział Edwarda w Challenge. A jednak udało się ! Niewiarygodne. Wielka to zasługa Prezesa Komiteru Opieki nad SZnO oraz jego znakomitego zespołu antykryzysowego (lista w porządku alfabetycznym). Większość z nich pracowało w cyklu całodobowym podczas kilku tygodni poprzedzających wypłynięcie.
.
Oto oni: - Lech Karpowski – ekspert/praktyk od laminatów. Rzadkie połączenie rozległej, uporządkowanej wiedzy ze zręcznością w rękach. - Romek Kwiat Kwiatkowski – przyjaciel od serca i autor pięknych szafek wewnętrznych. Utalentowany wszechstronnie malarz i rzeźbiarz – co widać po rumplu Holly. - Józef Majewski – skipper pięknego, regatowego jachtu atlantyckiego, który hojnie dostarczył materiały do wykończenia "Holly". Dzięki jego radom praktyka bezpieczeństwo Holly znacznie wrosło. - Monika „Moniia” Matis – Jej interwencja i wiedza pozwoliły błyskawicznie umieścić Edka w angielskim szpitalu (nie było dobrze…) - Jerzy Plewa - doskonały przewoźnik jachtów oraz absolutnie człowiek do wszystkiego w kraju i za granicą. Jego asystentka Madzia troszczyła się o Edwarda niczym wnuczka.
- Krzysiek Puton – obdarzony wyobraźnią elektroniczną z pogranicza czarnej magii, utalentowany diagnosta i naprawiacz wszystkiego, w czym porusza się choć pojedynczy elektron. Chodząca encyklopedia elektroniki jachtowej. - Marek Wąsik – dwie złote rączki, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych (lub jeszcze żadnej w życiu nie spotkał). - Marian Zabłocki – zajął się logistyką żywieniowo-noclegową ekip wolontariuszy przyjeżdżającej do pracy przy łódce. Jego warsztat w garażu był stale otwarty dla potrzeb "Holly" i gdy wszystko już zawodziło zawsze znajdował rozwiązanie. - oraz kilkanaście innych osób, które pragną pozostać anonimowe.
Przedsięwzięcie doszło do skutku dzięki ofiarności kilku firm i wielu indywidualnych darczyńców z szanownego grona PT Czytaczy i Skrytoczytaczy. O firmach będzie w SSI niebawem.

superkamizelka
A teraz komunikat Komitetu Opieki nad SZnO - informacja uzyskana przez telefon satelitarny
Dzisiaj o godzinie 1448 czasu warszawskiego udało się nawiązać łączność z jachtem "Holly". Słyszalność nie była najlepsza. Jacht był wtedy na pozycji 49,18,007 7,01,180 i płynął kursem 215 z prędkością 5-7 węzłów pod zarefowanym grotem i genuą. Kapitan czuje się świetnie i pozdrawia wszystkich sympatyków SSI. Wszystkie instalacje działają bez zarzutu – opłaciła się staranna, przedwyjazdowa praca i tysięczne sprawdzanie drobiazgów. Zużycie paliwa w silniku pracującym na regeneracje akumulatorów jest niższe niż zakładano (nie wolno jest go używać do celów napędowych).
Dzisiaj pierwsza porcja świnki (EWA, JUSTYSIA – satelitarne mniam, mniam dla Was!) wyszła na spotkanie ze słoika w porze obiadowej wchodząc w bliską relację z Edkiem – co znaczy, że objawy ciężkiego zatrucia ustępują.
Edek zwolna wchodzi w rutynę atlantycką – jutro płukanie zęzy. Świetnie sprawdza się ręczna pompa membranowa podarowana przez szczecińską Aurę – coś, co było utrapieniem wcześniejszych, bałtyckich rejsów. Chociaż nie należy do najtańszych (około 500 zł) to jednak model Gusher Titan 2 (model wg katalogu "Aury" 220178) oferują niewiarygodną, faktyczną wydajność 100 l/min (przy wypoczętym pompiarzu J)

Dalszy kontakt (jutro) zależy głównie od warunków pogodowych.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
_____________________
|
|