Doktor biolog, badacz, kapitan, armator badawczego jachtu Eugeniusz Moczydłowski, którego liczne artykuły o morzach polarnych czytaliście w SSI wielokrotnie miewa… ambitne sny. Zaryzykuję – wizje, czyli coś takiego co pan premier Donald Tusk w porywie dobrego humoru uznał za wskazanie do wizyty u lekarza. Ale ja tak tego nie traktuję. Wszystkie ważne dokonania zawsze poprzedzają wizje lub sny. Tak sobie rozmawiam z Eugeniuszem, a on utyskuje na obojętność władz w stosunku do konstruktywnych propozycji dotyczących ekspozycji zasłużonych dla kultury i nauki jachtów na gdańskiej Motławie. Jako (naturalizowanego) Gdańszczanina sprawa mnie obchodzi i właśnie dlatego postanowiłem opublikować ten mobilizujący „manifest” powszechnie cenionego kapitana i naukowca. Może kogoś ruszy?
Żyjcie wiecznie!
Don Jorge
==================================
Motto: To whom it may concern
.
Szanowni Państwo,
Przepraszam za natrętność, która wynika z nieuchronnego, naturalnego zmierzania do zakończenia mojej aktywności żeglarskiej. Mam nadzieję, że jest usprawiedliwiona poczuciem obowiązku spłaty długu zaciągniętego wobec środowiska żeglarskiego i Gdańska – macierzystego portu jachtu „Magnus Zaremba”. Proszę o potraktowanie tego listu jako życzliwej sugestii człowieka zatroskanego niedostrzeżeniem i niewykorzystaniem nagromadzonego, znacznego potencjału tradycji i kultury morskiej w Gdańsku.
.
Gdańsk ma spektakularne osiągnięcia w tej dziedzinie, ale świadomość tego jest udziałem tylko wąskiej grupy żeglarzy i przyjaciół morskich tradycji w Polsce i całkowicie nieobecna za granicą. Piszę, bo jestem przekonany, że włodarzom portu i miasta Gdańsk zależy bardzo na promocji kultury morskiej od 80 lat już całkowicie polskiego Gdańska. Mam taki sen, że na nabrzeżach Szafarni, Kanału na Stępce, lub po drugiej stronie Motławy, podziwiam modele gdańskich, historycznych jednostek, które zapisały wielkimi, złotymi literami historię powojennego żeglarstwa, unikalnego w skali globalnej.
/
Jacht badawczy „Magnus Zaremba”.
.
Trzeba tylko zdać sobie sprawę ze skali dokonań zrealizowanych przez nowych Gdańszczan, niemal bez żadnego wsparcia władz wielu szczebli, a dzięki woli i uporowi zwykłych ludzi zafascynowanych nieznanym, jak drzewiej byli motywowani odkrywcy i badacze nowożytnego świata. Wymienię kilka wyjątkowych: s/y „Swarożyc” – 1967 – pierwszy jacht na świecie, który dopłynął do archipelagu Svalbard, s/y „Freya” – 1969 – drugi jacht na świecie, który dotarł do stolicy Grenlandii Gothaab, s/y „Gedania” – 1975/1976 - pół wieku temu wpłynęła w Przejście Północno-Zachodnie jako pierwszy żaglowiec od odkrycia NWP przez Roalda Amundsena na kutrze „Gjoa”; pierwszy jacht, który dotarł poza południowy krąg polarny, r/v „Oceania” – żaglowy szkuner prowadzący od 30 lat badania mórz polarnych, sy „Magnus Zaremba” – od 2013 roku nieustannie uczestniczy w badaniach Arktyki na Svalbardzie, Grenlandii, Przejściu Północno-Zachodnim, wyróżniony wieloma najwyższymi nagrodami żeglarskimi.
.
W innym moim śnie ciągle aktywne, zasłużone jachty, dzieło gdańskich stoczniowców i rzemieślników, efekt aktywności i pasji żeglarskiego środowiska, dokumentują związek portu i miasta Gdańsk z tradycją morską w przedsięwzięciach komercyjnych, promocyjnych jak Jarmark Dominikański, Dni Morza. Smutny sen jest taki w którym związki Gdańska z morzem ilustrują na przykład jarmarcznej architektury statki wożące turystów po Motławie, pirackie atrapy. Nie powinno być tak, że jedyny symbol związków Gdańska z światowego formatu żeglarską eksploracją to jacht „Generał Zaruski”, pomysł gdyńskiego entuzjasty żeglowania i wychowania morskiego młodych Polaków. Trudno uwierzyć, że kilometry nabrzeży portu Gdańsk, nie tworzą możliwości ekspozycji unikalnej jednostki jaką jest s/y „Magnus Zaremba”.
.
Deklaruję do dyspozycji Państwa mój czas, wiedzę i entuzjazm dla wsparcia idei promocji i utrwalenia morskiej tradycji i kultury wypracowanej przez dekady w Gdańsku.
Z szacunkiem pełnym nadziei na zrozumienie i czynny udział Szanownych Państwa
Eugeniusz Moczydłowski,
Warszawa, 22.05. 2026 r.