SSI już dosłużyło się określenia galerii marynistyki, głównie za sprawą obrazów mistrza Marka Sarby. Zaczynam czuć się nieskromnie jako kustosz. Jestem pewien, że ci z Czytelników i Skrytoczytaczy SSI mających kolorowe drukarki nie omieszkają i ten obraz sobie wydrukować. Bo warto.
Markowi bardzo dziękujemy i klaszczemy brawa.
Tymczasem u nas lody coraz grubsze i grubsze.
Zimno, zimno. Przy jachtach trudno coś zdziałać.
Żyjcie wiecznie!
Don Jorge
===========================
Don Jorge,
zdecydowalem sie podesłać Ci następną publikację “do spojrzenia”. Większość moich prac jest oparta na historii usłyszanej lub osobiście doświadczonej. Tym razem tylko małe wyjaśnienie – ten obraz jest bardzo prosty tematycznie i zrozumiały. Tytuł obrazu “The Funeral March for Hunters” eng. “Marsz Żałobny dla Myśliwych” po polsku. Wymiary 16 cali x 24 cale (40.6cm x 60.7cm)
/
.
Otóż w roku 1975 od 6 maja do 19 maja odbyło się typowe holowanie morskie na trasie z Alesund (Norwegia) do portu Marino (Hiszpania). Podczas rejsu nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło za wyjątkiem napotkanych statków, których zbyt często na tych wodach sie nie spotyka. Jednostką holującą był parowy lodolamacz Polskiego Ratownictwa Okrętowego “Swiatowid” zbudowany w Oskarsham (Szwecja) w roku 1951. Długość 47.7 metra, 883 GRT, tłokowa maszyna parowa typu H59 o mocy 2600 KM. Zakres rejonu żeglugi Bałtyk i Morze Północne. Po okresie sezonu “lodow” ratownictwo często zatrudniało lodołamacze do pracy holowniczej, ale rzadko można było zobaczyć “Swiatowida” przy takim zadaniu. Jednostkami ciągniątymi byly dwa norweskie statki wielorybnicze - sprzedane na złom, a wiec to była ich ostatnia podróż. Statkami tymi były D/h “Star III” and D/h “Polaris” - poławiacze wielorybów o długości około 40 metrow i wyporności 300 GRT. Ten obraz jest również pożegnaniem “Swiatowida” który 11 lat po tym holowaniu sam trafił pod palnik stoczni złomowej w Vigo. Nie byłem nigdy członkiem załogi tego lodołamacza (nie był wymagany oficer elektryk) ale kilka razy oglądałem wnętrza w czasie odwiedzin znajomego. Dziś załuje ze nie uwieczniłem nic z maszynowni lub mostku bo były pełne ciekawostek. Zostały wspomnienia. Do namalowania obrazu otrzymałem pomoc od dobrego znajomego, byłego oficera norweskiej marynarki handlowej - Pana Svein Berge, który pomógł mi w części dotyczących statków wielorybniczych.
Życzę przyjemnej kontynuacji roku 2026.
Żyjcie wiecznie
Marek Sarba
Don Jorge !