BAŁTYK PÓŁNOCNY – TYLKO DLA SMAKOSZY
<img src="/att/Image/team/KOZLOWSKImichal.jpg" width="100" height="118" style="float:left;padding;" alt="" /> <p class="MsoNormal"><strong style="mso-bidi-font-weight:normal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;color:#0070C0;mso-fareast-language:PL">Michał Kozłowski</span></strong><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;color:#0070C0;mso-fareast-language:PL"> kolejny raz przedstawia prawdziwym smakoszom morskiej żeglugi uroki, ba &ndash; piękno P&oacute;łnocnego Bałtyku. To nie adriatycki jarmark, to prawdziwe rezerwaty natury i czas&oacute;w sowieckiej okupacji. Opis Michała to nie tylko zachęta, ale uświadomienie, że to najwyższy czas aby tam pożeglować. Najlepiej niewielkim jachtem i to oczywiście &bdquo;na swoim i za swoje&rdquo;. Michałowi dziękuję i &hellip; zazdroszczę jako, że moja dziewięćdziesiątka zrobiła swoje.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;color:#0070C0;mso-fareast-language:&#xA;PL">Żyjcie wiecznie!</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;color:#0070C0;mso-fareast-language:&#xA;PL">Don Jorge</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;color:#0070C0;mso-fareast-language:&#xA;PL">=================================</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL"> </span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Don Jorge,</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">W ubiegłym roku (2024) pożeglowaliśmy Antilą 24,4 do Helsinek; pogoda niestety uniemożliwiła zwiedzenie niedalekich Aland&oacute;w. Zimą zbudowałem nowy jacht typu Antila 24,4 specjalnie na rejsy morskie. Kolega kupił go z obietnicą pożyczenia na m&oacute;j urlop. Popłynąłem więc razem z dwoma kumplami, Kazikiem i Jackiem, wszyscy z patentami sternika i wieloletnim doświadczeniem żeglarskim. Razem mamy ponad dwieście lat, ale czujemy się młodo. Jacht stacjonuje w Kątach Rybackich więc nie musieliśmy go przywozić jak poprzednio. Wystarczyło wypłynąć wprost z Zalewu. Ruszyliśmy z Kąt&oacute;w Rybackich rano drugiego sierpnia. Sporo sieci na Zalewie. Kanał Z-Z &ndash; śluza Nowy Świat, wszystko sympatycznie i</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">zgodnie z podanymi godzinami. Zadzwoniliśmy przed wyruszeniem i wszystko wytłumaczyli, kazali zgłosić się przed śluzą, niekoniecznie na p&oacute;ł godziny przed&hellip; Śluzowaliśmy się w 4 jachty, więc ruch był. Obraliśmy kurs na Hel, ale skoro zostało trochę dnia to popłynęliśmy bezpośrednio do Władysławowa. Stąd jest bliżej do Gotlandii. Zacumowaliśmy koło 20-tej. Tu wszystko bez mian, było wolnych kilka miejsc. Rano zakupy i ruszyliśmy o 13-tej na p&oacute;łnoc. Raczej wiatry sprzyjały i po 28 h zacumowaliśmy w</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Burgsvik na Gotlandii. Automat do opłat i 200 koron, prysznice, WC, prąd, woda w cenie, to już taniej niż na Mazurach. Wielkich atrakcji tu nie ma - to pomimo silnego wiatru wypłynęliśmy w morze. Na wyjściu musieliśmy pokonać fale i wiatr 5B, dalej na samym foku do Visby. Po drodze podpłynęliśmy do wyspy Stora Karls&ouml;. Widzieliśmy pusty pomost, ale nie odważyłem się wpłynąć. Gdyby wiatr zmienił kierunek miejsce by było pułapką. Teraz żałuję, bo pomimo wiatru 5-6B było tam chyba zacisznie. Spr&oacute;buję innym razem.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><img src="/att/Image/202501/ESTONIA_TRASA.jpg" width="250" height="350" alt="" />&nbsp; &nbsp;<img src="/att/Image/202501/ESTONIA_1_ZALOGA.jpg" style="width: 415px; height: 348px;" alt="" /><br /></span></p> <p class="MsoNormal"><font size="2" style="font-family: &quot;Arial&quot;, &quot;sans-serif&quot;;">Trasa rejsu&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; Załoga</font><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Do Visby wpłynęliśmy o zmroku. W porcie było ciasno i niespokojnie, wiatr i fale wchodziły z podejścia. Stanęliśmy pod bosmanatem, przynajmniej blisko do prysznicy. W nocy mocno bujało ł&oacute;dkami, bo wiatr wzr&oacute;sł do 7B. Trafiliśmy na tydzień średniowiecza i było co zwiedzać. Kolejne odwiedzone miejsce to wyspa F&aring;r&ouml;. Port Lauterhorn mnie zawsze urzeka. Oplata 150 koron w automacie, toalety, prysznic, śmieci, prąd chyba dopłata, woda tylko kr&oacute;tki wąż- pewnie by nie tankować, bo coś jej dolega. Prysznice porządne, a toalety trochę uproszczone. Zwiedziliśmy skałki. W jednym z domk&oacute;w jest biblioteka z wygodną kanapą, nie byłbym sobą gdybym jej nie</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">odwiedził. W zabytkowym budyneczku nieopodal portu jest wyłożona księga pamiątkowa, są wpisy Polak&oacute;w, dopisaliśmy się i my. Kazik się zawziął na ryby, ale one nie chciały wsp&oacute;łpracować. Wieczorem stało sześć jacht&oacute;w, a rano o 9 zostaliśmy sami. Podobnie było z kilkoma kamperami stojącymi przy porcie. Ruszyliśmy na p&oacute;łnoc, ale wiatr osłabł i trzeba płynąć na silniku.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><img src="/att/Image/202501/ESTONIA_2_UTO.jpg" width="700" height="459" alt="" /><br /></span></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;, &quot;sans-serif&quot;;">Wyspa Uto</span></font></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Zakotwiczyliśmy przy wyspie Gotska Sand&ouml;n i pontonem przepłynęliśmy na brzeg. Pr&oacute;bowaliśmy najpierw dobić do plaży, podnosząc miecz i ster, ale był to błąd, bo piasek jest kamienisty. Można kotwiczyć w wielu miejscach zależnie od kierunku wiatru, ale jest tu rezerwat i część terenu jest</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">szczeg&oacute;lnie chroniona. Niedaleko kotwicowiska &bdquo;Las Palmas&rdquo; jest miejsce do oglądania fok i ptak&oacute;w zwane Saludden. Dopłynąć bezpośrednio tam nie wolno, bo to akwen zamknięty. Plażą też nie można dojść. Trzeba iść drogą w lesie, niedaleko brzegu. Dochodzimy do kładki prowadzącej do miejsca osłoniętego płotem z desek. W deskach są otwory do obserwacji, nawet lornetki są w skrzynkach, ale warto przynieść jachtową. Na pobliskich skałach wylegują się stada fok i kormoran&oacute;w. Słychać</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">zawodzenie fok. Są stoły i ławki do odpoczynku. Jest księga pamiątkowa i można się wpisać,oczywiście też się wpisałem. Wyspa jest duża, ale rowerami nie da się jechać, bo drogi piaszczyste. Do plaży dobija stateczek i dowozi turyst&oacute;w. Traktor zabiera bagaże. Nocują na wyspie przez kilka dni w domkach i namiotach. To chyba też raj dla ornitolog&oacute;w. Przenocowaliśmy na kotwicy, ale rano wiatr zmienił kierunek i fala nas wcześnie obudziła. O si&oacute;dmej rano już najedzeni płynęliśmy w stronę</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Aland&oacute;w. Dzień p&oacute;źniej zacumowaliśmy rano w Mariehamn. Opłata 40 e, wszystko w cenie z sauną i pralkami. Zwiedziliśmy muzeum i &bdquo;Pommerna&rdquo;. Poszliśmy na drugą stronę wyspy, pozwiedzaliśmy miasto i ruszyliśmy na kolejne wyspy. Pierwsza to wyspa pilot&oacute;w zwana Kobba Klintar, wejście ciasne, ale port pusty i uroczy. Na skale stoi pomnik malarza z kotkiem. Kawiarnia zamknięta, bo poniedziałki mają wolne. Muzeum też zamknięte. Ciut za skałami pływają olbrzymie promy, wygląda aż nierealnie taki kontrast. Kolejne miejsce to cumowisko w rezerwacie Jungfruskar- Korso, z hakami w skałach do cumowania i boją. Nacieszyliśmy się widokiem, zjedliśmy obiad i popłynęliśmy dalej. Warto tu stanąć, zrobić grilla i przenocować w ciszy.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><img src="/att/Image/202501/ESTONIA_4KALISKAER.jpg" width="700" height="457" alt="" /><br /></span></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;, &quot;sans-serif&quot;;">Kaliskaer</span></font></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Przepłynęliśmy do portu Rodhamn, to też miejsce szczeg&oacute;lne. Pomosty wychodzące wprost ze skał, kawiarnia, prysznice, tylko opłata 37e to trochę dużo. Toalety wersja uproszczona, ale obrazki na ścianach, kwiatki i czyściutko. Brak prądu. Pomimo cumowania dwudziestu jacht&oacute;w w porcie jest absolutna cisza. Na skałach kilka stolik&oacute;w do biesiady. Poszliśmy na</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">drugą stronę wyspy, gł&oacute;wnie skały pod nogami. Drzewa jakoś sobie radzą. Ruszyliśmy o 11-tej, słońce 4-5B Trochę zmieniamy plany, bo w prognozach jest sztorm na sobotę/niedzielę. Kierujemy się na p&oacute;łwysep Hanko, Turku wykreśliliśmy. Zacumowaliśmy w porcie Sandvik na wyspie K&ouml;kar. Pomost wychodzący ze skały, kawiarnia prysznice toalety kuchnia śmieci prąd, opłata 28euro. Brak wody na pomoście choć krany są. Stało 10 jacht&oacute;w. Sporo namiot&oacute;w i aut kempingowych stoi obok portu. Wszędzie skały, ale nawet pole uprawne widzieliśmy. Kawiarnia z małym sklepikiem. Można wypożyczyć rowery \10e\ pewnie warto objechać wyspę, ale mamy inne plany. Wypływamy o 9-tej w stronę wyspy Kallskaer; chcemy ją tylko zobaczyć i popłynąć na Ut&ouml;. Na mapie nie podają głębokości to wpłynęliśmy bardzo ostrożnie. Faktycznie głębokości kilkumetrowe. Po podniesieniu miecza i steru zacumowaliśmy do pomostu. Woda jak kryształ. Niedługo zacumowały do skały trzy jachty fińskie. Poszedłem na szczyt g&oacute;ry by zrobić zdjęcie, trzeba ostrożnie chodzić, bo teren trudny. Tak mnie tam ciągnęło, że nawet kapoka zapomniałem zdjąć. Zjedliśmy obiad w tym ślicznym miejscu i popłynęliśmy dalej. Niestety wiatr od dziobu a zostało dwadzieścia kilka mil. Zacumowaliśmy na Ut&ouml; o 20-tej; kolacja i kr&oacute;tki spacer. Obok stoją trzy jachty. Wody brak, prysznic&oacute;w brak, bosman będzie o 13-tej&hellip; Jest widoczna druga marina i pewnie trzeba zmienić na przyszłość miejsce, wygląda korzystniej. Rano o 7-ej ruszyliśmy do portu Hanko. Niebieskie niebo i bejdewind 4B, niestety 60 mil do przepłynięcia.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Prawie cały dzień na genakerze i zacumowaliśmy o 21-tej. Rano zwiedzanie i po śniadaniu wypłynęliśmy. Zaczynamy się spieszyć by uciec do Tallina przed sztormem. Ten etap miał 60 mil i pod koniec płynęliśmy na kawałku foka. Tak silnych wiatr&oacute;w dotychczas nie mieliśmy. Zmieniliśmy docelowy port w Tallinie na bliższy by zdążyć przed kolejną nawałnicą. Chwilę po zacumowaniu uderzył jeszcze silniejszy wiatr, ściana deszczu i zapadła ciemność. Kakume to nowy port ze wszystkim co potrzeba,</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">większość jacht&oacute;w to rezydenci. Duży dźwig samojezdny, stacja paliw, y- bomy, pralki, opłata za post&oacute;j 40 euro. Wiatr w porcie dochodził do 16m/s i spało się nerwowo. Port oddalony jest od Tallina o 10 km. Pojechaliśmy autobusem zwiedzać Stare Miasto, bo i tak wieje dla nas za mocno. Koleg&oacute;w zaciągnąłem na wieżę kościoła św. Olafa. Rozpościera się z niej piękny widok na miasto, niestety wiało na g&oacute;rze piekielnie. To była najwyższa wieża w średniowieczu w Europie zbudowana w 1500</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">roku. W kolejnym dniu wiatr trochę osłabł i przepłynęliśmy do portu Seaplane (przy muzeum). Opłata 35euro za port razem z sauną, do miasta blisko. Bosman wskazał miejsce i odebrał cumy. Trzeba wydać 20 euro na bilet, ale muzeum morskie ciekawe. Wypływamy o 9 AM w stronę Dirhami.</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Zakotwiczyliśmy przy wyspie Dużej Pakri (w przesmyku między wyspami) i pontonem popłynąłem na ląd. Googiel nawet wskazuje port&hellip; Zupełne odludzie, tylko ptaki i foki. Wyspa była poligonem i trochę złomu zostało. Pełno wrak&oacute;w w wodzie i na brzegu. Wyspa cała w lejach po bombach. W internecie są zdjęcia g&oacute;r pocisk&oacute;w i wielu pojazd&oacute;w będących celami, niestety większość sprzątnęli. Kilka lat temu zwiedzałem obie wyspy. Wtedy cumowałem od strony wschodniej do Małej Pakri. Jest tam</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">&nbsp;</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">wygodne kotwicowisko i nawet boja dla jakiegoś stateczku dowożącego turyst&oacute;w. Na Małej Pakri są domy wyglądające jak skansen i mieszka kilka os&oacute;b. Jest mostek między wyspami i grobla. Część wysp jest rezerwatem. Na obu wyspach są małe kamienne kości&oacute;łki.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><img src="/att/Image/202501/ESTONIA_5_RODHAMN.jpg" width="700" height="436" alt="" /><br /></span></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;, &quot;sans-serif&quot;;">Rodhamn</span></font></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Na noc dopłynęliśmy do Dirhami, znam go, bo stałem tu kilkukrotnie. Port się rozbudowuje, tylko gości brak, stało kilka jacht&oacute;w. Opłata 30 e. Rano ruszyliśmy na południe. Trochę daleko było, ale dopłynęliśmy o zmroku do portu Kuivastu na wyspie Muhu. Port jest podczepiony do przejścia promowego. Stały ruch prom&oacute;w, bo Muhu jest połączona mostem z Saremą i tam pewnie większość ludzi jedzie. W marinie bosman wskazał miejsce i odebrał cumy, po chwili już wisiała polska flaga na maszcie. Pomosty solidne z y-bomami, stacja paliw, sklep spożywczy, opłata 30 e.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><img src="/att/Image/202501/ESTONIA_7__Kallskaer.jpg" width="700" height="481" alt="" /><br /></span></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;, &quot;sans-serif&quot;;">Kaliskaer</span></font></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Rano wiatr p&oacute;łnocny 4-5B i słońce zachęciły do płynięcia. Trzeba<span style="mso-spacerun:yes">&nbsp; </span>skorzystać i obieramy kurs na M&otilde;ntu. To ponad 60 mil, ale prędkości przekraczały często 6 węzł&oacute;w i po 22-tej już cumowaliśmy, niestety tutaj to już noc. Nawet bosman nas przywitał po ciemku i skasował 20e. Port ładny, ale stały tylko dwa jachty. Rano poszliśmy na spacer na przylądek S&otilde;rve, jest tam ładny cypel z latarnią. Wr&oacute;ciliśmy zmęczeni i ruszyliśmy na Łotwę. Niestety wiatr dokładnie przeciwny. Port Windawa odwiedzałem wielokrotnie i wejścia nocnego się nie bałem. Jednak silny wiatr, deszcz, burza nad lądem z piorunami, a na dokładkę prom właśnie wychodził w ostatnim momencie, to już sporo na jeden raz. Prom to niby duża jednostka i mocno oświetlona, ale na tle świateł z brzegu dostrzegłem go dopiero w gł&oacute;wkach. Trochę brak AISa dokuczył. Opłata 25e i wszystko po staremu. Pogoda trochę nas zamurowała to trzeba było pozwiedzać. Staliśmy pięć dni (!) i niestety musieliśmy zmienić dalsze plany. Planowaliśmy przepłynąć na Gotlandię by ominąć dużym łukiem wody rosyjski. Popłynęliśmy do Lipawy, wiatr i fale trochę osłabły. Odcinek 60 mil, ale jak zwykle refowanie, burze, deszcz. O 18-tej już cumowaliśmy w marinie. Wszystko po staremu, opłata 20 e, tylko cztery jachty gości. Jacek poszedł zapłacić za port i przyni&oacute;sł kartkę formatu A4 do wypełnienia z danymi załogi, trochę się odzwyczaiłem od takiej biurokracji. Wieczorem suszymy się i drobne zakupy w pobliskim markecie. Zapasy się kurczą, a w sklepie prohibicja wieczorem i rano. Na zwiedzanie czasu zabrakło, po wyspaniu ruszamy do Polski. Rozważaliśmy jeszcze Kłaipedę, ale brakuje już czasu.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Słońce i spokojne wiatry. Trochę strefę ekonomiczną przecięliśmy w nocy. Znajomi odradzali płynąć po nocy, ale wyszło inaczej. Nad ranem wiatr zwiększył siłę i zrobiło się nieprzyjemnie. Do Helu dopłynęliśmy wymęczeni po 36h. ale to przecież 160 mil było. Rejs trwał cały sierpień, rzepłynęliśmy</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">ponad tysiąc mil, odwiedziliśmy trzynaście wysp, pod salingiem zawisło pięć banderek. To jak na jacht o długości 7,5 m chyba całkiem sporo, Refowaliśmy się wielokrotnie, często nawet żeglowaliśmy na samym foku,</span><span style="font-size:14.0pt;&#xA;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;&#xA;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">ale przechył&oacute;w niebezpiecznych nie było. Prędkości na<span style="mso-spacerun:yes">&nbsp; </span>żaglach często 5-6 węzł&oacute;w, a bywało i więcej. Brawa dla projektanta Jacka Daszkiewicza za znakomity projekt. <strong style="mso-bidi-font-weight:normal">Ani razu nie byliśmy kontrolowani. Nigdzie nie zgłaszaliśmy wejść do port&oacute;w, tylko w Polsce.</strong> </span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Jacht był przygotowany na rejsy po Bałtyku. Miecz nierdzewny z likwidacją stukania, dodatkowe żagle genaker i code 0, system szybkiego refowania grota z kokpitu dwa refy, radiostacja, wiatromierz, ploter z echosondą i mapą Bałtyku, kompas, autopilot, światła nawigacyjne, panel solarny, owiewka nadkokpitowa, we wnętrzu dodatkowe poręcze, schody stacjonarne zamiast drabinki, toaleta morska ze zbiornikiem, kuchenka na kardanie, ponton, tratwa ratunkowa i pirotechnika nawet. Silnik przyczepny 6 KM, na pantografie to niestety słabe rozwiązanie na morze i trzeba znać jego ograniczenia. Mazury są zapchane wieloma jachtami i warto się z nich wyrwać. Trzeba trochę ł&oacute;dki przygotować, ale nie są to wielkie koszty. Nawigacja dziś też przestała być wiedzą tajemną.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"><br /> </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Pozdrawiam </span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;&#xA;mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL">Michał</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:&quot;Segoe UI&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-fareast-font-family:&#xA;&quot;Times New Roman&quot;;mso-fareast-language:PL"></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt">&nbsp;</span></p>
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu