WSPOMINKI – 10 LAT TEMU Iwona i Marek TARCZYŃSCY SFORSOWALI KANAŁ KALEDOŃSKI
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
color:#0070C0;border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;
padding:0cm;mso-fareast-language:PL;mso-bidi-font-weight:bold"><img src="/att/Image/202501/TARCZYNSKAiwonaSAJ.jpg" width="100" height="119" style="float:left;padding;" alt="" />O serii ambitnych rejsów <strong>Iwony i Marka Tarczyńskich</strong> przed laty w SSI opublikowano kilka ciekawych i pouczających artykułów. Były to relacje pod wspólnym tytułem „<strong><em style="mso-bidi-font-style:normal">Nurtem Schengen</em></strong>”. Polacy zachłystnęli się wolnością i swobodą podróżowania między europejskimi krajami. Iwona i Marek z pedantyczną dokładnością realizowali swoje marzenie swobodnej morskiej żeglugi „na swoim i za swoje”. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
color:#0070C0;border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;
padding:0cm;mso-fareast-language:PL;mso-bidi-font-weight:bold">Żyjcie wiecznie!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
color:#0070C0;border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;
padding:0cm;mso-fareast-language:PL;mso-bidi-font-weight:bold">Don Jorge</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:
"Times New Roman";border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;
padding:0cm;mso-fareast-language:PL;mso-bidi-font-weight:bold"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL;mso-bidi-font-weight:bold">====================================== </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><strong><span style="font-size:
14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL"> „Rejon Barbarzyńców” (Szkocja) sforsowany 10 lat temu. Pamięci Marka Tarczyńskiego</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Opis wyprawy „BIAŁEGO WIELORYBA” przywrócił mi wspomnienia przed 10 lat. W ramach naszego autorskiego programu, <em>Nurtem Schengen</em>, zdobywaliśmy przedostatni dla nas kraj, mający banderę Schengen – Islandię. Wypłynęliśmy z Gdyni, przez Szetlandy, Wyspy Owcze i stanęliśmy w porcie Hofn na Islandii. Stamtąd, płynąc przez Orkady, znaleźliśmy się w Szkocji i przez porty Wick i Cromarty dotarliśmy do Inverness. To dla nas początek Kanału Kaledońskiego, dla Marka Popiela – koniec rejsu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL"><img src="/att/Image/202501/KANAL KALEDONSKI_2.jpg" style="width: 422px; height: 256px;" alt="" /> <img src="/att/Image/202501/KANAL KALEDONSKI SLUZY.jpg" width="340" height="255" alt="" /></span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:
"Times New Roman";mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Kanał Kaledoński liczy 107 km, ma 29 śluz, 4 akwedukty, 10 mostów, zbudowany w latach 1803 – 1822. <em style="mso-bidi-font-style:
normal">Marina Corpach</em> była dla nas końcem kanału, dla Marka Popiela – początkiem. Nie udało Mu się jeszcze przepłynąć przez Crinan Canal. Nam już się udało. Crinan Canal ma jedynie 14 km, 15 śluz, 7 otwieranych mostów. Jego budowę zakończono w 1836 r , a dzisiejszy kształt nadano w 1932 r. Przydatność tranzytowa kanału żadna, to wyłącznie dziś obiekt turystyczny. Dla ciekawości: za przejście Kanału Kaledońskiego zapłaciliśmy 10 lat temu 158,40Ł, za Crinan Canal 128,70Ł. Opłaty kanałowe były wysokie , ale to przecież szkockie perełki dla żeglarzy i trzeba było je zaliczyć.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:
"Times New Roman";mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Na wyspę Man płynęliśmy z ostatniego w Szkocji PortPatrick. Warunki były bardzo trudne, co dla naszej 8 metrowej „CERBERYNY-MILI” 3 było szczególnie dotkliwe. Z Morza Irlandzkiego dmuchało 23w. Nim minęliśmy cypel zatoki Luce Bay wiatr stężał do 28w. Prognoza przewidywała po godzinie 23 wiatr do 40w. Postanowiliśmy płynąć na zawietrzną stronę wyspy Man. Chwycił nas prąd odpływu, który razem z wiatrem nadawał prędkość<span style="mso-spacerun:yes"> </span>8w(!), mimo że szliśmy na samym grocie, ściągniętym trzecim refem. O 22.30 minęliśmy północno wschodni cypel wyspy Man i dopłynęliśmy do zatoki Ramsey Bay, a w niej do pływowego portu Ramsey. Brama portowa była zamknięta, na wezwania radiowe nikt nie odpowiadał. Stanęliśmy na 2 kotwicach, a po godzinie 8 AM wzięliśmy kurs na stolicę wyspy Man – port Douglas . Wydawało się, że pod osłoną wyspy pokonanie kilkunastu mil nie sprawi żadnych trudności. Tymczasem , po wyjściu z zatoki Ramsey, trafiliśmy na b. silny wiatr , wiejący z S i od zatoki Liverpool . Dopiero o 11.00 otworzyli most do portu Douglas. Odetchnęliśmy. Mieszkańcy wyspy życzliwi, przyzwyczajeni do turystów. Żeglarze ze stojącej obok motorówki dali nam czerwoną flagę wyspy z trzema rycerskimi nogami w ostrogach. Na wyspie (10 lat temu) pracowało dużo Polaków, cieszących się ponoć dobrą opinią. Jeden nasz rodak, Kuba, nazwał swoją łódkę „POLISH MAN” .</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:
"Times New Roman";mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Z wyspy Man popłynęliśmy Morzem Irlandzkim do angielskiej Kornwalii (port Penzance) i przez Kanał La Manche Kanałem Południowym (Kanał Garonny i du Midi) dotarliśmy do Morza Śródziemnego, portu Sete. To był nasz koniec rejsu.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:
"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";mso-fareast-language:
PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Kiedyś mówiło się: „siedź w kącie, znajdą cię”. Dziś nic z tych rzeczy, trzeba samemu się lansować. Marek byłby zły (nie ma Go już z nami 2 lata i 6 miesięcy), bo unikał publicznego wychwalania, był skromnym człowiekiem.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Ja jednak staram się dopasować do współczesności i „rzucam na ściankę” „Miniaturę Żeglarską”, Zeszyt nr 21 , wydany przez Andrzeja Kowalczyka we Francji.</span><span style="font-size:14.0pt;font-family:
"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";mso-fareast-language:
PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Zeszyt nosi tytuł <em>Nurtem Schengen </em>i jest autorstwa Iwony i Marka Tarczyńskich. Poświęcony jest rejsowi na Islandię, który zatytułowaliśmy „Z lodowca pod palmy”</span><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL"> <span style="mso-spacerun:yes"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:baseline"><span style="font-size:14.0pt;
font-family:"Arial","sans-serif";mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
border:none windowtext 1.0pt;mso-border-alt:none windowtext 0cm;padding:0cm;
mso-fareast-language:PL">Iwona Tarczyńska </span><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";mso-fareast-language:PL"></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14.0pt;font-family:"Arial","sans-serif""> </span></p>
Komentarze
wojowanie tak małym jachtem
Marek Popiel z dnia: 2025-08-29 19:50:00
<div><span class="x_gmail_signature_prefix" data-olk-copy-source="MessageBody" style="border: 0px; font-style: normal; font-variant-ligatures: normal; font-variant-caps: normal; font-variant-numeric: inherit; font-variant-east-asian: inherit; font-variant-alternates: inherit; font-variant-position: inherit; font-weight: 400; font-stretch: inherit; font-size: 15px; line-height: inherit; font-family: "Segoe UI", "Segoe UI Web (West European)", -apple-system, BlinkMacSystemFont, Roboto, "Helvetica Neue", sans-serif; font-optical-sizing: inherit; font-kerning: inherit; font-feature-settings: inherit; font-variation-settings: inherit; margin: 0px; padding: 0px; vertical-align: baseline; color: initial; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: start; text-indent: 0px; text-transform: none; widows: 2; word-spacing: 0px; -webkit-text-stroke-width: 0px; white-space: normal; text-decoration-thickness: initial; text-decoration-style: initial; background-color: initial; text-decoration-color: initial;">Wojowanie małym jachtem z tak silnymi wiatrami to prawdziwy wyczyn. Kanał Crinian był dla nas niedostępny czego bardzo żałuje. A co do cen to iflacja zauważana. Za licencję na dwa tygodnie zapłaciliśmy ponad 400 GBP. Dwa tygodnie, bo nasi przyjaciele wrazali tym jachtem do Dublina a dwutygodniowa licencja była znacznie tańsza niż dwie tygodniowe. Pozdrowienia. BTW - ja też dziesięć lat temu przepływałem ten kanał ze wschodu na zachód na pokładzie Sifu of Avon czyli Broceo.</span></div>
<div><em style="font-size: large; background-color: initial; color: initial; text-decoration-color: initial;">Stopy wody pod <font size="4"> kilem</font></em></div>
<div><em style="font-size: large; background-color: initial; color: initial; text-decoration-color: initial;"><font size="4">Marek</font></em></div>