ZIMOWĄ PORĄ (35)
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="100" height="123" src="/att/Image/team/Remiszewski_2015.jpg" />Aż się prosi aby powt&oacute;rzyć za Agnieszką Tyszka - &quot;<em>miłość niejedno ma imię</em>&quot;. <strong>Andrzej <em>Colonel </em>Remiszewski</strong> tym razem o r&oacute;żnych źr&oacute;dłach zauroczeń. A także o rozmaitych formach fascynacji żeglarstwem. Przy okazji dowiedziałem się jak to ponoć zapisałem się w pamięci niekt&oacute;rych z tych siwych i łysych. Bardzo mi to pochlebia. A co do tego - co &quot;<em>klasyk socjalizmu</em>&quot; miał na myśli pisząc że &quot;<em>byt okresla świadomość</em>&quot; to ja mam swoje podejrzenie. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Zakładam uczciwe intencje. Wydaje mi się, że chodziło mu o to, że &quot;bytowanie&quot; to istnienie, a nie status materialny jako &quot;wycena&quot;sytuacji. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Ale to tylko podejrzenie, bo tzw <em>nauk społecznych</em> do prawdziwej wiedzy absolutnie nie zaliczam. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Takie tam szamaństwa.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Oto moje ple-ple :-)</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Przepraszam.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div> <div><font size="2" face="Arial">----------------------------------</font></div> <div><font size="2" face="Arial">Don Jorge i Przyjaciele,</font></div> <div><font size="2"><strong>Przez wiele lat miotały mną uczucia ambiwalentne</strong>. Lektura żeglarskich relacji: Slocuma, Gerbaulta, Vossa, Tabarly&rsquo;ego, Chichetestera rozbudzała wyobraźnię i bezsilną zazdrość. Jako dziecko nie rozumiałem jeszcze przyczyn, dla kt&oacute;rych takie rejsy były dla nas nieosiągalne. Jedyne pr&oacute;by wyjścia na oceany to były &bdquo;oficjalne delegacje&rdquo; ze sterowaniem z biurokratycznych gabinet&oacute;w w Warszawie albo wyprawy naukowe. Tylko w ten spos&oacute;b dało się pogodzić doktrynę totalitarnego ustroju z dążeniem do wolności. Wiem, że pomijam przypadek Leonida Teligi, traktuję go jak wyjątek, a wyjątki jak wiadomo, potwierdzają regułę.<br /><strong>Za rząd&oacute;w idola naszego obecnego &bdquo;naczelnika&rdquo;</strong> nastąpiło <em>swoiste</em> otwarcie na świat. Dobrotliwa i wyrachowana władza zwirtrzyła też korzyści propagandowe, jakie można wyciągnąć z prezentowania osiągnięć sportowych Polak&oacute;w. Pozwoliło to na starty w międzynarodowych imprezach i na organizacje &bdquo;wypraw&rdquo;, czyli rejs&oacute;w już mniej badawczych, a bardziej wyczynowych.<br />Z tamtej epoki datuje się nieprzemyślany pogląd, wyrażający dość pogardliwy stosunek do żeglarzy niemieckich, duńskich, czy szwedzkich. To my byliśmy prawdziwymi żeglarzami, zejmanami, wilkami morskimi, żywionymi niedźwiedzim mięsem, umiejącymi sprostać wszelkim przeciwnościom, naprawić samodzielnie każde urządzenie, dopłynąć wszędzie bez silnika, wytrzymującymi całymi dniami na Bałtyku w rejsach non-stop, bez żyletki i mydła. A oni, mięczaki, żeglujący przy brzegach, chowający się w portach przy byle si&oacute;demce, manewrujący tylko na silniku i używający kolorowego papieru toaletowego!<br /><strong>Pojawiły się pisane relacje o rejsie &bdquo;Ludojada&rdquo; Mączki, książki Griffina i Marca Linskiego</strong>, okazało się, że można żeglować inaczej. Można? Trzeba jednak być milionerem-abnegatem albo Anglikiem, czy Francuzem. To nie dla nas!<br />Przełom nastąpił około roku 1991. Tak się składa, że to rok założenia SAJ (tak, tak, to już dwadzieścia pięć lat!). Poczynając od literatury, tym przełomem była &bdquo;<em>Praktyka bałtycka na małym jachcie</em>&rdquo;. Na papierze przeczytaliśmy, że normalne jest proste żeglowania na małych jachtach, zaś nienormalne są restrykcje biurokratyczne. A ustrojowa zmiana pozwoliła szybko zacząć to potwierdzać empirycznie. Już nie musieliśmy pływać w &bdquo;krajowe rejsy stażowo-szkoleniowe&rdquo;, można było wł&oacute;czyć się od portu do portu, korzystając z praw obywatelskich przysługujących Europejczykom. Dowiedzieliśmy się, że żeglarstwo to praktyka, a nie teoretyczny doktorat. Dowiedzieliśmy się, że żeglarstwo to odpowiadanie samemu za siebie, a nie zdobywanie podpis&oacute;w i stempli.<br /><strong>Pozwoliło to znaleźć czas na wł&oacute;czenie się po małych portach.</strong> Wyzwoleni z presji czasu i zakup&oacute;w wszystkiego, czego wcześniej w Polsce nie było, mogliśmy się przyglądać życiu żeglarzy niemieckich, duńskich i szwedzkich. I nagle zobaczyliśmy, że prawdziwe żeglarstwo to nie tylko <em>niedźwiedzie mięso</em>, to także relaks, lampka wina w przyportowej tawernie i dziewczyny w bikini opalające się na pokładzie. To działająca na jachcie toaleta, posiłki przygotowywane ze świeżych produkt&oacute;w, możliwość zjedzenia na talerzu i posługując się normalnymi sztućcami, brak konieczności pompowania zęz co dwie godziny, aktualne mapy dostępne na pokładzie.<br />/<img alt="" width="600" height="438" src="/att/Image/201505/LOKOWANIE_PRODUKTU_Remiszewski.jpg" /><br />Kamizelka nie musi Damie przeszkadzać, źr&oacute;dło: </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000065/!x-usc:http://www.gizmodiva.com/"><font size="2">www.gizmodiva.com</font></a><font size="2"> </font></div> <div><font size="2">. <br /><strong>Piszę w pierwszej osobie</strong>, bo sam tę drogę przechodziłem i w liczbie mnogiej, bo jako obserwator i komentator, widziałem, jak drogę tę przechodzi wielu. Daje mi to prawo do uog&oacute;lnień.<br />Nie oceniam, nie kajam się ani nie chwalę. Relacjonuję. To wspomnienie prowadzi mnie do oczywistych wniosk&oacute;w. Jeden z siwą brodą napisał, że &bdquo;<em>byt określa świadomość</em>&rdquo; &ndash; to tłumaczy zmianę sposobu widzenia świata.<br /><strong>Jest jednak drugi wniosek i ten warto zapamiętać</strong>. Nie ma &bdquo;słusznego&rdquo; żeglarstwa. To zdobycz zwycięstwa demokracji i zdrowego rozsądku sprzed ćwierćwiecza. Takie żeglarstwo jest właściwe, jaki odpowiada żeglującemu. Można płynąć do Antarktyki, można bić rekordy najkr&oacute;tszych przebieg&oacute;w, startować w regatach, płynąć miecz&oacute;wką lub żaglowcem dookoła świata. Można wł&oacute;czyć się po szkierach albo pokonywać &bdquo;trasę praojc&oacute;w&rdquo; Gdynia &ndash; Jastarnia 13 razy w roku. Nasza wolność polega właśnie na tym: sami wybieramy i tolerujemy wybory innych. Obyśmy jej nie utracili.<br /><strong>Zacznijmy od siebie</strong>. Na ekranach telewizor&oacute;w możemy obserwować dziesiątki tysięcy pospolitego ruszenia. To jedna strona medalu. Jest i druga. Każdy z nas ma coś do zrobienia. Są rady osiedli, są organizacje charytatywne, są kluby sportowe dla dzieciak&oacute;w. Elementem Polski obywatelskiej mogą i powinny być także organizacje żeglarskie. Takie, kt&oacute;re pilnują, by wolności nam nikt nie zabierał &ndash; o tych głośno. Ale i takie, powszechnie nie znane, gdzie pasjonaci, sami dla siebie i swojego otoczenia starają się wsp&oacute;lnie działać. Takie podejście tworzyło żeglarstwo w czasach wrogich, nie okazało się zbędne w czasach triumfującego skrajnego liberalizmu, jest konieczne w czasach nudnej normalności, kt&oacute;rą obyśmy odzyskali.<br />Nudzę? Być może&hellip; Ale nie przestanę.<br />12 grudnia 2015<br />Colonel</font></div> <div><font size="2">-------------------------------<br /></font><font size="2"><em>Tekst zawiera osobiste, prywatne i subiektywne obserwacje autora.<br /></em>.</font></div> <div><font size="2"><strong>PS.</strong> &bdquo;Audycja zawierała lokowanie produktu&rdquo;<br /></font><font size="2"><strong><u>Polecam w kolejności pojawienia się w tekście:<br /></u></strong>Joshua Slocum &bdquo;Samotny żeglarz&rdquo;<br />Alain Gerbault &bdquo;W pogoni za słońcem&rdquo;, &bdquo;Na powrotnej drodze&rdquo;<br />John Voss &bdquo;Łodzią żaglową przez oceany&rdquo;<br />Eric Tabarly&rdquo; &bdquo;Samotne zwycięstwo&rdquo;, &bdquo;Moje Pen Duicki&rdquo;<br />Francis Chichester &bdquo;Gipsy Moth okrąża świat&rdquo;<br />Wojciech Jacobson &bdquo;Marią do Peru&rdquo;<br />Antoni Pisz &bdquo;Marią przez Pacyfik&rdquo;<br />Maurice Griffiths &bdquo;Na małych statkach wśr&oacute;d piaszczystych ławic&rdquo;<br />Marc Linsky &bdquo;Żeglarstwo swobodne&rdquo;<br />Jerzy Kuliński &bdquo;Praktyka bałtycka na małych jachtach&rdquo;</font></div>
Komentarze
żeglarstwo jest zajęciem towarzyskim Marek Popiel z dnia: 2015-12-14 12:04:00
lubię pogawędki Colonela Tadeusz Lis z dnia: 2015-12-14 15:56:00