ALFRED TO BYŁ DZIWNY FACET
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="100" height="136" src="/att/Image/team/LENZportret2010.jpg" />Moje doświadczenia z czasów wojny - warszawiaka, który przybył do Gdańska w czerwcu 1945 roku - zdawały się być nie do zatarcia. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">A jednak, a jednak, kiedy jesienią tegoż roku poszedłem do szkoły w otoczeniu niemieckojęzycznych rówieśników - coś we mnie zaczęło się zmieniać. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Powolutku, powolutku pojawiało się odczucie, że to take same dzieci jak my. Może to także było zasługą niebieskookiej Karin Heise. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">I kiedy ruszyła "machina wypędzania" było mi po prostu smutno. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Z tym wypędzaniem to spora przesada - nikt nikogo pod kolbami do wagonów kolejowych nie pędził. Minęły lata i okazało się że mimo totalnej wymiany mieszkańców o miescie rodzinnym moich dzieci i wnucząt mówi się <em>"Gdańsk is different</em>". </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Goście z kraju i zagranicy dziwia się oglądając na Placu Wybickiego figurę Guntera Grassa i figurki Oskara Matzeratha - bohatera jego książki "Blaszany Bębenek" ("Die Blechtromme"). </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Dziwią się też, że nazwiska sporej grupy gdańskich Niemców to patroni naszych nowoczesnych tramwajów produkowanych w Bydgoszczy.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">I jeszcze jedno wspomnienie - zbierając materiały do locyjki "Wybrane porty Bałtyku" jacht "Milagro V" zawinął do Eckernforde. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Z miejska mariną sąsiadowała przystań "Danziger Yacht Club". </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Do kieszeni żółtego sztormiaka wepchnąłem kwadratową butelczynę gdańskiej "Goldwasser". Zadzwoniłem od furtki, wyszedł starszy pan. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Zapytałem czy to ziomkowski jachtklub wypędzonych z Gdańska.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>- Jawohl.</em></font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>- no to ja właśnie w tej sprawie, bo to akurat ja was w 1946 z Gdańska wypędzałem</em></font></div>
<div><em><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img alt="" width="300" height="479" src="/att/Image/201505/JERZY_EKERNFORDE_DANZIGER_YACHT_CLUB.jpg" /></font></em></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Na jacht wróciłem nad ranem dokumentnie <em>ubryzdyngolony </em>(patrz niżej)</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Rozumiem, że już jako pełnokrwiści Europejczycy jesteście odpowiednio przygotowani do lektury felietonu <strong>Mariana Lenza.</strong></font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">-----------------------------------------------------------</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Motto:<br /><em>„Herodot z Halikarnasu przedstawia tu wyniki swoich badań, aby dzieje ludzi nie zatarły się z czasem w pamięci i aby nie zgasła sława wielkich i niezwykłych czynów dokonywanych czy to przez Greków, czy to przez barbarzyńców”. (Herodot I 1,1)<br /></em><font size="2" face="Arial"><font size="4"><strong></strong></font></font>
<div><font size="2" face="Arial"><font size="4"><strong>.</strong></font></font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><font size="4"><strong>Portret żeglarza</strong></font><br />Alfred to był dziwny facet! Poznałem go dosyć późno - mój związek klubami z Basenu Żeglarskiego w Gdyni, w latach osiemdziesiątych osłabł - dlatego dopiero w maju 1992 roku, gdy przyprowadził w ramach regat z Grossenbrode, 13 jachtów poznaliśmy się lepiej. Była to doroczna impreza. Nasi żeglarze jeszcze spali zimowym snem, a Alfred już był w Gdyni. Przez całe lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku dostarczał gdyńskim żeglarzom i nie tylko im, pomoc humanitarną, jedną z wielu, która wówczas docierała z zachodu. Spotkania kończyły się hucznym <em>Seglerfette </em>w gdyńskiej „Stali”, przy dwu beczkach piwa, które przywoził.<br /><br />Będąc poprzedniego roku swoim jachtem „Chicago Annie” podpłynął pod Sambię i tam rzucał butelki z pocztą. Taka żeglarska zabawa. Traf chciał, że dyrektor tamtejszego zjednoczenia budownictwa wyszedł rankiem z daczy stojącej na brzegu i znalazł jedną z nich. Zaprzyjaźniona Niemka, która pozostała po wojnie i była wykładowcą języka niemieckiego na tamtejszym uniwersytecie przetłumaczyła tekst z adresem. Tak przy jej pomocy nawiązał korespondencję i zaprosił ich do siebie.<br /><br />Teraz właśnie chcieli popłynąć całą flotyllą do Kaliningradu, ergo Koenigsberga. Była tylko kwestia rosyjskich wiz. W Hamburgu konsulat załatwiał sprawę opieszale, ktoś wyraźnie czekał na „wziatku” i wyprawa stanęła pod znakiem zapytania. <br />Dzisiaj mało kto pamięta co się wówczas działo. Dziesiątki tysięcy ludzi z Obwodu Kaliningradzkiego i byłego ZSRR przyjeżdżało z jakimiś towarami i zalegało chodniki, place i stadiony by sprzedać cokolwiek. W Obwodzie Kaliningradzkim panowała po prostu nędza! Ludzie przez pół roku, rok, nie otrzymywali pensji! Bałagan był totalny!<br /><em>- Pan daj kanapku</em> – żebrał stojący na posterunku, młody pogranicznik.<br />U nas też było nie lekko. Cała gospodarka zawracała na nowe tory. Producenci zaczynali od ogrodowych krasnali, które były hitem eksportowym, dopiero później były spojlery, przyszła kolej na samochodowe bagażniki, aż wreszcie na kajaki i małe jachciki. Mając doświadczenie i kontakty usiłowaliśmy zamiast jachtów eksportować cokolwiek. Przyjęliśmy taktykę, aby sprzedawać do Kaliningradu, a oni niech się dalej martwią. Dalej było niebezpiecznie! W niektórych miastach są całe cmentarze tych co padli w „bojach” o kapitalizm, ergo kapitał.<br />Przez cały rok 1990, 1991 i 1992 - zima, lato, niemal co tydzień byłem Kaliningradzie. Pociągiem, autobusem, autem, wodolotem, latem co drugi raz jachtem. Wymagało to kontaktów z konsulatem rosyjskim w Gdańsku. Teraz zadzwoniłem czy mogą wydać wizy – oczywiście. Zebrałem pięćdziesiąt paszportów i po 30, jeszcze wówczas, Bundesmarek, pojechałem i po dwu godzinach wróciłem z wizami. Nie mogli wyjść ze zdumienia – po prostu „medżik”!<br /><br />Popłynąłem jako pilot na s/y „Roby”; na innych jeszcze czterech kolegów. Na miejscu dyrektor-szczęśliwiec okazał się człowiekiem na poziomie, a Pani Tłumacz bardzo pomocna. Nawiązali kontakt z odpowiednikiem „Caritasu” gminy protestanckiej i z jedną z porodówek, gdzie mieli przywozić pomoc humanitarną, aby nie trafiała byle gdzie.<br /><em>- U was już jest dobrze, teraz oni potrzebują pomocy</em> – argumentował Alfred.<br /><br />Odtąd pilotowałem sześć konwojów. Samochody rano stawały w Gdańsku przed konsulatem, odbierałem paszporty i po 30 marek. O godzinie ósmej wchodziłem do biura i po trzech kwadransach wychodziłem z wizami. Po prostu nadal „medżik”! Celnicy po obu stronach byli jak znajomi, jechaliśmy poza kolejką i obiad jedliśmy już w Kaliningradzie. Ale to było później.<br /><br />W latach 1989, 1990 i 1991, w drugiej połowie października pływałem jachtem „Wołodyjowski” na wystawy „Hanseboot” do Hamburga. Organizatorzy postanowili w 1992 roku przesunąć 33. wystawę na listopad. Listopadowy rejs nie wchodził w rachubę, już poprzedniego roku wracałem 02 listopada, gdy na Zatoce była śnieżyca.<br /><em>- Przyjedź autobusem, zamieszkasz u mnie</em> – z opresji wybawił mnie Alfred<br /><em>- „Bieda, panie bieda”</em> – na wystawie, jak to zwykle narzekali producenci.<br />Nie była to, dla mnie pierwszyzna, ale byłem w swoim żywiole, jak zwykle zachwycony! Nicowałem całą wystawę.<br /><br />Kilka dni minęło szybko. Alfred zorganizował suto zakrapiane spotkanie kolegów żeglarzy, armatorów jachtów z wypraw do Gdyni. Wśród nich był jeden, który doskonale mówił po polsku, jego żona też coś tam dukała. Dzięki nim czułem się swobodnie. Z dzieciństwa wyniosłem głęboką awersję do języka niemieckiego. Z tego powodu również w szkole miałem pod górkę.<br /><em>- Der, die, das</em> – niech to szlak trafi.<br />Rodzice po pruskich szkołach dobrze władali tym językiem, ale jakoś nie kwapili się do udzielania korepetycji.<br /><br />Sądziłem, że są imigrantami i pochwaliłem że dobrze zachowali język. <br /><em>- Mam krewnych na Śląsku</em> - zaczął swoją opowieść.<br /><em>- Rozumiem, ale z jakiego jesteście miasta?</em> – dopytywałem sądząc, że są z tych co to ich przehandlował Gierek .<br />- <em>Pochodzę z Hamburga, a na Śląsku mam krewnych. Tak to kiedyś było, Druga Rzesza Niemiecka była wielkim krajem jedni mieszkali tu i inni gdzieś tam. Zaczęły się wielkie wojny. Druga i Trzecia Rzesza rozpadły się, wszystko porozdzielano granicami</em> – zrobił mi wykład z historii (?).<br /><em>- Gdy czasy się zmieniły pojechałem do krewniaków na Śląsk i tu konfuzja, ja nie znam polskiego, a oni niemieckiego. Krewniacy, a nie możemy się dogadać, więc postawiłem na stole butelkę i powiedziałem ja się nauczę polskiego, a wy niemieckiego. Wróciłem do Hamburga i z żoną poszliśmy na kurs języka polskiego. Chodziłem całe dwa semestry i się nauczyłem, a te gamonie do dzisiaj nie nauczyli się niemieckiego – był bardzo zniesmaczony. <br />- Przecież umowa stała! –</em> ubolewał.<br /><em><br /></em>Czas biegł! Towarzystwo nie było tak barwne, ani tak oryginalne w toastach jak Gruzini.<br /><em>- Prosit!</em> – trochę jadła i następna kolejka.<br />Po północy wszyscy byli - jak mawiała żona jednego z moich załogantów – <em>mocno ubryzdyngoleni</em>.<br /><em>- Popatrz! Popatrz na nich, a mówią, że Niemcy nie piją</em> - z wyraźnym <em>Schadenfreude</em> mówił mój sąsiad.<br />Mieli w zwyczaju, po sezonie wydawać w kilkunastu egzemplarzach swoją gazetkę-książeczkę; wcześniej mi przysłali. Znalazłem w niej tłumaczenie mojego artykułu, który ukazał się po wyprawie do Kaliningradu w „Gazecie Morskiej”, dodatku „Gazety Wyborczej”. Kolegę z Hamburga, który doskonale włada niemieckim zapytałem: <br /><em>- Jak wypadło tłumaczenie?</em><br />- <em>Doskonałe. Wyjątkowo dobre</em> – upewnił mnie.<br />Sądziłem, że autorem tłumaczenia jest mój rozmówca.<br /><em>- Nie, nie, to moja żona tłumaczyła</em> – byłem zdumiony, bo nie błyszczała w rozmowie.<br /><em>- O! moja żona, nie to co ja, cztery semestry uczęszczała na wykłady, doskonale – lepiej - zna gramatykę, pisownię, tylko z mówieniem gorzej – cóż są różne talenta.</em><br /><br />Ogólna rozmowa stała się bardziej bezładna. Usiłowałem wyłowić sens wypowiedzi Alfreda. Widząc rozpacz w moich oczach, sąsiad pocieszył mnie: <br /><em>– Ty się nie martw. Ja też go nie rozumiem. On mówi tutejszym, hamburskim, portowym slangiem.<br /></em>I odwracając się do gospodarza huknął: <em></em></font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><em>– Alfred, ty mów po niemiecku!</em> <br />Alfred „wrócił” na niemiecki i dyskutował z kolegami o planach konwoju humanitarnego do Kaliningradu.<br />- <em>Głupi jesteś</em> – tłumaczyli mu.<br /><em>- Co będziesz z tego miał? Po co ci to! Tyle fatygi!</em><br /><em>- Czy wiesz co to będzie w przyszłości? Dobro ma to do siebie, że pozwala sobie łatwo założyć na szyję pętlę, którą później trudno zdjąć.</em><br /></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Alfred podniósłszy do góry wskazujący palec prawej ręki i w charakterystycznym geście pokazując, perorował:<br />- <em>Dopóki mam jedną, jedną, markę, będę pomagał!</em><br /><br />Przyjęcie skończyło się nad ranem. jeszcze dwa dni włóczyłem się po wystawie rozmyślając już o kolejnej w Berlinie i zamiarach Alfreda.<br />W latach 1993 i 1994 pilotowałem sześć jego wypraw autami z pomocą humanitarną do Kaliningradu, w których uczestniczyła też Frau Tschirpe i jego dwaj synowie. Nigdy nie dociekałem co nim powoduje. Czy zwykły altruizm, czy prześladują go jakieś demony z przeszłości. </font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="400" height="351" src="/att/Image/201505/ALFRED.jpg" /><br /><br />Później na całe sezony zablindowałem się na Morzu Śródziemnym: Lazurowe Wybrzeże, Korsyka, Włochy, Sycylia, Malta … i drogi nasze się rozeszły. </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Dzisiaj, po latach – jako prawnuk imigranta z Bałkanów (dobrze napisałem, Bałkanów) - wspominam te epizody. <br /><em>- Tak! Alfred to był dziwny facet</em>!<br /><br /><br />Marian Lenz<br />Gdańsk, 2015<br /></font></div>
</font></div>
Komentarze
szacunek dla Alfreda - podziękowania dla Marysia
Marek Zwierz z dnia: 2015-11-26 20:24:00
<p><font size="2" face="Arial">Drogi Jurku,<br />Szacunek przed rozmachem Alfreda! Znalem takich ludzi. W Bremie<br />zebrala sie spora grupa organizujaca transporty do Gdanska. Raz<br />przywital ich niejaki Jankowski, owczesny pralat w kosciele sw.<br />Brygidy. Bazanty, zlota zastawa, te rzeczy w kraju, w ktorym panie<br />ustawialy sie w kolejce po wate, a niemowleta musialy dopelniac<br />roznych formalnosci, zeby dostac mleko w proszku. Wyszli bardzo<br />zniesmaczeni. Mam nadzieje, ze Alfreda cos takiego nie spotkalo.<br /><br />Co nim powodowalo? Podejrzewam, ze zwykla ludzka solidarnosc. Wielu<br />takich bylo i w dalszym ciagu wielu takich jest. Sa, na przyklad,<br />ludzie "adoptujacy" dzieci w biednych krajach afrykanskich. Taka<br />adopcja to po prostu regularne wplaty na konkretne dziecko. Mozna tez<br />wspierac tzw. wioski dzieciece. Znam ludzi, ktorzy pol zycia wplacali<br />na te wioski, a na emeryturze jechali do Afryki zobaczyc jak te ich<br />pieniadze byly wykorzystane.<br /><br />Czasem byla to prawdziwa filantropia, ale zdarzalo, sie, ze darczynca<br />mial pretensje, ze on by to inacej zrobil. To juz zalezy od czlowieka,<br />a nie od narodowosci. Wszedzie zdarza sie, ze ktos "placi i wymaga"<br />wywolujac u interlokutorow czy to wzruszenie ramion, czy wymowne<br />podnoszenie oczu ku sufitowi. Ogolnie im kto ma wyzsza klase, tym<br />sympatyczniej sie z nim rozmawia. Jezyk nie stanowi tu problemu.<br /><br />Tendencja jest swiatowa. Wsrod amerykanskich multimiliarderow panuje<br />ostatnio moda na zamienianie swoich fortun w fundusze charytatywne.<br />Niejaki Gates ("mind Gates to Hell - use Linux") wspiera, miedzy<br />innymi, biblioteki uniwersyteckie. W roznych krajach, bo nauka nie zna<br />granic. Znam przypadek biblioteki na uniwersytecie w Aarhus / Dania.<br />Takze polskie biblioteki wiejskie.<br /><br />Klub, o ktorym wspominasz na wstepie i na zdjeciu stoisz na tle jego<br />proporczyka, znam dobrze. Zeglowalem pod tym proporcem w Kilonii. Tak<br />naprawde nie jest to Danziger Yacht Club, a "Danziger Zoppoter Yacht<br />Club", w skrocie DZYC. Nie spotkalem tam nikogo, kto by mowil, ze jest<br />"wypedzonym ziomalem". Raczej ludzie w moim i mlodszym wieku (30 lat<br />temu). Zupelnie inaczej jest w KYCu, czyli Kieler Yacht Clubie, zwanym<br />dawniej Kaiserliche Yacht Club (tez KYC). Gdy moj kolega odbieral tam<br />jedna z najwazniejszych niemieckich nagrod zeglarskich i towarzyszyla<br />mu jego wlasna mama, jeden ze wspolnych znajomych zawolal: "A co pani<br />tutaj robi?". Zupelnie jakby ja zobaczyl nie w klubie, a w lupanarze.<br />Meski, szowinistyczny pak.... Teraz sie to zmienia. Nowemu pokoleniu<br />juz cos takiego do glowy by nie przyszlo. I dobrze.<br /><br /><strong>Slawa Marianowi Lenzowi, ze takich ludzi jak Alfred przypomina.<br />Zasluguja na to!<br /></strong><br />Zyj wiecznie,<br /><br />Marek</font><br /><br /></p>
pasuje mi do naszego gdańskiego klimatu
Jacek Chabowski z dnia: 2015-11-27 02:44:00
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US">Don Jorge,<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US">Z wielką uwagę przeczytałem historię Alfreda. Mimo, że Gdańsk jest tam po drodze, to jakoś mi ta historia bardzo pasuje do naszego, gdańskiego klimatu. Tak sobie myślę, że Wolne Miasto ma tyle różnych, bardzo ciekawych historii, że można by obdarzyć nie jedno państwo. Wspominam naszą rozmowę w kawiarni we Wrzeszczu i jak pojawił się temat gdańsko – historyczny, to można by rozmawiać bez końca.<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US">Lektura ciekawa.<o:p></o:p></span></p>
<span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US"><o:p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US">Pozdrawiam serdecznie - jch</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US">-----------------------<o:p></o:p></span></p>
</o:p></span>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US">PS. Nie to abym miał coś przeciw ale ci ze Śląska to za bardzo ambitni nie są….<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US"><o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US"><o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Calibri", sans-serif; COLOR: #1f497d; FONT-SIZE: 11pt; mso-fareast-language: EN-US"><o:p></o:p></span></p>
No proszę jednak pozytywnie ??
Marian Lenz z dnia: 2015-11-27 02:49:00
<div><font size="2" face="Arial">
<div>Nie zgadzam się tylko co do oceny prałata Jankowskiego, który z gruzów wydobył kościół św. Brygidy, który zwiedzałem jeszcze wtedy, gdy msze odbywały się w otwartym prezbiterium, a nad nawą świeciły gwiazdy na niebie.</div>
<div>Mówił: otrzymuję dużo i dużo rozdaję.</div>
<div>Oglądałem też go z bliska w "słynnym" białym, surducie - naprawdę nie było czym mówić, tylko dziennikarska hołota dorabiała wierszówką.</div>
<div>Kiedyś kuzynka poprosiła mnie o pomoc w zredagowaniu pisma do niego w sprawie pomocy, dla całej klasy jej córki (na Zaspie). Pismo nie było ekstra frymuśne - oczywiście otrzymali.</div>
<div>Ktoś naigrawał się, że przypiął sobie "order" (może prawdziwy ?) - powiedział, tak, ale dzięki temu dużo mi dają i dużo mogę dać !</div>
<div>To u niego na plebani było odpowiednie miejsce, gdzie można było podjąć Panią Thatcher na "prywatnym spotkaniu" (1988) z Lechem Wałęsą (dzisiaj tak znienawidzonym). </div>
<div>Nigdy nie ukrywałem, że w Moskwie "żarłem kawior jak świnia" (patrz "Wyznanie złoczyńcy"), są takie sytuacje, że wymagają odpowiedniej oprawy. Nie ma miejsca na małostkowe dziadowanie. Taki jest ten świat!</div>
<div>Oczywiście zawsze kręcą się wokół różni hochsztaplerzy i "dobrzy" ludzie nie sposób się ustrzec. Nawet kamerdyner papieża....</div>
<div>Ks. prałat Jankowski niczego nie zabrał ze sobą do nieba, a tu na ziemi zostawił dużo dobrego.</div>
<div>R. XXI </div>
</font></div>
czy się obronimy przed nienawiścią ?
Barbara Szwankowska z dnia: 2015-11-27 06:02:00
<div><font size="2" face="Arial">Drogi Kapitanie!</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Dziękuję za news a szczególnie za Twoje błyskotliwe wprowadzenie do meritum, zilustrowane wiele mówiącym zdjęciem.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Ale nie ma już we mnie nadziei, że obronimy się jakoś przed głupim i prymitywnym nacjonalizmem i nienawiścią do każdego "obcego".</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Nadal nie mogę zrozumieć,dlaczegotak wielu rodaków ma to wdrukowane w genotyp a inni-wcale [na moje szczęście do nich należę].</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Niekiedy przysiadam sobie obok Oskarka,u którego najbardziej wzruszają mnie buty-teraz trochę ciaśniej ma na swojej ławeczce, ale dobrze, że doczekał się towarzystwa [moim zdaniem - niezła rzeżba, a i rzeżbiarz nielichy].</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Jak myślisz-ocknie się to nasze społeczeństwo po tym szaleństwie bezprawia?</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Pozdrawiam bardzo serdecznie </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Barbara</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"></font></div>
<div><font size="2" face="Arial"></font></div>
gdzie ten rezerwat ?
Tadeusz Lis z dnia: 2015-11-27 10:30:00
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Szanowna Pani Barbaro,<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Przeżyłem, 55 wiosen w Kraju nad Wisłą i nigdy nie spotkałem się z <em>głupim i prymitywnym nacjonalizmem i nienawiścią do każdego "obcego". </em>Może są jakieś specjalne, tajne rezerwaty? </span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Na pewno warte zwiedzenia?<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Ja jestem dumny, że tu mieszkam – w europejskim centrum mądrej tolerancji i gościnności.<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Całuję dłoń<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="PL">Tadeusz Lis, Warszawa<o:p></o:p></span></p>
zaufanie do innego, obcego wzrośnie, bo nie ma innego wyjscia
Witold Pawłowski z dnia: 2015-11-27 11:04:00
<p>Pani Barbara Szwankowska pisze : <br /><em> <br />"...Ale nie ma już we mnie nadziei, że obronimy się jakoś przed głupim i prymitywnym nacjonalizmem i nienawiścią do każdego "obcego".<br />Nadal nie mogę zrozumieć,dlaczego tak wielu rodaków ma to wdrukowane w genotyp a inni-wcale [na moje szczęście do nich należę]. ..."</em></p>
<p>A ja mam nie tylko nadzieję ale i pewnośc, że to się zmieni, że zaufanie do innego, obcego wzrośnie, bo nie ma innego wyjscia jesli chcemy się nadal rozwijac .</p>
<p>Jednym z warunków wzrostu zaufania /kapitału społecznego/ jest zmniejszenie biedy, wykluczenia, a przede wszystkim poczucia zagrozenia, czyli generalnie wzrost zamozności<br />społeczeństwa,co przeciez następuje.<br />Ale rozwój ma wiele hamulców opisanych w ksiązce Grzegorza Sroczyńskiego "Świat się chwieje"/wydana parę miesiecy temu, wg mnie niezbędna dla zrozumienia dzisiejszego świata/.</p>
<p>Pozdrawiam<br />Witold Pawłowski</p>
<p><strong>P.S</strong>.Podzielam zdanie Marka Zwierza w sprawie prałata, a Ramzesowi XXI polecam w/w ksiązkę, szczególnie wywiad z Karolem Modzelewskim, a także wywiad z Marcinem Królem zatytułowany "Byliśmy głupi"</p>
<p> </p>
ALFRED TO BYŁ DOBRY FACET
Andrzej Colonel Remiszewski z dnia: 2015-11-27 11:09:00
<p style="MARGIN-BOTTOM: 6pt" class="MsoNormal"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"></span></strong></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN-BOTTOM: 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt">Dziękuję Wam za obie części wspomnienia, to taka nutka optymizmu w jesienny piątek.<br /></span><span style="FONT-SIZE: 12pt">Mnie cudza dobroć nie zaskakuje. I nie próbuję analizować jakie są przyczyny jej okazywania. Ze strony Niemców („zachodnich”) spotykałem się zawsze z życzliwością, chęcią pomocy i chęcią przyjaźni, bardzo rzadko z lekkim okazywaniem wyższości – „<em>myśmy wyszki z nazizmu, a w co z tym komunizmem</em>?”</span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN-BOTTOM: 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt">Nieodmiennie frapuje mnie problem, jak to się stało, że naród tak wspaniały, zdolny do stworzenia takich cudów sztuki, nauki, organizacji, takiego rozwoju gospodarki i pozytywnych mechanizmów funkcjonowania społeczności, potrafił być taki, jak w latach 20, 30, 40-ych XX wieku.</span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN-BOTTOM: 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt">Jak widać nie tylko wielu rodaków ma wdrukowaną w genotyp nienawiść, nie różnimy się zbytnio od innych. Marne to pocieszenie, szczególnie w sytuacji, kiedy ci, co powinni stanowić pozytywny wzór dla ogółu, „<em>najwyżsi przedstawiciele Rzeczpospolitej”,</em> ludzie roszczący pretensje by być elitą narodu, sami podsycają te tendencje. W tym sensie idziemy w ślady Niemców. Czy unikniemy ich błędów? Czy większość obroni się przed zaczadzeniem? Czy będziemy umieli się sprzeciwić?</span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN-BOTTOM: 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><strong>Ja wiary nie tracę.</strong> </span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN-BOTTOM: 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt">Andrzej Colonel Remiszewski</span></p>
oni musza się dopasować do zasad tych ludzi od których chcą ową pomoc, szacunek, przyjaźń i współczucie uzyskać.
Maciej "Skipbulba" Kotas z dnia: 2015-11-27 11:57:00
<p><font size="2" face="Arial">Pani Barbaro, </font></p>
<p><font size="2" face="Arial">napisała Pani: <em>"Ale nie ma już we mnie nadziei, że obronimy się jakoś przed głupim i prymitywnym nacjonalizmem i nienawiścią do każdego "obcego"."</em> Żyję nieco krócej niż Tadek Lis, bo tylko 44 wiosny, ale również nie spotkałem tych miejsc gdzie spotkać można by spotkać ten głupi, prymitywny nacjonalizm i nienawiść do każdego "obcego", przed którym to rzekomo mielibyśmy się "obraniać". <br />Za to mam nadzieję, że głupia walka z wymyślanym i wyszukiwanym na siłę, rzekomym nacjonalizmem i rzekomą nienawiścią do "obcych" nie będzie skutkować zanikiem zwykłych, zdrowych odruchów rozsądku, myślenia i niepoddawanie się modom, trendom i ideologii "tolerancji za wszelką cenę". Krytykowanie i niechęć do wprowadzania innych rozwiązań kulturowych i cywilizacyjnych wcale nie jest nacjonalizmem i nienawiścią. Jest przejawem szacunku do własnych tradycji, kultury i cywilizacji.<br />Daleko idącą ostrożność przed przyjmowaniem tych, którzy niejednokrotnie dowiedli, że nie chcą z nami współpracować, integrować się, szanować naszych zasad, naszej kultury, naszej cywilizacji nie jest oznaką nacjonalizmu i nienawiści. Jest przejawem rozsądku, instynktu samozachowawczego i dbania o własne interesy, bezpieczeństwo, zdrowie, dziedzictwo, tradycję i kulturę. Po prostu.<br /><br />Tolerancja, chęć pomocy, szacunek, przyjaźń, współczucie nie oznacza zgody na wszystko czego sobie zażyczą "obcy". Wręcz przeciwnie, to oni musza się dopasować do zasad tych ludzi od których chcą ową pomoc, szacunek, przyjaźń i współczucie uzyskać. <br /><br />Zyj wiecznie Don Jorge i Pani Barbara też :)<br /><br />Maciek "S" Kotas</font></p>
TADEUSZOWI I MACIEJOWI
Andrzej Colonel Remiszewski z dnia: 2015-11-27 14:31:00
<p><strong></strong></p>
<p> </p>
<p>Jestem uwaznym obserwatorem polskiej polityki, nieco mniej życia społecznego ogółem. Od kilku lat obserwuje narastającą falę nienawiści, niekonieczei wobec innowierców czy ludzi o innym kolorze skóry. Wobec wszystkich innych, także w widzeniu świata i Polski.</p>
<p>Ta fala narasta w coraz szybszym tempie. Niestety widżę tez ją coraz częściej "u nas", nie tylko u "onych". Akcja budzi reakcję, ale to nie usprawiedliwia.</p>
<p>Sprowadzanie sprawy tylko do uchodźców, to uproszczenie. Obawa, niechę i wrogośc wobez uchodźców są mom zdaniem instrumentalnie podsycane.</p>
<p>A mówienie "<em>oni powinni się dostosować</em>", to próba szukania alibi dla niechęci, która łatwo staje się nienawiścią. Jakaż byłaby siła naszej kultury i tradycji, gdyby jeden promil gości mógł jej zagrozić? Nie wchodże tu w rozważania historyczne o polskiej tolerancji i wielokulturowości przez wieki, bo to nie seminarium naukowe.</p>
<p>Ale mozemy sobie powiedzieć o zwykłej ludzkiej moralności. I o jej braku. I o szukaniu pretekstów do bydlęcych postaw. Historia Europy, szczegóólnie XX wieku, zna juz takie przypadki.</p>
<p>Nie ma powodu do histerii, wierzę, że "to" nie wygra. Ale lekceważyć problemu nie wolno! Demokracja nie jest nam dana raz na zawsze, a tu o to chodzi.</p>
<p> </p>
<p>Andrzej <em>Colonel</em> Remiszewski</p>
<p> </p>
tekst newsa jest bardzo potrzebny w samoosłabianiu zbyt mocnego w nas syndromu stereotypowego widzenia sąsiadów
Marek Tarczyński z dnia: 2015-11-28 06:09:00
<p> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: center; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal" align="center"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Drogi Jurku!<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Tekst Mariana Lentza i Twój wstęp skłania mnie do kilku refleksji, dotyczących m.in. altruistycznej, godnej najwyższego uznania, postawy Alfreda. Alfreda człowieka, Alfreda żeglarza i wreszcie Alfreda Niemca. I to „wreszcie” jest tu najważniejsze, bowiem dla oceny prawie każdego czynu poszukujemy podświadomie jakiejś aksjologii, jakiegoś odniesienia. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Dla poczynań pojedynczego człowieka są to odniesienia do sfery filozoficzno – ideowej, często politycznej – filantrop, socjalista, liberał, przyzwoity lub nie, i. t. p. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Dla żeglarza odniesienia do sfery ludzkich pasji i zamiłowań. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Dla Niemca, podobnie zresztą jak dla Araba, Żyda, Rosjanina, Ukraińca, Szkota, i.t.d, odniesienia dotyczą sfery historycznej, która przynajmniej dla pięciu pokoleń kształtuje stereotyp, mający często mało wspólnego z rzeczywistością, ale żyjący własnym, długim życiem. Arab to islamista, Żyd finansowy cwaniak i lichwiarz, Rosjanin nacjonalistyczny imperialista, no a Niemiec po prostu historyczny wróg, który chwilowo gra rolę wilka w baraniej skórze. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Odniesienie do stereotypu, w odróżnieniu do innych sfer, jest łatwe, bo jest on łatwo rozpoznawalny. Działanie wroga powinno być wrogie. I to by było normalne. Natomiast jeśli jest ono przyjazne, pozytywne, ciepłe, to jest to nienormalne. Budzi podejrzenie ukrytych, niecnych zamiarów. Alfred w pewnym sensie egzemplifikuje to zjawisko. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Sfera stereotypowych odniesień dotyczy każdego z nas, bo żyje w naszej podświadomości i łatwo ją wyzwalają różne okoliczności, a najczęściej politycy. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">15 czerwca 2015 r. zawijamy do mariny w Darłowie i cumujemy obok niemieckiego jachtu. Wieczorem sąsiad prosi, bym „zgasił” fał grota, bo stukot o maszt nie daje mu spać. Iwona z kabiny: <em>„Powiedz mu, że oni w 1939 r też nam nie dawali spać</em>”(ani Iwony, ani sąsiada w 1939 r. nie było jeszcze na świecie). Rano okazało się, że sąsiad to bardzo sympatyczny pan, a jego żona przemiła Polka z Chorzowa. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">W ostatnich 5 latach odwiedziliśmy przeszło 500 portów prawie we wszystkich morskich krajach Europy i tylko raz na Ukrainie i raz w Grecji odczuliśmy drobną dozę nieprzychylności, raczej z administracyjnych niż narodowych powodów.<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Myślę, że tekst kapitana Mariana Lenza jest bardzo potrzebny w<span style="mso-spacerun: yes"> </span>samoosłabianiu zbyt mocnego w nas syndromu stereotypowego widzenia sąsiadów. <o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Serdecznie Cię, Jurku, pozdrawiam.<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; TEXT-INDENT: 35.45pt; MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial">Marek.<o:p></o:p></font></span></p>
<p> </p>
do Andrzeja
Maciej Skipbulba Kotas z dnia: 2015-11-28 07:50:00
<div>Andrzeju, nie wiem w jakim środowisku się obracasz, ale ja w moim, dość szerokim środowisku, nie zauważam takich tendencji.</div>
<div><br /></div>
<div>Natomiast jeśli chodzi <strong><em>o dostosowanie się</em></strong>, to nie masz racji. </div>
<div>Zauważ co się dzieje na tzw. Zachodzie. To nie miejsce do dyskusji na ten temat, więc nie będę rozwijał. Możemy pogadać przy innej okazji. Natomiast większości ludzi nie chodzi o jakieś górnolotne tradycje, tylko o zwykłą swoją codzienność. Osobiście miałem wątpliwą przyjemność kilkukrotnie być w dzielnicach, nazwijmy to eufemistycznie <em><strong>uchodźców</strong></em>. I generalnie nie życzę sobie w Polsce podobnej sytuacji. Sytuacji w której do np. Nowego Portu nie pojadę i nikogo z rodziny nie puszczę, bo nie wiem czy wrócą stamtąd. Bo to dzielnica....uchodźców. </div>
<div>Na tym polemikę kończę, bo to nie miejsce, ani temat stosowny.</div>
<div></div>
<div>Don Jorge, a dla Ciebie jak zawsze:</div>
<div>Żyj wiecznie :) Ja nie wiem ile pożyję, bo własnie rozpocząłem remont mojego zabytkowego, drewnianego, 60-letniego jachciku motorowego i nie wiem czy ja go wykończę czy on mnie :D</div>
<div><br /></div>
<div>pozdrawiam</div>
<div>Maciek Skipbulba Kotas</div>
Nasuwa się mi się kilka uwag i refleksji.
Marian Lenz z dnia: 2015-11-28 08:01:00
<div><font face="Arial"><font face="Times New Roman"><font size="2"><font face="Arial">.</font> </font></font>
<div><font size="2">1. Co do wspomnień Wielce Szanownego Gospodarza - gdy w Moskwie dopytywano nas: <em>"kak wasze </em></font></div>
<div><font size="2"><em>otnoszenije k Rasijanom?"</em>. Odpowiadaliśmy: <em>"oczeń principialnoe: Rasijanie net, Rasijanki da" </em></font><font size="2">(Rosjanie nie, Rosjanki tak).</font></div>
<div><font size="2">2. Mareczek Zwierz zrobił odskocznię nieco nie na temat. Już komentowałem, ale muszę dodać: nie <em>"niejaki </em></font><font size="2"><em>Jankowski, ówczesny prałat w kościele św. Brygidy"</em>,</font></div>
<div><font size="2">a powinno być: "<em>kapelan Solidarności, ks. </em><em>Jankowski Honorowy Prałat Domowy Jego Świątobliwości Jana Pawła II"</em>. Przy kościele św. Brygidy nie ma prałatury. </font></div>
<div><font size="2">Co znaczy słowo "prałat" wyjaśni Wujcio Google.</font></div>
<div><font size="2">A <em>"złota zastawa"</em>, to raczej <em>fata morgana</em>. Gdy Armia Czerwona nas wyzwoliła, to serwis został </font></div>
<div><font size="2">pozbawiony "złotych" uszek! Też im się tak wydawało. Ze złotej "zastawy" tyle co oglądałem, to </font></div>
<div><font size="2">jedynie złote (czy pozłacane) kielichy mszalne! - <strong>tak to mity idą w świat.</strong> </font></div>
<div><font size="2">Mareczku! </font></div>
<div><font size="2">Mieszkańcy Gdańska niedaleko kościoła św. Brygidy postawili "niejakiemu </font><font size="2">Jankowskiemu" pomnik. <strong>Złóż mu kwiatek.</strong></font></div>
<div><font size="2">3. Za komuny najęci dziennikarze w ówczesnej prasie wypomnieli ks. Jankowskiemu, że jego o</font><font size="2">jciec w Starogardzie Gd. został powołany do Wermachtu (i zginął). <br /></font></div>
<div><font size="2">4. Dlatego <strong>nie do końca</strong> mogę się zgodzić z kol. Tadeuszem. Już w III RP tym samym podłym </font></div>
<div><font size="2">chwytem posłużył się p. Jacek Kurski, puszczając w świat famę o "dziadku w Wermachcie"</font></div>
<div><font size="2">Donalda Tuska, nie mówiąc o ciągłym wypominaniu gdańskich i kaszubskich korzeni (no a teraz </font></div>
<div><font size="2">mówi się o Trybunale Stanu).<br /></font></div>
<div><font size="2">5. Ponaglany przez kol. Witolda pobiegłem do biblioteki i pożyczyłem książkę: <strong>"Byliśmy głupi".</strong></font></div>
<div><font size="2">Już na str. 9 przeczytałem: "Po pierwsze daliśmy się się ponieść inteligenckim emocjom </font></div>
<div><font size="2">przeciwko Wałęsie (....)" - 25 lat, to jajogłowym tłumaczę, ale z marnym skutkiem.</font></div>
<div><font size="2"><strong>"Świat się chwieje"</strong>, będzie dostępny 07.12., ale zawsze się chwiał. Dla mnie bardzo się </font></div>
<div><font size="2">zachwiał, gdy dostałem powołanie do wojska w związku z kryzysem kubańskim.</font></div>
<div><font size="2">6. Coś mi się wydaje, ze zbyt często stawiamy <strong>równość</strong> między patriotyzmem, a nacjonalizmem </font><font size="2">(w negatywnym sensie).</font></div>
<div><font size="2">W listopadzie 1919 r. (dopiero wtedy sukces odniosła delegacja Kaszubów w Paryżu), w </font><font size="2">Kościerzynie, w kazaniu na sumie ks. proboszcz powiedział <strong><em>teraz będzie tu Polska</em></strong> i zaapelował do rodzin, </font></div>
<div><font size="2">które zachowały język polski, posyłajcie młodzież do stanu nauczycielskiego. </font></div>
<div><font size="2">Dziadek wrócił do domu i trzem córkom powiedział: <strong><em>zostaniecie nauczycielkami</em></strong>. Czy dzisiaj </font></div>
<div><font size="2">wyobrażacie sobie coś takiego? Czy proboszcz miał prawo tak zaapelować? Z ambony? Czy, </font></div>
<div><font size="2">aby nie było to wystąpienie polityczne? </font></div>
<div><font size="2"><strong>Czy oni byli wówczas patriotami, czy nacjonalistami?</strong></font></div>
<div><font size="2">6. Pani Barbaro - nadzieja umiera ostatnia.</font></div>
<div><font size="2">R. XXI <br /></font></div>
<div><font size="2"></font></div>
</font></div>
ERRATA
Marek Tarczyński z dnia: 2015-11-29 12:02:00
<div><font size="2" face="Arial">
<div><strong><font size="2" face="Arial">Najmocniej przepraszam Pana Kapitana MARIANA LENZA za błąd literowy w Jego nazwisku.</font></strong></div>
<div><strong><font size="2" face="Arial">Marek Tarczyński</font></strong></div>
<div><strong>--------------------------------</strong></div>
<div>Do przeprosin i ja się dołączam, bo zawiniłem przeoczeniem podczas "wklejania"</div>
<div>Don Jorge</div>
</font></div>
Koledze Markowi Tarczyńskiemu
Marian Ramzes XXI Lenz z dnia: 2015-11-30 07:26:00
<font size="2"><strong>Nie wszystkie stereotypy muszą być, aż takie nieprzychylne, trzeba mieć po prostu dystans :-)</strong></font>
<div>1/ Kiedyś widziałem jak Włoch kłócił się z Murzynem. <em>"Niger, niger"</em> - wołał ten pierwszy, <em>"picolo, </em></div>
<div><em>picolo"</em> - pokazując palcami dwa cale, odpowiadał Murzyn.<br /></div>
<div>2/ Było to 11.06.1967, gdy byłem budowniczym prototypowego okrętu hydrograficznego 871/1, </div>
<div>dla b. ZSRR. Zobaczyłem I mechanika mojej jednostki, który z radością rozmawiał z </div>
<div>przedstawicielem nadzoru armatorskiego. Zapytałem cóż to tak ich ubawiło. Okazało się,</div>
<div>informacja o porażce Egiptu z Izraelem w wojnie sześciodniowej.<br /></div>
<div><em>- Przecież Egipt to nasi sojusznicy</em> - zdziwiłem się.<br /></div>
<div><em>- Ale ja jestem jewrej</em> (Żydem) - wyjaśnił mi.<br /></div>
<div>Nigdy bym nie przypuszczał, jako człowiek z Pomorza byłem w tej materii zupełnie zielony. </div>
<div>Zaczęliśmy rozmawiać; okazuje się, że urodził się w Baranowiczach i nawet zdążył trzy lata </div>
<div>chodzić do polskiej szkoły. </div>
<div>Mój ojciec powołany do wojska, służył tam w 1924 roku. Wojsko z tamtych terenów było zdemoralizowane: każdy tam każdemu coś był winien, więc wysłano pułki pomorskie i wielkopolskie, dla załagodzenia sytuacji. </div>
<div>W mieście mieszkało ponad 50% Żydów i dla Ojca była to po prostu egzotyka, którą wspominał. Wspomniałem mu o tym.<br /></div>
<div><em>- A wiesz co u nas mówiono ?</em> </div>
<div><em>- ????</em></div>
<div><em>- Tam gdzie Polak przejdzie, tam Żyd nie ma nic do roboty!</em></div>
<div>Zaprosił mnie później do Tallina gdzie rok później spędziłem cały tydzień zwiedzając to piękne </div>
<div>miasto.</div>
<div><br /></div>
<div><font size="4"><font size="2">R. XXI</font> </font></div>