ZIMOWĄ PORĄ (33)
<div>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font color="#0000ff" face="Arial"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font size="2"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; WIDTH: 112px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; HEIGHT: 136px; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="100" height="123" src="/att/Image/team/Remiszewski_2015.jpg" /></font></span></font> </p>
<font color="#0000ff" face="Arial"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font size="2">
<div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Nadszedł mail od Czytelnika, w którym czytam:</font> </font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><em><font color="#000000">"Don Jorge, powtarzasz że SSI to nie słup ogłoszeniowy, że nie zamieszczasz "informacji dla prasy", zawiadomień, czy doniesień o tym, że cos tam zwodowano, ochrzczono czy utopiono. Bardzo dobrze, bo SSI to miejsce specjalne dla takich jak Koledzy Remiszewski, Lis, Lenz i inii, którzy mają coś ciekawego, edukacyjnego czy nawet filozoficznego do przekazania. SSI prezentuje dobre przykłady i inicjatywy. Tak trzymać ! " <br /></font></em><font color="#0000ff">Bardzo mnie ta opinia podbudowała. Wynika z niej, że przez lata słusznie i konsekwentnie się upierałem i zapierałem. <br />Że ma to być strona doceniająca poziom intelektualny zarówno Autorów jak i Czytelników (licznik !). <br />Dlatego w stanie szczytującego ukontentowania właśnie zamieszczam 33 sezonowy felieton <strong>Andrzeja <em>Colonela</em> Remiszewskiego.<br />Żyjcie wiecznie !<br /></strong>Don Jorge</font></font></div>
</font></span></font>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><span style="FONT-SIZE: 12pt"></span></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><span style="FONT-SIZE: 12pt"></span></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><span style="FONT-SIZE: 12pt"></span></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><span style="FONT-SIZE: 12pt">-----------------------------------------------</span></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">W trakcie urlopu popodróżowałem sobie po portach których władcami przez kilka pokoleń byli <em style="mso-bidi-font-style: normal">Z Bożej Łaski Królowie Szwedów Gotów i Wenedów</em>. Odwiedziłem Roztokę, Bardo, Brzeg, Strzałów, Gryfię, Wołogoszcz, Wkryujście... Na koniec byłem w Wołyniu. Wiecie, gdzie to? Jeśli nie, to zaraz się okaże.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Polacy nie są narodem morskim.</strong> Pewnie długo nie będą. O źródłach tego stanu rzeczy kiedyś pisałem w SSI, zainspirowany nocnymi rozmowami Henryka Andersza z Dariuszem Boguckim, opisanymi przez tego ostatniego w jednej z książek. O tym, czy to dobrze, czy źle, czy może nawet bardzo źle, nie chcę dyskutować, szczególnie w kontekście trwających propagandowych ruchów, mających w założeniu dowartościować i „odbudować” polską gospodarkę morską. </font></font></span><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">Lecz rejs po portach, które wymieniłem wyżej, nasuwa pewne refleksje natury historycznej. To nie jest tak, że Polacy, czy szerzej Słowianie, byli zawsze wyłącznie rolnikami. Wiemy o tym jednak bardzo niewiele.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Dziś usiłujemy się chlubić</strong> dość marnymi, (choć ta marność jest dobrze uzasadniona realiami geopolitycznymi I RP i rzeczywistymi potrzebami państwa) próbami budowy królewskiej floty wojennej, kaprami królewskimi (czyli po prostu wynajętymi przez króla korsarzami), bitwą oliwską. Oczywiście wiemy też o Kaszubach, jako mówiącym dziwacznym, niezrozumiałym dla przeciętnego Polaka językiem plemieniu rybaków, mieszkających na rodzącej kamienie pomorskiej ziemi. Trudno uznać tę wiedzę i tradycję za przynoszącą chlubę nauczycielom i propagatorom historii. </font></font></span><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">A do tego owe skromne tradycje widzimy często, hmmm, nieco dziwacznie. Pewna mocno propagowana szanta głosi, że:<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><em style="mso-bidi-font-style: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">„Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a,<o:p></o:p></font></font></span></em></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><em style="mso-bidi-font-style: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">Medina-Sidonia w Hiszpanii żył.<o:p></o:p></font></font></span></em></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><em style="mso-bidi-font-style: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">A kto dziś pamięta Arenda Dickmanna?<o:p></o:p></font></font></span></em></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><em style="mso-bidi-font-style: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font size="2" face="Arial">To polski admirał, co z Szwedem się bił.*)</font></span></em></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>No cóż. Arend Dickmann był Holendrem, do Gdańska przybył za chlebem</strong> (tak! był imigrantem!) już po czterdziestce, na służbę królewską zaciągnął się po sześćdziesiątce, zwycięstwo pod Oliwą, (a dowódcą polskiej floty został przez przypadek na skutek choroby admirała Wilhelma Appelmana), zakończyło zarazem jego życie, zaś sama bitwa dla toczącej się wojny okazał się bez znaczenia.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Jeszcze śmieszniejsze jest zestawienie</strong> odniesień Dickmanna do admirałów z krajów morskich. Nelson – sprawa jasna, choć to trochę tak, jakby porównywać starcie kompanii czołgów z bitwą na „łuku kurskim”. Za to Medina Sidonia pamiętany jest z katastrofy „Wielkiej Armady”, która złamała morską potęgę Hiszpanii, a Villeneuve z lania pod Trafalgarem, a wcześniej jeszcze pod Abukirem, jakie odebrał właśnie od Nelsona. Doszło do tego, że popełnił samobójstwo, choć są hipotezy, że to kazał usunąć go Napoleon, nie mogąc znieść jego nieudolności. Czy to mają być nasze wzorce?<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>W tej sytuacji trudno się dziwić</strong>, że niewiele wiemy o historii ziem, które odwiedziłem i naszych, w pewnym sensie, przodkach tam żyjących. Tereny dzisiejszej Meklemburgii – Pomorza Przedniego związki polityczne z piastowskimi książętami utraciły dawno, państwo polskie, jako całość usiłowało mieć tam swoje interesy za czasów Mieszka I, lecz już za Chrobrego polityka polska zaczęła przekierowywać się na wschód i południe. Powoduje to, że w podręcznikach historii Polski wspomina się w kilku zdaniach o Weletach, czasem jeszcze o potędze wikińskiego Jomsborga. Szersze wspominki beletrystyczne o Pomorzu (dla nas „zachodnim”) mamy chyba tylko w wielkim cyklu Gołubiewa „Bolesław Chrobry”. </font></font></span><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">Panowanie duńskie, szwedzkie i niemieckie i półwieczne negowanie niemieckiej historii Pomorza w PRL, spowodowało także brak tłumaczeń źródeł niemieckich i skandynawskich.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><span style="FONT-SIZE: 12pt; mso-no-proof: yes"></span><span style="FONT-SIZE: 12pt"><o:p><img alt="" width="800" height="287" src="/att/Image/201505/WIKINGOWIE_grod.jpg" /></o:p></span></font></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><o:p>.</o:p></span></font></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><o:p><img alt="" width="800" height="449" src="/att/Image/201505/WIKINGOWIE_lodz.jpg" /></o:p></span></font></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">„Wikingowie” z Polski, Szwecji, Danii, Rosji, Ukrainy, Czech, Niemiec, Francji, Anglii – Wolin, sierpień 2015</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">.</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Dziś, gdy w Wołyniu – Jomsborgu odbywa się coroczny „Festiwal Słowian i Wikingów”,</strong> rejs po tamtych wodach zmusza do refleksji. Przecież nasi przodkowie umieli budować statki, zapewne porównywalnej jakości z długimi łodziami Wikingów, umieli żeglować, umieli także walczyć, tamte ziemie przez Wikingów podbite nie zostały. A jednak to Wikingowie spenetrowali ziemie od Sycylii, przez Normandię i Brytanię, po Morze Czarne. To oni dopłynęli do Grenlandii i do Ameryki Północnej.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Czy można postawić tezę, że byli nieudolni, źle zorganizowani?</strong> Czy może nie zainteresowani ekspansją? A może nie dostali dość silnego wsparcia ze strony władców, którzy potrafili przeszkodzić im w zbudowaniu własnej potęgi ale nie byli zainteresowaniem umacnianiem swojego panowania? Tego po amatorsku nie rozstrzygniemy.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Możemy natomiast zastanawiać się nad przyczynami ogólnej niewiedzy Rodaków</strong>. I tu chyba jest coś do zrobienia. W ramach szkolenia „na stopnie” w czasach PRL uczono historii żeglarstwa i tę wiedzę, lepiej lub często gorzej, egzekwowano na egzaminach. Nie pochwalam tamtych programów, ani tamtych egzaminów. Nie widzę sensu tłoczenia do niezainteresowanych głów wiedzy niekoniecznej, której potrzeby posiadania oni nie odczuwają. W końcu jeśli sekretarz generalny jednej z największych partii politycznych lokuje Powstanie Warszawskie w 1989 roku, to po co komu odróżnianie Teligi od Zaruskiego, a „Poloneza” od Daru Pomorza”.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Taka dygresja</strong>: kiedyś do Jastarni wszedł „Copernicus”, już po swoim sławnym rejsie (kto wie jakim i w którym roku?) Po kei wędrowała rodzinka i wszechwiedzący tatuś instruował małżonkę i dziatki: „Zobaczcie: łódź podwodna”.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>Wracajmy jednak do znajomości własnej tradycji.</strong> Minęły czasy oficjalnych programów. Może więc wróćmy do czasów, kiedy historie własne rodziny opowiadały babcie i dziadkowie. Tyle, że możliwości komunikacyjne mamy dziś niepomiernie większe. Klechdy babuni wysłuchiwała garstka wnuków, w Internecie można dotrzeć do tysięcy. Garstka wobec setek tysięcy żeglujących? Tak, ale garstka zainteresowanych! </font></font></span><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font size="2" face="Arial">Czy znajdą się babcie i dziadkowie, którzy zechcą snuć swoje opowieści w SSI? A może i ja wtedy dowiem się coś więcej o Wenedach, Roztoce, Bardo, Brzegu, Strzałowie, Gryfii, Wołogoszczy, Wkryujściu. O Wołyniu przynajmniej TVP Hi</font><a name="_GoBack"></a><font face="Arial"><font size="2">storia miała 1,5-godzinną audycję.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">21 listopada 2015<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">Colonel</font></font></span></strong></p>
<span style="FONT-SIZE: 12pt">
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><em>Tekst zawiera osobiste, prywatne i subiektywne obserwacje autora.<o:p></o:p></em></font></font></p>
<div style="mso-element: endnote-list"></div>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2"><strong>PS</strong>. A skąd ten tytułowy wandalizm? Ano - Wenedów inaczej zwano Wandalami. Tytuł króla szwedzkiego brzmiał po szwedzku: <em style="mso-bidi-font-style: normal">M<span style="mso-bidi-font-style: italic">ed Guds Nåde Sveriges, Götes och Vendes Konung, </span></em>a po łacinie <em>Dei Gratia Suecorum, Gothorum et Vandalorum Rex</em>). Tak, wiem, że określenie „wandalizm” pochodzi od starożytnego germańskiego plemienia Wandalów, którzy tyle szkód poczynili w zdobytym Rzymie, że weszli do przysłowia. Puryści wybaczą mi jednak zareklamowanie swojego tekstu i ściągnięcie kilku dodatkowych czytelników przez użycie swobodnego skojarzenia.<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"></font></p>
<p> </p>
<div style="mso-element: endnote-list">
<div style="mso-element: endnote" id="edn1">
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoEndnoteText"><font size="2" face="Arial">*) „Szanta Oliwska”, słowa Tomasz Piórski, wyk „Cztery Refy”</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoEndnoteText"><font size="2" face="Arial">-----------------------------------------------------------------------------------------------</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoEndnoteText"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><strong>Ilustracja do komentarza Jerzego Klawińskiego</strong></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoEndnoteText"><img width="864" height="524" alt="" src="/att/Image/201505/DICKMAN.jpg" /></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoEndnoteText"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"></font></p>
</div>
</div>
</span>
<p><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff"></font></font></p>
</div>
Komentarze
młode pokolenie dobrze się zapowiada
Tomasz Piasecki z dnia: 2015-11-23 06:03:00
<div>Drogi Jerzy,</div>
<div></div>
<div></div>
<div>Czytając interesujące rozważania Andrzeja Remiszewskiego o Gotach, Wandalach i długich łodziach Wikingów nie trudno zagubić niezwykłą, anegdotyczną sytuację, kiedy to na widok jachtu Copernicus, "kompetentny" tatuś poinstruował swoją rodzinę, z pełną dezynwolturą, że to jest - ni mniej ni więcej - <em>"łódź podwodna".</em></div>
<div></div>
<div>Myślę, że najsławniejszy z kapitanów naszej floty skomentowałby tę jakby nie było niezwykłą wypowiedź słowami: <em>"ZNACZY PAN NIE WIEDZIAŁ, ALE PAN POWIEDZIAŁ".</em></div>
<div></div>
<div>Poruszony tą sprawą, przytoczę również autentyczną scenkę, która rozegrała się wprawdzie daleko od morza, nad Zalewem Zegrzyńskim, raczej bliżej Warszawy, ale historyjkę też z marynistycznym wydźwiękiem.</div>
<div></div>
<div>Swego czasu do portu w Jadwisinie przyjechał na sporej dwuosiowej przyczepie, blisko dziewięciometrowy morski jacht.</div>
<div>Ciemnogranatowy kadłub, mocno odróżniał się od płytko zanurzonych jachtów śródlądowych.</div>
<div>Wprawdzie nie jakiś szczególnie duży, ale ze swoim długim i głębokim balastem, był zdecydowanie wyższy niż stojące w szeregu, lśniące wypolerowanymi detalami łódki śródlądowe, a jego biała linia wodna przebiegała gdzięś na wysokości głów licznych w piękną letnią niedzielę przechodniów i plażowiczów. </div>
<div></div>
<div>Ścieżką biegnącą przed dziobami ustawionych w rzędzie jachtów szło kilkoro dorosłych, poprzedzanych przez dwójkę dzieci: cztero- czy może pięcioletnią dziewczynkę , która</div>
<div>prowadziła za rączkę zdecydowanie młodszego, najwyżej trzyletniego chłopczyka, może braciszka.</div>
<div></div>
<div><em>"Chodź"</em> - powiedziała dziewczynka zatrzymując chłopca w pewnej chwili - <em>"pokażę ci prawdziwy statek".</em></div>
<div>Opiekunowie czy rodzice też przystanęli, słuchając z zainteresowaniem dzieci.</div>
<div><em>"Popatrz"</em> - dziewczynka pokazała paluszkiem esowaty zarys dna granatowego jachtu, na którym tkwiły jeszcze miejscami jasne skorupki kaczenic -<em> "widzisz, to jest prawdziwy statek, bo ma tak dużo na dole".</em></div>
<div></div>
<div>A zatem - mimo czasem niezbyt fortunnych wypowiedzi niektórych rodziców - <strong>młode pokolenie jak widać całkiem dobrze się zapowiada !</strong></div>
<div></div>
<div></div>
<div>Żyj wiecznie !</div>
<div>tomasz</div>
<div></div>
mityczni to nie germańscy
Bogdan Kiebzak z dnia: 2015-11-23 08:05:00
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif"" lang="PL"><font face="Segoe UI">Utożsamianie mitycznych Wenedów z germańskimi Wandalami jest całkowicie błędne.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif"" lang="PL"><o:p><font face="Segoe UI"></font></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif"" lang="PL"><font face="Segoe UI">Pozdrowienia z mieleckiego portu,<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif"" lang="PL"><font face="Segoe UI">Bogdan Kiebzak<o:p></o:p></font></span></p>
Tylko prof. Januszjtis wie jak się on nazywał
Jerzy Klawiński z dnia: 2015-11-24 09:50:00
<p>Drogi Jurku - przeczytałem ciekawy felietonik Colonela i rzucił mi się w oczy pewien detal: "<em style="mso-bidi-font-style: normal"><span style="FONT-SIZE: 12pt"><font face="Arial"><font size="2">A kto dziś pamięta Arenda Dickmanna?" <br />O</font></font></span></em>tóż imię słynnego admirała Dickmanna pisze się już na tyle sposobów, że dobrze by było, by ustalić jakie było naprawdę! Spotkałem się już wersją: Arend, Arendt, Arnd i Arent. Nawet Wikipedia ma z tym kłopoty - inaczej jest w nagłówku, inaczej w - w notce (patrz - załącznik). Może więc ktoś ostatecznie rozstrzygnie te wątpliwości? Wszak to zasłużona dla naszej morskiej historii postać...<br />Pozdrowienia!<br />JureK</p>
<p>--------------------------</p>
<p><strong><em>Wycinek z Wikipedii pod tekstem felietonu </em></strong>(d'J)</p>
<p><br /></p>
zaproszenie
Michał Maciejko z dnia: 2015-11-24 11:00:00
<div>Witaj Don Jorge</div>
<div></div>
<div>Odpowiadając na apel zawarty w artykule "Zimową porą 33" - załączam komentarz (w postaci linku);</div>
<div>Jestem dziadkiem. </div>
<div>Snuję swoje opowieści. </div>
<div>Zapraszam. - http//jachtmotorowy.blogspot.com </div>
<div></div>
<div>Z uszanowaniem </div>
<div>Michał Maciejko JKM GRYF Gdynia. </div>
<div>Dotychczasowy "skrytoczytacz".</div>
nie spodziewałem się i motorowego poczytam
Andrzej Colonel Remiszewski z dnia: 2015-11-24 11:18:00
<p><span style="FONT-SIZE: medium">Nie spodziewałem się dyskusji o admirale, a już szczególnie o jego imieniu. Sam się nad tym głębiej nie zastanawialem. Fajnie, że JureK to wywołał. O ile moja skromna wiedza mówi, imię niderlandzkie pisze się Arend (słowo <em>arend </em>znaczy orzeł, imię jest spokrewnione z niemieckim Arnold o podobnym znaczeniu). Pisownia z "t" na końcu może się brać z wielu powodów. Przez niechlujstwo na przykład. Albo przez upodobnienie do imion i nazwisk niemieckich. To już historycy mogą wyjaśnić, czy błąd był popełniany w XVII wieku, czy dopiero w czasach "mediów".</span></p>
<p><span style="FONT-SIZE: medium">Chętnie poczytam bloga "motorowego", to jedno z niezrealizowanych marzeń, włóczęga kanalami i rzekami.</span></p>
<p><span style="FONT-SIZE: medium">Andrzej Colonel Remiszewski</span></p>
jeszcze o tatusiach
Marek Popiel z dnia: 2015-11-25 08:40:00
<p>Pływanie na niektórych jachtach trochę się kojarzy z łodziami podwodnymi zarówno z powodu niskiej wolnej burty, która nawet niewielkim falom pozwala buszować po pokładzie jak i różnym nieszczelnościom wpuszczającym morze do wnętrza. Co zaś tyczy tatusiów, to gdy przed laty cumowaliśmy w Ustce "Roztoczem" rzeczony tatuś z latoroślami dopytywał się o możliwość zakupu świeżych rybek.Natomiast do poczytania "opowieści z mórz dalekich" (nie tak bardzo dalekich) zapraszam na stronę "Białego Wieloryba" opisanej w stopce. </p>
<p>Dzieci i wnuki są na bieżąco.🙋<br clear="all" /></p>
<div>-- <br />
<div class="gmail_signature">Stopy wody pod kilem<br />Marek Popiel<br /><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:http://whale.kompas.net.pl/" target="_blank">http://whale.kompas.net.pl</a></div>
</div>
czemu Wikingowie nie podbili południa Bałtyku
Tomasz Konnak z dnia: 2015-11-27 16:22:00
Cześć,<br />chciałem podrzucić teorię, czemu to nie Słowianie (i połabscy i z <br />naszego wybrzeża) nie podbili Sycylii, Anglii, Francji i tak dalej.<br />Ale zanim o tym napiszę, to zadam proste pytanie i wcale nie taki prosty <br />problem do przemyślenia. Wikingowie podbili sporą część Europy. Czemu <br />nie podbili południa Bałtyku? Ktoś się nad tym zastanawiał? Odpowiedź <br />może być zaskakująca...<br />Przecież mieli blisko, ziemie tuż obok, bogate, żyzne, kraje też niczego <br />sobie. A pchali się dalej, starannie omijając Bałtyk południowy....<br />Czemu Wikingowie ruszali w świat? Bo u nich była bieda aż piszczało. <br />Czemu Słowianie z Pomorza nie ruszali w świat? Może po prostu nie było <br />aż tak biednie i motywacja była słaba. Po prostu nie było powodu ruszać <br />za morza a nawet ocean.<br /><br />Czemu Wikingowie nie zdobyli naszych wybrzeży? Ktoś może powiedzieć, że <br />nie było czego zdobywać. A może to było po prostu za trudne? Może <br />Słowianie zbyt dobrze umieli żeglować, bić się i bronić, żeby warto było <br />te ziemie najeżdżać?<br />Dla niedowiarków - warto poczytać o zdobyciu Konungaheli. Kto zdobył, <br />kogo pokonał i jak wielka do była wyprawa. Można się zdziwić :)<br /><br />Pozdrawiam<br />Tomasz Konnak<br />