ZIMOWĄ PORĄ (32)
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="100" height="119" alt="" src="/att/Image/team/REMISZEWSKI_2014.jpg" />Ten okolicznościowy felieton <strong>Andrzeja <em>Colonela</em> Remiszewskiego</strong> trafia precyzyjnie w środek mojego, takze prywatnego, a jednocześnie subiektywnego przekonania o szkodliwości troski opiekun&oacute;w. Już w pierwszym wydaniu mojego &quot;antypodręcznika&quot; dowodziłem szkodliwości takiego dokumentu jak &quot;Karta Bezpieczeństwa&quot;. Po pierwsze dlatego, ze nigdy nie mogłem się dopatrzeć jakiegokolwiek związku pomiędzy tym papierkiem, a bezpieczeństwem żeglugi. Przez iles tam lat moje jachty poddawane były &quot;inspekcjom&quot; urzędnik&oacute;w administarcji morskiej. M&oacute;głbym o tych procedurach napisać wcale nie kr&oacute;tką nowelkę. To by była &quot;satyra faktu&quot;. Ale problem był znacznie poważniejszy - jak już wspomniałem - SZKODLIWY. U wielu z zeglarzy stwarzał złudzenie, ze jak jacht ma &quot;Kartę Bezpieczeństwa&quot; to oni są już zabezpieczeni.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Dziś opublikowałem oficjalne Stanowisko SAJ w sprawie zakus&oacute;w przywr&oacute;cenia rygor&oacute;w, kt&oacute;re by miały by być egzekwowane przez tych, kt&oacute;rzy o jachtingu, mają dość blade pojęcie.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Tak się złożyło, że owe Stanowisko SAJ podpisała ta sama osoba, co dzisiejsze felieton.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">To nie przypadkowa zbieżność, bo moim zdaniem Prezes powinien podpisywać tylko te dokumenty, co do słuszności kt&oacute;rych&nbsp;jest też &quot;prywatnie&quot; przekonany. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">A nie tylko ocean jest wszechmocny - Bałtyk chyba nie od macochy.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div> <div><font size="2" face="Arial">----------------------------------------------</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><strong>&bdquo;Gniew oceanu&rdquo; to nieudany tytuł wspaniałego filmu</strong>*). Czemu nieudany? Tytuły film&oacute;w w polskiej wersji często nie są przecież dosłownym tłumaczeniem oryginału. Słowa &bdquo;gniew oceanu&rdquo; nie są jednak trafne. Zakładają jakiś stosunek oceanu do nas, ludzi. A ocean takiego stosunku nie ma. On po prostu jest, trwa od milion&oacute;w lat i trwać będzie nadal i człowieka nie dostrzega. Nie głaszcze, nie walczy z nami, JEST.<br />Zawsze bawiły mnie opowieści o zwycięskiej walce z morzem. Wielcy kapitanowie, bohaterowie, szczeg&oacute;lnie w autokreacji, toczący z narażeniem życia zwycięskie pojedynki z żywiołem. A przecież z morzem można tylko wsp&oacute;łistnieć, dostosować się do warunk&oacute;w stworzonych przez żywioł. Kto umie to uczynić, kto wykorzystuje siłę morza dla własnych potrzeb, ten wygrywa, Dopływa do celu, wygrywa regaty, dożywa końca huraganu. Kto działa im wbrew, prędzej, czy p&oacute;źniej, jest skazany na porażkę. Porażkę z własną ignorancją albo ignorancją innych.<br /><strong>Oczywiście, doświadczenie i wiedza, coraz większe możliwości technologiczne:</strong> materiały, rozwiązania konstrukcyjne, środki łączności i informacji, dając oraz większą zdolność wsp&oacute;łpracy z naturą. Nie przypadkiem jednak za najlepszych żeglarzy wszechczas&oacute;w uważa się Polinezyjczyk&oacute;w, czy Wiking&oacute;w, kt&oacute;rzy w symbiozie z natura rodzili się, żyli i umierali. Byli przy tym całkowicie pozbawieni owej arogancji &bdquo;człowieka cywilizowanego&rdquo;, kt&oacute;ry uważa, że może wszystko, a kt&oacute;ry naprawdę może tylko tyle, na ile fizyka pozwala. I co jakiś czas przekonuje się o tym w spos&oacute;b dramatyczny. Za cenę życia albo wielu żyć.<br /><strong>Dlatego też tak &bdquo;fascynujący&rdquo; jest zaproponowany niedawno przez opiekuńczych biurokrat&oacute;w</strong> wym&oacute;g przewidzenia i szczeg&oacute;łowego opisania wszelkich zagrożeń, jaki może spotkać jacht i załoga podczas żeglugi, a nawet podczas postoju w porcie. Ten rodzaj arogancji ludzkiej jest wyjątkowo bolesny w skutkach. O ile &bdquo;bohaterszczyzna wielkich kapitan&oacute;w&rdquo; śmieszy, o tyle arogancja urzędnik&oacute;w po prostu rodzi zło.<br /><strong>Biurokrata dba o nas, o nasze bezpieczeństwo, starając się zadekretować stan powszechnej szczęśliwości</strong>. Biurokracie wydaje się, że wprowadzając kolejne przepisy, jest w stanie przewidzieć wszelkie sytuacje i znaleźć wszelkie dla nich rozwiązania. Kolejnym krokiem jest wymyślenie dokument&oacute;w, kt&oacute;re będą udowadniały, iż biurokrata te wymyślone reguły wdrożył, a jego &bdquo;podopieczni&rdquo; przestrzegają i stosują. I tak tworzy się fikcyjny, alternatywny świat. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne.<br /><strong>A tragiczne jest przez to, że biurokrata wmawia nam skutecznie</strong>, iż jego procedury i jego kwity owo bezpieczeństwo nam zapewniają. Skutkiem jest zwykłe zwalnianie się z odpowiedzialności samych za siebie, brak refleksji nad swoimi czynami i zaniechaniami, brak samokształcenia, no i w konsekwencji obniżenie bezpieczeństwa.<br /><strong>Przypomina się znana fałszywka historyczna</strong> o jedenastowiecznym kr&oacute;lu Anglii i Norwegii oraz władcy Pomorza Kanucie Wielkim. Ot&oacute;ż czarna legenda przypisuje mu rozkaz ukarania i wychłostania batami morza, kt&oacute;re miało nie chcieć się dostosować do jego poleceń. Prawda, zdaje się, była inna: potężny i wielki władca pr&oacute;bował &bdquo;rozmawiać z morzem&rdquo;, by nam&oacute;wić je do cofnięcia pływu, lecz dostrzegłszy jego doskonałą obojętność, pojął sw&oacute;j błąd, co wyrazić miał słowami: <em>Let all men know how empty and worthless is the power of kings, for there is none worthy of the name. (</em>Niech wszyscy ludzie wiedzą, jak pr&oacute;żna i nic nie warta jest potęga kr&oacute;l&oacute;w).<br />/<img width="400" height="442" alt="" src="/att/Image/201505/KANUT_WIELKI.jpg" /><br />&rdquo;Canute and His Courtiers&rdquo; źr&oacute;dło: Pictures of English History Plate X</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>I wypadałoby tu zadać pytanie,</strong> czy naprawdę XXI-wieczni biurokraci nie mogą być tak rozsądni, jak nasi przodkowie 1000lat temu. TYSIĄC LAT TEMU!<br />C&oacute;ż, &bdquo;gniew oceanu&rdquo; biurokrat&oacute;w nie dosięgnie. Gniew ludu zapewne też. Świat tak ewoluuje, że rola urzędnik&oacute;w jest wciąż większa i większa. Niestety w naszej części świata rodzi to gorsze skutki, niż pewnej części &bdquo;starej Europy&rdquo; (Niemcy, Beneluks, Skandynawia, Wielka Brytania).<br /><strong>Tam na Zachodzie</strong> historia, ale także najgłębsze podstawy filozoficzne, każą podporządkowywać życie prawu i procedurom. U nas, i nie tylko u nas, dominuje indywidualizm. Niestety indywidualizm rozumiany, jako w swoim rodzaju wolność absolutna jednostki, kosztem wsp&oacute;lnoty. &bdquo;Mądre głowy&rdquo; mają r&oacute;żne wyjaśnienia tego zjawiska. Poczynając od filozoficznych fundament&oacute;w szukanych w tomizmie, aż po &bdquo;cechy narodowe&rdquo;. Wyjaśnieniem też może być długa tradycja, obyczaj zakorzeniony kilku wiek&oacute;w. Kolejne pokolenia były przyzwyczajane, że władza jest obca i wroga, a prawo przez nią nadawane jest głupie i złe. Słuszne było więc to prawo nie tylko krytykować ale i omijać.<br />Ten stan powinien się zmieniać. Czas zbliżać się do tych, co są w czoł&oacute;wce europejskiej. Lecz urzędnicza, biurokratyczna mentalność tw&oacute;rc&oacute;w prawa powodująca powstawanie przepis&oacute;w zbędnych i absurdalnych, do tego niechlujstwo w jego stanowieniu, skutkujące niejasnością i sprzecznością przepis&oacute;w, to wszystko powoduje proces odwrotny. Zamiast szanować procedury łamiemy je lub omijamy. Zamiast nakłaniać do przestrzegania prawa, uczymy się jak je łamać bezkarnie.<br /><strong>Obywatel, człowiek wolny, ma prawo do obywatelskiego sprzeciwu wobec władzy.</strong> Ale prawodawcy nie powinni zmuszać do niego nieustannie i wszystkich. Inaczej przeradza się to w sprzeciw i op&oacute;r wobec własnego państwa. Czy kiedyś doczekamy starania władzy o zmianę tego stanu rzeczy?<br />A Bałtyk grzmi. Kolejny sztorm jesienny nadciąga:<br /><em>Wy nie wiecie, jak szumi morze, hen, na dalekiej p&oacute;łnocy,<br />Kiedy wiatr fale miecie i rozbija o ląd,<br />To aż dech w piersiach tłumi od tej grozy, tej mocy,<br />Lecz wy tego nie wiecie, no bo skąd</em>*).<br />Żyjmy wiecznie (w kamizelkach i pasach)!<br />14 listopada 2015<br />Colonel</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br /><font size="1"><strong>Tekst zawiera osobiste, prywatne i subiektywne obserwacje autora.<br /><br /></strong></font>------------------------------------------<br />*) &bdquo;Gniew oceanu&rdquo; (&ldquo;The Perfect Storm&rdquo;) reż. Wolfgang Petersen, 2000<br />**) &bdquo;Na statku Lady Mary&rdquo;, słowa prawdopodobnie Jerzy Jurandot. W polskim Internecie ten zacytowany tu refren po pierwszej zwrotce zastąpiono refrenem z drugiej zwrotki, no i podaje się autor&oacute;w, jako nieznanych.</font></div>
Komentarze
gdyby morze dowiedziało się... Marek Popiel z dnia: 2015-11-15 08:45:00
walka z morzem zawsze mnie śmieszyła Monika Matis z dnia: 2015-11-15 19:44:00