NAJCZYSTSZA FORMA MORSKIEGO ŻEGLOWANIA
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="200" height="118" src="/att/Image/team/TARCZYNSCY_Iwona_Marek.jpg" />Trzeba było tym i owym odebrać przywileje, unieważnić jakieś tam papiery aby w końcu i w Polsce objawiła się najczystsza forma ambitnego morskiego żeglowania. Do tego &quot;<em><strong>na swoim, za swoje</strong></em>&quot;. Żeglowaniu państwa <strong>Marka i Iwony Tarczyńskich</strong> przyglądam się z podziwem od kilku dobrych lat. Nie tylko ja - &quot;Żagle&quot; także (nagrody, nagrody). Wszyscy &quot;w branży&quot; już znają ich cykl rejs&oacute;w &quot;Nurtem Schengen&quot;. Bo oni potrafią naprawdę robić użytek z dobrodziejstwa Układu z Schengen, kt&oacute;ry zwłaszcza nam spadł jak z nieba. Państwo Tarczyńscy, tak jak Jacek Guzowski dają dobre (oby zaraźliwe!) przykłady.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Tym razem rejs jachtu &quot;CEREBRYNA MILA 3&quot; przebił wszystkie ich poprzednie. Kiedyś uczestnicy wieloosobowych rejs&oacute;w na wielkich klubowych jachtach uchodzili niemal za Bohater&oacute;w Narodowych. A dziś ?</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Starszy pan z żoną płyną sobie malutkim jachcikiem na Islandię jak gdyby nigdy nic. I nawet to im nie wystarcza. Szukają jak najdłuższej drogi powrotnej !</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Jurorom najstarszego konkursu żeglarskiego kandydatura państwa Tarczyńskich pod rozwagę. To jest ta kolejna kandydatura, o kt&oacute;rej wspomniałem w newsie o rejsie Jacka Guzowskiego.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Trudny powinien być ten wyb&oacute;r.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">----------------------</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">PS. Oby tylko postronny Związunio nie namieszał.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">------------------------------------------------------------</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font size="3"></font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font size="3"><strong><em>NURTEM SCHENGEN 2015<br /></em></strong>Z LODOWCA POD PALMY 12.06 &ndash; 28.09 2015</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font size="3">.</font><br />To była wyprawa po 17 banderę, do kolekcji 19 bander morskich kraj&oacute;w Europy, kt&oacute;re przystąpiły do strefy Schengen. Teraz sięgnęliśmy po banderę Islandii. Przy okazji chcieliśmy r&oacute;wnież odwiedzić interesujące nas akweny morskie Wysp Brytyjskich, z Kanałem Kaledońskim i sławnym jeziorem Loch Ness. Warunki pozwoliły nieco poszerzyć zamiar, więc popłynęliśmy na Biskaje, Kanał Południowy i plaże śr&oacute;dziemnomorskiego brzegu Francji.<br /><strong>Załoga:</strong> Iwona i Marek Tarczyńscy, tym razem bez suczki Mili, <br />kwalifikacje: kj i jkmw oraz jsm.<br /><strong>Jacht: &bdquo;</strong>Cerberyna Mila 3&rdquo;, typ Supero 800, konstruktor Jorn Hansen, rok budowy 1975, laminat, Dania, odnowiony 2014 r stocznia Michał Kozłowski,<br />parametry: dł. 8,00 m, szer. 2,70, zan.1,40, ster głęb., wyporn. 2300 kg, balast 1160 kg, ożagl. marsz. slup, grot 14 m2, genua 22 m2, silnik stacj. Yanmar 3YM20 z przekł. SD 25, silnik zab. Yamaha 4, zbiornik paliwa 60 l, zbiornik wody sł. 150 l.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="653" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_mapa.jpg" /><br /><strong>Pierwszy etap wyprawy</strong> z G&oacute;rek Zachodnich do Stavanger w Norwegii wyprowadzał nas na &bdquo;dogodną pozycję&rdquo; do przejścia przez Morze P&oacute;łnocne do portu Lerwick na Szetlandach. Pokonywaliśmy go w dniach 12.06 do 3.07 to znaczy w ciągu 22 dni, płynąc metodą z portu do portu , z postojami m.in. w Allinge, Goteborgu, Kristiansand i Egersund. Płynęliśmy z Zatoki Gdańskiej przez Bornholm, cieśninę Bornholmsgat, Kanał Falsterbo, cieśninę Sund, Kattegat z przylądkiem Skagen, zawsze &bdquo;wietrzny&rdquo; Skagerrak i skalisty Boknafjorden. Przepłynęliśmy blisko 750 Mm, odwiedzając kilkanaście port&oacute;w, w tym polskich Gdynię, Łebę i Darłowo. Przez większość dni wiał niekorzystny wiatr z N, NW i W, osiągający często 5 do 6 B. Czasami bywało ciężko, ale zagrożenia nie odczuwaliśmy. </font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="391" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_jacht_Orkady.JPG" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial">Jachcik (na Orkadach)</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Sobotę, 4.07</strong>, mieliśmy poświęcić na zwiedzanie Stavanger, ale po sprawdzeniu prognozy pogody stwierdziliśmy, że jest właśnie &bdquo;okno pogodowe&rdquo; i trzeba niezwłocznie płynąć na Szetlandy. Odbijamy o 14.30. To II etap naszej wyprawy - pokonanie trasy Norwegia &ndash; Islandia przez Szetlandy i Wyspy Owcze. <br />Wiatr 3B z S. Przed nocą zaczyna wiać z SW. Robi się zimniej. Idziemy ostrym bajdewindem. Autopilot, obok normalnego popiskiwania, niesympatycznie skrzeczy. W pierwszej dobie dochodzimy na wysokość pola gazowego &bdquo;Heimdal&rdquo;. Po przejściu całego szelfu naftowego, o 6.00, w drugiej dobie płynięcia, mieliśmy jeszcze 50 Mm do portu Lerwick. Wiatr tężał. Odległości ubywało wolno. O 15.00 z gęstej mgły zaczęły wyłaniać się kontury Szetland&oacute;w. O 18.00 wchodzimy do portu w Lerwick. Tu sztormowa pogoda zatrzymała nas przez 4 dni, wykorzystane na zwiedzanie miasta. Z portu Lerwick wychodzimy w sobotę, 11.07. o 8.30. Wieje mocno z SE. Żeglowanie wok&oacute;ł cypla Sumburgh Head byłoby 20 milową mordęgą, pod fale i wiatr. Idziemy trudnym przejściem p&oacute;łnocnym, przez Cieśninę Yell Sund, na Point of Fethaland. Płynie się ciężko, bo gęsta mgła i liczne skały. Przesmykiem przy wyspie Whallsay wchodzimy do cieśniny Yell Sund, a po południu jesteśmy już na Atlantyku, kierując się na Torshavn. W nocy wchodzimy w obszar Faroe Shetland Channel. Tu złapał nas prąd pływowy. GPS pokazywał 6 węzł&oacute;w. Dzięki temu na podejściu do Torshavn znaleźliśmy się ok. 21.00 drugiej doby żeglugi, zamiast rano trzeciej. Czekamy do rana <strong>13.07.Dzień i noc stoimy w Torshavn.</strong> Po zapoznaniu się z pogodą i tabelą pływ&oacute;w, ruszamy na Islandię we wtorek, 14.07. Płyniemy trasą, przez Hestfjordur i Vestmanna Sund. 15.07. o 6.00 wychodzimy z fiordu na otwarty Atlantyk. Na wyjściu fala przybojowa przekracza dobre 5 m. To jest efekt pływ&oacute;w, przed kt&oacute;rymi ostrzegają morskie przewodniki.<br />Cały dzień i noc utrzymuje się r&oacute;wnomierny wiatr i długa fala, dzięki czemu możemy spokojnie posypiać w kabinie. W czwartek w południe nadciągnął silny wiatr z NE i utrzymał się aż do wejścia w falochrony Hofn na Islandii. W piątek, 17.07. o 5.00, zaawizowaliśmy swoje przybycie do portu, a o 6.00, nieopatrznie wychodząc z linii kanału portowego, wjechaliśmy na mieliznę. Port podesłał natychmiast holowniczek kt&oacute;ry nas podciągnął do pirsu.<br /><strong>Drogę ze Stavanger do Hofn</strong>, liczącą ok. 750 Mm, pokonaliśmy w 18 dni. <br />Tu, w Hofn, jest jedna z tras do Vatnajokuls/jodgardur, czyli Narodowego Parku Lodowca Vatnajokull. Gł&oacute;wną atrakcją jest jazda po lodowcu na śnieżnych amfibiach, jazda łodzią po lodowej lagunie oraz wspinaczki lodowymi szlakami. Islandzkie atrakcje zajęły nam 4 dni.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="403" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_proporczyk_SAJ.JPG" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial">Proporczyki SA i JK.PW. WOLICA</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.&nbsp;<br /><strong>Z Hofn wychodzimy o 0900 (ich 0700), w środę, 22.07,</strong> rozpoczynając III etap naszej wyprawy, wiodący z Islandii przez Owcze i Orkady do Szkocji oraz Anglii. Wiatr silny, z NE, 18 &ndash; 31 w, fala wysoka. Refujemy się do 10 m2. Zimno. Pada deszcz. Przygotowanie czegoś gorącego wymaga cyrkowej zręczności. Coraz częściej daje znać o sobie stres bez kresu &ndash; smutno i nostalgicznie. Drugiego dnia na moment między chmurami pojawiło się słońce i byliśmy w innym świecie. Na Owcze wpływamy między wyspami Eysturoy i Kalsoy do porciku Leirvik. Po 2 dniach postoju odbijamy do portu Vagur na wyspie Suduroy, z kt&oacute;rej jest najbliżej na Orkady. <br />We wtorek, 20.07. IM i GW w Gdyni potwierdził, że jest dwudniowe &bdquo;okno pogodowe&rdquo; z korzystnym dla nas wiatrem z N. Port opuszczamy o 20.30. Wiatr okazuje się zdecydowanie silniejszy niż prognozowany i mocno kładzie jacht na prawą burtę. Ocean szary i ponury. Nastroje kiepskie, dołowane wszechobecnym rykiem fal. Rachel Corson w książce, Morze wok&oacute;ł nas, napisał:<br />Nie wydaje się jednak prawdopodobne, aby jakiekolwiek wybrzeże nawiedzane było przez bardziej rozjuszone fale morskie niż Szetlandy i Orkady, leżące na szlaku cyklonicznych burz, ciągnących na wsch&oacute;d między Islandią a Wyspami Brytyjskimi (za kpt. Rościszewskim).<br /><strong>O 0700, 28.07. weszliśmy na podejście do portu Stromness na Orkadach.</strong> Miasto śliczne. Pogoda na Orkadach zupełnie inna niż na Owczych. Zdecydowanie cieplej, ale bardzo zmiennie.<br />Rano 1.08. odbijamy do Wick w Szkocji. Mijamy wyspy Hoy, Flotta, Swona i o 1400 zaczynamy forsować cieśninę Pentland Firth, groźną ze względu na pływy atlantycko &ndash; p&oacute;łnocnomorskie. Trzy razy powtarzaliśmy manewr forsowania i dopiero za 4-tym, pokonaliśmy ostatni 100 metrowy odcinek przy wielkim, skalistym i ponurym cyplu Duncansby Head. W Wick przeczytaliśmy relację Adama Kajdewicza o forsowaniu Pentlandu w sierpniu 2013 r. jachtem Sun Odyssey 44 - &bdquo;KEA&rdquo;. Sforsowanie Pentlandu &ndash; pisze Adam &ndash; jest w jakimś sensie żeglarskim spełnieniem. To dawało trochę satysfakcji, ale wiedzieliśmy, że nasze przejście było po prostu źle zaplanowane. W Wick stoimy przez 4 dni, z niepokojem obserwując pędzące chmury i wzburzone morze. Zwiedzamy miasto, wspaniałe muzeum oraz stuletni kuter &bdquo;Isabella Fortuna&rdquo;. <br />W czwartek, 6.08. odbijamy do Kanału Kaledońskiego i przez zatokę Moray Firth oraz porcik Cromarty 7.08. wchodzimy do Clachnaharry, pierwszej śluzy Kanału Kaledońskiego i mariny Seaport. W marinie znajduje się tablica, upamiętniająca spotkanie budowniczego Kanału Gota, barona Boguslava Platena z budowniczymi Kanału Kaledońskiego. Od 8 do 10.08 przeszliśmy cały Kanał Kaledoński, liczący 96 km, 29 śluz, w tym kilka wielokomorowych, malownicze jeziora Loch Dochfour, Loch Lochy, a przede wszystkim 30 km długie, sławne Loch Ness. Wieczorem, 10.08, płynąc przez zatoki (fiordy) Loch Linne i Firth of Lorn, zawinęliśmy do mariny Oban na wyspie Kerrera. W tym ważnym porcie i historycznym ośrodku produkcji &bdquo;szkockiej&rdquo;, staliśmy 10 dni, czekając na nową uszczelkę pompy wody morskiej. <br /><strong>Wreszcie w piątek, 21.08, o 1600</strong> odbiliśmy na kotwicowisko do Zatoki Crinan. Złe zsynchronizowanie czasu płynięcia z tabelą pływ&oacute;w przynieść tu może opłakane skutki. Szybkość prąd&oacute;w pływowych na tych akwenach bywa tak duża, że nie tylko uniemożliwia żeglowanie, ale staje się zgoła niebezpieczna. <br />Nazajutrz o 0830 weszliśmy do pierwszej śluzy Kanału Crinan, liczącego 14 km długości, 15 śluz i 7 otwieranych most&oacute;w. Nocowaliśmy w ostatniej śluzie kanału.<br />Po sztormowej nocy na kotwicowisku West Kyle, postoju w Troon, docieramy przez wody Firth of Clyde do Portpatrick, na Morzu Irlandzkim. <br />26.08 o godz. 1420 wychodzimy z portu, biorąc kurs na wyspę Man. Z Morza Irlandzkiego dmucha do 23 w. Nim minęliśmy cypel zatoki Luce Bay wiatr stężał do 28 w, a fala zalewała nas niemiłosiernie. Zmieniliśmy kurs do zatoki Ramsey Bay, a następnego dnia zawinęliśmy do portu Douglas stolicy wyspy Man. Wyspa jest independencją Kr&oacute;lestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii P&oacute;łnocnej. Posiada dwuizbowy, własny parlament, emituje własne pieniądze i znaczki pocztowe. <br />Wieczorem opracowujemy dane do przejścia &bdquo;jednym skokiem&rdquo; z Wyspy Man do Zatoki Penzance na cyplu Kornwalii, dystans ok. 270 Mm. Ruszamy w sobotę, 29.08, przed godz. 12.00. <br />Ok. 0200, w niedzielę, minęliśmy wysokość wyspy Anglesey. O 1630 byliśmy na wysokości Milford, a o 2100 kanału Bristol. Tu oddaliśmy salut pamięci Erica Taberle&rsquo;go. Mozolnie forsując wody zatoki, weszliśmy o 1430 do portu Newlyn, obok Penzance. Pokonanie dystansu całego III etapu, kt&oacute;ry wynosił ok.1200 Mm, zajęło nam 42 dni, do 31.08.<br />Wykreślamy kurs na wyspę D&rsquo;ouessant w rejonie Brestu oraz ustalamy strategię żeglowania na Zatoce Biskajskiej do Royan i dalej Kanałem Południowym na Morze Śr&oacute;dziemne, czyli trasę IV etapu naszej wyprawy. </font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="533" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_Kanal_Kaledonski.jpg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial">Na Kanale Kaledońskim</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Z zatoki Penzance wyszliśmy 2.09, ok.16-tej</strong>, a na kotwicowisko wyspy D&rsquo;ouessant przybiliśmy następnego dnia o godz. 1100.<br />Z kotwicowiska odeszliśmy do portu Haliguen w Zatoce Biskajskiej. Na wysokości zatoki Audierne, otoczyła nas ogromna ławica delfin&oacute;w, kt&oacute;re wyprawiały najprzer&oacute;żniejsze sztuczki, a gdy się ściemniło, gł&oacute;wnym ich zainteresowaniem było czerwone i zielone światło dziobowe. <br />Ranek słoneczny. Ruszamy do Royan &ndash; przed nami blisko 160 Mm. Żegluga zapowiada się pięknie. O 19.00 urlopowa idylla skończyła się. Niespodziewanie dmuchnęło 20 w, a wiatr o tej sile zerwał na przybrzeżnych płyciznach kr&oacute;tką, wysoką falę, kt&oacute;ra docierała do nas w postaci potężnych wał&oacute;w wody. Po 15.00, 7.09. stanęliśmy w Royan. <br /><strong>Z Royan trzeba odbić o godz. 1230, na wysokiej wodzie</strong>, żeby dojść do rozlewiska Girondy, gdy prąd rzeki będzie sprzyjał żegludze. Średnio na rzece osiągaliśmy szybkość 6-7 węzł&oacute;w. 9.09. po 17.00 wchodzimy do mariny Pauillac Gł&oacute;wka falochronu w postaci wielkiej butelki wina, bo jesteśmy w winiarskiej krainie Medoc. W Kapitanacie zam&oacute;wiliśmy na jutro kładzenie masztu (49E).<br /><strong>11.09. przed 1500 ruszamy Girondą do Bordeaux.</strong> Płyniemy cały czas oznakowanym torem wodnym, po kt&oacute;rym chodzą morskie statki. Niesie nas prąd przypływu, nadając szybkość 10 w, przy małych obrotach silnika. <br />Port Bordeaux to kilkanaście km nabrzeży, ciągnących się po obu stronach rzeki. Mijamy wielkie wycieczkowce i przechodzimy kolejne mosty ( Akwitański, Pierre, Mitteranda). Za mostem Mitteranda ok. 20.00 wpływamy do mariny Begles. <br />Nazajutrz o 1500, gdy rzeka zmieniła kierunek prądu, odbijamy w kierunku Kanału Garonny. Mamy 5 godzin na pokonanie 47 km rzeki. Po tym czasie rzeka odwr&oacute;ci prąd i płynięcie do kanału stanie się niemożliwe. O 20.00 jesteśmy przy pontonie wyczekiwania, przed pierwszą śluzą w Kanale Garonny. </font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="408" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_Kanal_du_Midi_tunel_Malpas.JPG" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial">Kanał du Midi</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Kanał Południowy składa się z Kanału Garonny, dochodzącego do Tuluzy i Kanału du Midi.</strong> Oba kanały razem, od Castets en Dorthe do portu Sete nad Morzem Śr&oacute;dziemnym, liczą ok. 450 km i mają 118 śluz, w tym sporo wielokomorowych. Minimalna głębokość 139 cm, minimalny prześwit 246 cm. Kanał skraca 3-krotnie drogę z P&oacute;łwyspu Bretońskiego na śr&oacute;dziemnomorski brzeg Francji. Jako akwen żeglarski, w naszej opinii, kanał nie przedstawia większej wartości. Jest płytki i uciążliwy, ze względu na liczne śluzy często zapchane barkami turystycznymi. Natomiast jako trasa turystyczna jest interesujący z powodu krajobraz&oacute;w Akwitanii, Langwedocji &ndash; Roussillon, jak i zabytkowych miast takich m. in. jak Bordeaux, Agen, Tuluza, Carcassonne, Beziers. W Tuluzie z Kanału Garonny weszliśmy na Kanał du Midi. Płynęliśmy wciąż pod g&oacute;rę, aż do śluzy Mediterrance na 57 km tego kanału, od kt&oacute;rej rozpoczęło się opadanie do poziomu Morza Śr&oacute;dziemnego. </font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="386" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_most_Bordeaux.JPG" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial">Most Bordeaux</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br />Trasę kanału pokonaliśmy w ciągu 12 dni. Czas płynięcia limitowała praca śluz: 9.00 -19.00, z godzinną przerwą 12.30 &ndash; 13.30. Śluzy na Kanale Garonny są automatyczne, a na du Midi obsługiwane przez operator&oacute;w. <br />Pokonanie dystansu całego IV etapu, kt&oacute;ry wynosił ok.740 Mm, zajęło nam 26 dni, do 28.09.15.<br /><strong>Cztery dni, 25 &ndash; 28.09,</strong> poświęcamy na pertraktacje, dotyczące przezimowania Cerberyny &ndash; Mili 3 nad Morzem Śr&oacute;dziemnym. Przechowanie naszej ł&oacute;dki na wodzie od 1 X do 31 III kosztuje 856 E, a za IV i V trzeba dodatkowo zapłacić ok. 520 E. Razem więc koszty przezimowania łodzi na wodzie są wyższe od koszt&oacute;w przewozu jachtu. W sobotę, 26.09, przepływamy morzem do portu Frontignan &ndash; Plage. Z portu Sete wypływamy wschodnim wyjściem na morze i bierzemy kurs prosto na Frontignan &ndash; Plage. Zwiedzamy dokładnie slip, dźwig, plac remontowy. Ceny zimowania łodzi na wodzie takie same, jak w Sete. W związku z tym uruchamiamy przyjazd lawety z kraju, zamawiamy dźwig do ładowania łodzi na wtorek, 29.09, na godz. 1100. </font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="427" src="/att/Image/201505/ISLANDIA_sluzowanie.JPG" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial">Rutynowe operacje śluzowania - Iwona przy cumach, Marek w ... piwnicy :-)</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Rejs trwał 108 dni, z tego 73 dni żeglowania i 35 dni postoj&oacute;w.</strong> Spośr&oacute;d dni postojowych 12 dni remontowo &ndash; gospodarczych, 10 dni sztormowych i 13 dni krajoznawczych. Trasa rejsu prowadziła przez wody Bałtyku, Morza P&oacute;łnocnego, Morza Norweskiego, Oceanu Atlantyckiego, Morza Irlandzkiego, Morza Celtyckiego i brzeg Morza Śr&oacute;dziemnego. </font></div> <div><font size="2" face="Arial"><strong>Zawinęliśmy do 56 port&oacute;w</strong>, leżących w Polsce, Danii, Szwecji, Norwegii, Islandii, Szkocji, Anglii i Francji oraz na terytoriach ograniczonej autonomii, jak Szetland&oacute;w, Wysp Owczych, Orkad&oacute;w, Wyspy Man i na wody terytorialne Irlandii. Wg wskazań GPS (komputera podr&oacute;ży) pokonaliśmy ok. <strong>3500 Mm i drogą lądową ok. 2500 km</strong>. Ł&oacute;dka przewieziona była z Jacht Klubu Politechniki Warszawskiej nad Zalewem Zegrzyńskim do G&oacute;rek Zachodnich i z Frontignan Plage nad Morzem Śr&oacute;dziemnym do Nowych Załubic, także nad Zalewem Zegrzyńskim.<br />Bardziej szczeg&oacute;łową relację z rejsu oraz prezentację zdjęć zamieścimy na stronie Jacht Klubu Politechniki Warszawskiej (<a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000009/!x-usc:http://www.jkpwwolica.waw.pl/">www.jkpwwolica.waw.pl</a> ) <br /><br />Iwona i Marek Tarczyńscy <br /></font></div>
Komentarze
Wielkie uznanie dla umiejętności, odwagi i po prostu pomysłu na taki rejs. Jacek Chabowski z dnia: 2015-11-12 09:40:00