POPULARYZACJA SZKODZI ŻEGLARZOM
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="100" height="143" src="/att/Image/team/PALACZ_Marcin_nowy_2013.jpg" />Nie tylko żeglarzom, nie tylko żeglarstwu. Gdy w 1974 roku wprowadziłem się do tego domu, w ktorym mieszkam do dziś - na całej mojej ulicy (1,5 km długosci) był tylko jeden zamochód. Mój. Teraz bywają takie chwile, że trudno zaparkować przy krawężniku. Gdy przed laty penetrowałem piękne, dzikie, surowe, skaliste i zielone (jedno nie wyklucza drugiego) wybrzeże Szwecji - w przystaniach natrafiałem (lub nie natrafiałem) na kilka miejscowych jachtów. Sanitariaty były zgrzebne, ale czyste, opłaty portowe - umiarkowane nawet jak na nasze ówczesne <em>dewizowe możliwości płatnicze</em>. Pamiętam, że np. w opisywanym przez <strong>Marcina Palacza</strong> Oskarshamn - cumowaliśmy za friko.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Bogacenie się Europy i demoralizujący przykład wysokości opłat w portach Morza Śródziemnego - robi swoje. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Nawet w Szwecji.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">No, bo jeżeli pojawia się okazja "kasowania" to nawet Szwedzi ulegają pokusie.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><strong><em>To se ne vrati pane Havranek</em> </strong>*)<strong> :-(</strong></font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Mimo wszystko - w sezonie żeglarskim 2016 pożeglujcie do Kalmarsundu. Póki czas. Póki coś nie pęknie.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Oczywiście w kamizelkach !</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">----------------------</font></div>
<div><font face="Arial"><font size="1"><font color="#0000ff"><em>*) "Five Hundred Miles"</em></font></font></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">----------------------</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Don Jorge</font> </div>
<div><font size="2" face="Arial"><strong>Jak w lipcu napisałeś</strong> - <a href="http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2774">http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2774</a> , popłynąłem sprawdzić, na ile przez 20 lat zdezaktualizowała się locyjka „<em><strong>Kalmarsund i Oland”.</strong></em> Dokładniej, ruszyłem na wschodnie wybrzeże szwedzkie, a obszar który spenetrowałem (mapka) zaczyna się na Kristianopel, obejmuje rzeczony Kalmarsund i Olandię, dalej ciągnie się przez archipelagi wschodniego wybrzeża i kończy w Nyköping. W 6 tygodniowym rejsie wpłynąłem do 39 szwedzkich przystani, do dziesięciu innych dotarłem lądem, pieszo lub rowerem, kilkakrotnie cumowałem dziobem do skały lub rzucałem na noc kotwicę w zacisznych zatokach. Sprawdzałem co zmieniło się przez 20 lat i przez 2 lata – poprzednio w tamtych rejonach pływałem w sezonie 2013. Rejs był podporządkowany skompletowaniu materiałów do nowego przewodnika – kontynuacji „Południowej Szwecji”. Poniżej załączam kilka spostrzeżeń, na początek głównie z Kalmarsundu.<br /><img alt="" width="400" height="575" src="/att/Image/201505/KALMARSUND_mapa.jpg" /><br /><strong>Z pewną nostalgią spoglądam na informacje o opłatach</strong> podane w „Kalmarsund i Oland”. Mniej niż 2-krotny wzrost cen przez 20 lat jednak nie dziwi. Niestety, widać również wyraźny wzrost opłat w porównaniu z rokiem 2013. W przystaniach, które odwiedziłem w obu sezonach, w roku 2015 średnio płacimy o 18% więcej niż w 2013, przy praktycznie zerowej inflacji w Szwecji w tym okresie. Irytuje fakt, że ceny podane w corocznie aktualizowanym „Gästhamnsguiden” (do pobrania za darmo w większości marin) na wschodnim wybrzeżu najczęściej nie odpowiadają rzeczywistości. Z rozmów w portach wynika, że wielu zarządców przystani nie przypadkiem nie przesyła do „Gästhamnsguiden” nowych informacji o cenach, a wydawca tego skądinąd użytecznego zestawienia, przy braku aktualizacji, automatycznie publikuje stare dane. <br /><br /><strong>Nie tylko 20 lat temu, ale i 10 lat później,</strong> w portach Olandii funkcjonowały jeszcze nabrzeża handlowe. Dziś ostatnim portem wyspy, w którym odbywa się przeładunek jakichkolwiek towarów jest <strong>Degerhamn</strong>, w którym działa cementownia.<strong> Mörbylånga, Färjestaden</strong>, czy <strong>Borgholm,</strong> to obecnie porty wyłącznie rekreacyjne, jeśli nie liczyć pojedynczych kutrów rybackich. Spośród kilku połączeń promowych Olandii ze stałym lądem uchowało się jedno: do <strong>Byxelkrok</strong> dopływa w lecie niewielki prom z <strong>Oskarshamn</strong>. <br /><img alt="" width="800" height="600" src="/att/Image/201505/KALMARSUND_sanitariaty_w_Farjestaden.jpg" /></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Sanitariat w Farjestaden wygląda wręcz domowo</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Najczęściej odwiedzanym portem Kalmarsundu jest oczywiście Kalmar.</strong> Po marinie pływa mały RIB z napisem „<em>Guest harbour pilot</em>”. Zapytałem kapitana tej jednostki, jaka właściwie jest jego rola. Stwierdził, że przede wszystkim, codziennie koło 15-tej, wypływa przed przystań i informuje załogi zbliżających się jachtów, że w marinie miejsc brak. Zauważyłem jednak, że „pilot” udziela też różnej pomocy jachtom w porcie i na podejściu. <br />Jeśli w Kalmarze jest zbyt ciasno, to warto skierować się na drugi brzeg cieśniny, do <strong>Färjestaden.</strong> Miejsc tu jest pod dostatkiem, opłaty niższe, a na wycieczkę do Kalmaru można za 50 SEK popłynąć statkiem. Na zdjęciu przedstawiam widoczek z sanitariatów w Färjestaden.<br /><br />Drugą przystanią, w której mogą być problemy ze znalezieniem miejsca na postój, jest <strong>Byxelkrok.</strong> Tu bosman, przemieszczający się po nabrzeżach na małym rowerku, stara się jednak upchnąć gdzieś każdego gościa – w efekcie, w lipcu, wieczorem, można przejść w poprzek basenów portowych po pokładach szczelnie wypełniających je jachtów. Wrażenie, że duże i zatłoczone porty na wschodnim wybrzeżu to norma, byłoby jednak fałszywe. W portach z reguły jest kameralnie, a wczesnopopołudniowy wyścig do wolnych miejsc zauważyłem tylko w dwóch wymienionych przystaniach.<br /><img alt="" width="800" height="601" src="/att/Image/201505/KALMARSUND_Pataholm_przystan_klubowa.jpg" /></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Pataholm - przystań klubowa</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Przed dwoma laty trafiłem do uroczego Pataholm</strong> - <a href="http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2273.">http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2273.</a> Jak się okazało, przeoczyłem wtedy główną letnią przystań klubu żeglarskiego z Pataholm (<em>Pataholms Segelklubb</em>). Znajduje się ona w zatoce po drugiej (południowej) stronie półwyspu Saltor. Dotrzeć tam można jednak tylko klubowym szlakiem, przeciskającym się wśród skał i płycizn. Taki prywatnie oznakowany szlak zaczyna się w istocie 5 Mm na południe od Pataholm, mija Pataholm, wiedzie na północ ku Timmernaben i kończy się za Mönsterås, przy południowym torze prowadzącym do wielkiej przemysłowej papierni Mönsterås bruk – długość szlaku to łącznie ok. 10 Mm w linii prostej. Szlak nie jest zaznaczony na oficjalnych mapach szwedzkiego urzędu morskiego (<em>Sjövarstverket</em>), ani na żadnych mapach innych komercyjnych wydawców. Mapki szlaku rozprowadzane są jedynie przez lokalne kluby żeglarskie z Pataholm, Timmernaben i Mönsterås, można je kupić w niektórych przystaniach i w okolicznych sklepach żeglarskich. Są to prawdopodobnie najdroższe mapy, jakie kiedykolwiek nabyłem: łączny koszt trzech dwustronnie zadrukowanych kartek formatu A3 (można kupować pojedynczo), zafoliowanych lub na „plasticzanym” papierze: 700 SEK. Za to na pytanie o opłatę w Pataholm usłyszałem, że nie jest pobierana – „<em>przecież kupiłeś mapę, by tu dotrzeć”. <br /><img alt="" width="800" height="580" src="/att/Image/201505/KALMARSUND_Oskarshamn_Ernemar_plaza_dla_psow.jpg" /></em></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Plaża dla piesków (Oskarshamn)</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Oficjalnie oznakowany przybrzeżny szlak</strong> zaczyna się natomiast właśnie w okolicach<strong> Mönsterås</strong> bruk, prowadzi dalej na północ, przez <strong>Påskallavik</strong>, wśród szkierów docierając prawie do <strong>Oskarshamn</strong>. Duża klubowa przystań Oskarshamn Ernemar pozostaje jedną z moich ulubionych marin w Kalmarsundzie. Sympatyczna żeglarska atmosfera, niedrogo (tu ceny ostatnio nie wzrosły – postój kosztuje 120 SEK, łącznie z prądem), obok dobrze zaopatrzony sklep żeglarski z fachową obsługą oraz serwis jachtowy, do centrum miasta 2 km. Jacht bez załogi można pozostawić na dłużej za 60 SEK dziennie. Nie warto natomiast wpływać do śródmiejskiej mariny prowadzonej przez firmę <em>Promarina</em> (tę samą co w Sopocie). Przystanie Promarina wszędzie wyróżniają się najwyższą ceną (tu 260 SEK) i zwykle najwyższym standardem usług, ale akurat w Oskarshamn zaplecze mariny jest raczej kiepskie. <br /><img alt="" width="800" height="600" src="/att/Image/201505/KALMARSUND_Byxelkrok.jpg" /></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Taki widok nie raduje skipperów (Byxelkrok)</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Dalej na północ, aż po zatokę Bråviken</strong>, wcinającą się głęboko w ląd ku Norrköping, przez niemal 80 Mm ciągną się szkiery. Nazwy archipelagów to <em>Oskarshamn, Misterhult, Tjust, Gryt, St. Anna</em>. Granice między nimi są umowne – niejedną godzinę ślęczałem nad mapami, próbując zorientować się, gdzie jeden archipelag się kończy, a kolejny zaczyna. Spędzić tu można całe tygodnie, myszkując po szkierach, nocując w naturalnych, skalnych przystaniach i na osłoniętych kotwicowiskach. Ale o tym – może następnym razem.<br /><br />Marcin Palacz<br />s/y "Lotta"<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /></font></div>
Komentarze
No, nie wiem czy szkodzi ?
Marian Ramzes XXI Lenz z dnia: 2015-10-16 19:40:00
<div></div>
<strong>Przyszły takie czasy, bo przyjść musiały !</strong>
<div>Świat się robi coraz mniejszy, coraz ciaśniejszy !</div>
<div>Kiedyś trzeba było 80 dni, by zrobić podróż dookoła globu, a dzisiaj ?</div>
<div>Mig i już ! </div>
<div><strong>Ponad to sprawa ma trzy aspekty:</strong></div>
<div>1/ z czegoś trzeba pokryć ten legendarny szwedzki socjal !</div>
<div>2/ rzeszę imigrantów docierających do szwedzkiego raju trzeba jakoś wykarmić (tym bardziej, że nie garną się do pracy)</div>
<div>3/ wzrost opłat stanowi też barierę przed tłumem, nie mówiąc o intruzach !</div>
<div>Wyobraźcie sobie, że wszyscy Chińczycy chcieliby zwiedzić Akropol !</div>
<div>W "dojrzałych demokracjach" nie wypada powiedzieć komuś won ! Można to zrobić z pełną kulturą - <strong>podnosząc opłaty.</strong></div>
<div>___________________<br /><strong>Na marginesie, dygresja.</strong> Obserwując mrowisko uczeni zauważyli, że nie ma tam spięć i zderzeń. Otóż<strong> mrówki na drodze się nie wyprzedzają</strong>. Obserwację wprowadzono do </div>
<div>komputerów z odniesieniem do aut. Okazuje się, że gdy nie wyprzedzają ruch odbywa się szybciej i składniej.</div>
<div>A tu Bogu ducha winien prorektor d/s studenckich Uniwersytetu Technologiczno-(<em>nomen omen</em>) Przyrodniczego w Bydgoszczy, został zawieszony bo studenci nie brali wzoru z mrówek ! </div>
<div>I w ciasnym korytarzu stworzyli falę tsunami !</div>
<div>R. XXI </div>