MAŁYM JACHTEM NA SAMO DNO ZATOKI BOTNICKIEJ
<div><font face="Arial"><font color="#0000ff"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="100" height="118" src="/att/Image/team/KOZLOWSKImichal.jpg" />O załodze, jachcie i pierwszym etapie eskapady małego, zgrabnego jachtu &quot;MAZU II&quot; czytaliście tu: </font></font><font face="Arial"><a href="http://kulinski.navsim.pl/art.php?id=2798&amp;page=0">http://kulinski.navsim.pl/art.php?id=2798&amp;page=0</a></font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Rejs ambitny w piękne, rzadko odwiedzane zakątki Bałtyku. Coś dla smakoszy i ... kwalifikowanych nawigator&oacute;w. </font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">No i latem dzień długi, długachny. </font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Uważam, że warto pożeglować kilkwaterem jachtu Michała. News pouczający.</font></div> <div><font face="Arial"><font color="#0000ff">Agnieszka i Włodek Bilińscy tak oceniają atrakcyjność wyspy Mal&ouml;ren </font><em>&quot;..naszym zdaniem trudno na Bałtyku o bardziej niezwykłe miejsce. Wejście do zatoki faktycznie nie jest łatwe - płytkie i prowadzi wzdłuż dw&oacute;ch kolejnych linii wyznaczonych nabieżnikami. Głębokość na podejściu przy wiatrach z p&oacute;łnocy może spaść poniżej metra, tak więc należy przyjąć, że z zanurzeniem 1.4 metry, nieźle naszym żeglarzom poszło :-), czyli głębokości były mniej więcej średnie. Michałowi gratulujemy dalekiego rejsu i udanego wejścia do porciku na Mal&ouml;ren, bowiem niewielu żeglarzy, nawet szwedzkich, tam było. Gdyby ktoś był zainteresowany dokladniejszym opisem wyspy, zapraszamy do odwiedzenia naszego blogu żeglarskiego : </em></font><a href="http://www.photovoyage.pl/sailingblog/wyspa-maloren-island/"><strong><font face="Arial"><em>http://www.photovoyage.pl/sailingblog/wyspa-maloren-island/</em></font></strong></a><em><font face="Arial"> ...&quot;</font></em></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial"></font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Don Jorge</font></div> <div><em><font face="Arial">-----------------------------------------</font><br clear="all" /></em><font face="Arial"><strong><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; WIDTH: 220px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; HEIGHT: 280px; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="250" height="324" src="/att/Image/201505/0_KOZLOWSKI_mapka.jpg" />Nasz rejs zaczęliśmy w YKP Jadwisin</strong>, załadunek na w&oacute;zek i ruszamy w stronę wybrzeża. W nocy się spokojnie jechało i przed świtem już negocjowaliśmy z ochroną w G&oacute;rkach otwarcie bramy. Trochę pospaliśmy i rano do roboty. Płynę razem z kumplem <strong>Piotrkiem Szczęsnym</strong> moim jachtem typu <em>Odys 28. </em></font></div> <div><font face="Arial">O godzinie 14 ruszyliśmy w stronę Gotlandi. Po dw&oacute;ch dobach zacumowaliśmy w <strong>Narshamn</strong>. Wyb&oacute;r portu był przypadkowy, po prostu uznaliśmy że chcemy już gdzieś stanąć, ten był najbliżej. Byliśmy jedynym jachtem żaglowym, reszta to kutry i motor&oacute;wki miejscowe. Nocleg, potem spacerek do pobliskiej latarni i ruszamy dalej. Neptun się rewanżował za ubiegłoroczne komplikacje i po 40 godzinach zacumowaliśmy w <strong>Mariehamn.</strong> Po monotonni widok&oacute;w na morzu okolice wejścia do portu urzekły, jakbyśmy trafili do krainy baśni. Wreszcie można się wyspać do rana, tylko ta noc jakaś jasna. Obowiązkowe zwiedzanie miasta, żaglowca &quot;Pommern&quot; i muzeum morskiego. Po południu ruszamy dalej. W skr&oacute;cie to było tak: statki, refy, cisza, silnik, brak jacht&oacute;w i już po 4 dniach wpłynęliśmy do wnętrza wyspy <strong>Mal&ouml;ren.</strong> Miejsce mocno nagłośnione więc byłem uparty, ale wiedziałem że będzie tam płytko. Wiatr całkiem ustał to jedyna okazja spr&oacute;bować. Są nabieżniki dwa zestawy i trzeci na pomoście, ale trzeba mieć mniejsze zanurzenie. Na wyspie trochę domk&oacute;w, latarnia i kości&oacute;ł. Kości&oacute;ł drewniany i czuć zapach starości, ale taki przyjemny. Spacerowaliśmy po ścieżkach zrobionych z desek aby nie niszczyć roślin. Ruszyliśmy dalej bo nerwowo patrzyłem czy wiatr nie rośnie. Teraz byłem mądrzejszy i wysłałem kumpla na dzi&oacute;b i miałem informacje kt&oacute;re głazy jak omijać. Ulżyło trochę gdy głębokość przekroczyła 3m. <strong>Tore</strong> jest na końcu fiordu ale droga dobrze oznakowana. Teraz z każdą milą napięcie rosło, już wyobraźnia nawet nie podpowiadała co może nas zatrzymać. Łez szczęścia już nie potrafiłem powstrzymać. Cumujemy o 21 a tutaj to dzień. Noc a właściwie pora zaniku słońca trwa od 23 do 2. Cały kolejny dzień wypoczywamy. Opłata portowa 150 koron płatna na kempingu, sklep i paliwo 2,5km. </font><font face="Arial">Post&oacute;j przy silosie betonowym umila widok ż&oacute;łtej boji obok. </font></div> <div><font face="Arial"><strong>Wypłyneliśmy w drogę powrotną</strong>, kolejnych miejsc do zobaczenia mieliśmy pełno, ale będą musiały poczekać. Wiatr jak zwykle łaskawy tylko tym razem przesadził z mocą. Gdy prędkości jachtu zaczynały przekraczać 8w zakładaliśmy kolejny ref, po trzecim refie pozostało zdjąć całkiem grota. Do Aland&oacute;w się wywiało i spokojnie wpłynęliśmy między wyspy. Zacumowaliśmy do skał wyspy <strong>Aijaenkari,</strong> głęboko i można iść na spacer na ląd. Rano jak zwykle niebieskie niebo, ruszamy zaraz po śniadaniu bo całe Alandy chcemy przepłynąć. Widoki ładne ale droga daleka. Dnia niestety zabrakło i opuszczaliśmy Alandy w nocy. W okolicy portu <strong>Vaesterudden</strong> było tak dużo r&oacute;żnych świateł że wymagały wzmożonej uwagi. Wiatr jak na złość dopisywał i prędkości 7w nie dawały dużo czasu do zastanowienia. Widok mijanych skał oświetlonych chwilowym błyskiem z latarni podnosił mocno ciśnienie. Takie szczeg&oacute;lne odcinki przepływaliśmy z całą załogą na pokładzie... i wtedy brakowało snu. Normalnie zmiany co 3 godziny umożliwiały pełną regenerację sił i po kilku dniach żeglugi nadal byliśmy wypoczęci. Czas nagli ale Sarema (<em>Saaremaa</em>) jest po drodze. Na mapie znalazłem port jachtowy <strong>Veere,</strong> faktycznie port rybacki. Jednoosobowa kibelkoprysznicopralnia wystarcza na taki tłok. Bosman życzliwy i pomocny. Stoją dwa kutry i kilka małych motor&oacute;wek, jesteśmy jedynym jachtem. Miejscowość to szumne określenie, kilka dom&oacute;w i blok to pozostałość gospodarstwa rybackiego, sklep&oacute;w brak. Można pospacerować po ładnym lesie. Wreszcie pierwsze plaże, las sosnowy dochodzący do plaży i brak wydm. Dalej wysoki klif. Kolejny port to już Łotwa. </font></div> <div><font face="Arial"></font></div> <div><img alt="" width="800" height="340" src="/att/Image/201505/6_KOZLOWSKI_ALANDY_lampka.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Alandy.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="546" src="/att/Image/201505/6_KOLOWSKI_Wyspa_Maloren.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Wyspa Maloren</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="386" src="/att/Image/201505/11_KOZLOWSKI_Maloren_pomost.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Wyspa Maloren - cumowanie do wysokiego pomostu.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="374" src="/att/Image/201505/8_KOZLOWSKI_finska_plaza.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Fińska plaża - zamiast ko0cyka warto przyść z pneumatycznym materacem.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="414" src="/att/Image/201505/5_KOZLOWSKI_boja.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Skipper przy słynnej pławie</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="385" src="/att/Image/201505/2_KOZLOWSKI_Veere_Sarema.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Port Veere na wyspie Sarema.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial"><img alt="" width="800" height="382" src="/att/Image/201505/1_KOZLOWSKI_Pavilosta.jpg" /></font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Pavilosta High Street</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="408" src="/att/Image/201505/3_KOZLOWSKI_Pavilosta_port.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Pavilosta - port.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="390" src="/att/Image/201505/3_KOZLOWSKI_Ronehamn.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Gotland - port Ronehamn. Cumowanie dziobem - to cumowanie bezpieczne.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="382" src="/att/Image/201505/9_KOZLOWSKI_Vandburg_kamienny_dach.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">Gotland - Vandburg - kamienne chaty.</font></div> <div><font color="#0000ff" face="Arial">.</font></div> <div><font face="Arial"></font></div> <div><font face="Arial"><strong>Pavilosta ma kilka przystani jachtowych</strong>, stację paliw i sklepy, plaże ładne. Warto tu wpłynąć i pospacerować, budynki zadbane i powstają kolejne. <strong>W Liepaji</strong> byliśmy w ubiegłym roku ale zacumowaliśmy bo miała nastąpić zmiana załogi. Przez trzy dni postoju byliśmy jedynym jachtem, chyba już po sezonie. Z nową załogą ruszyliśmy do Gotlandi. Planowany port <strong>Ronehamn</strong> nas zawi&oacute;dł. Miejsc w y bomach jest sporo wolnych tylko zanurzenie 1,4m te miejsca wyklucza. Zawadziłem o kamienie, a po zacumowaniu w <em>Y-bomie</em> już stałem na dnie. W porcie właściwym same kutry i opony. Kr&oacute;tki spacer po porcie i wycofujemy się do <strong>Vandburga.</strong> Tam tradycyjnie pusto i przytulnie, dobre miejsce do wypoczynku i spacer&oacute;w. Chyba jest tu jakaś plaga kr&oacute;lik&oacute;w bo wszędzie ich pełno. Idąc w stronę latarni Heligolmen natrafiliśmy na domki z kamiennymi dachami. Dalej ruszyliśmy już do Polski, wiatr przeciwny ale czas wracać. Chcieliśmy do Helu ale wyszło Władysławowo. Pora p&oacute;źna to załodze pokazałem jak wygląda wejście w nocy. Chyba port zyskał dobrą opinię... bo miejsc przy pomostach zabrakło. Opłata 40 zł za stanie przy oponach i alpinistyczne wyjście z jachtu to trochę drogo. Kolejny port odwiedzony to Hel, tu tradycyjnie spacer i rybka smażona. Rano niestety czas obrać kurs na dźwig w G&oacute;rkach i wracamy do domu. <br />Pływając jachtami mieczowymi zawsze ruszałem rano aby do wieczora zdążyć zacumować. Teraz ruszamy z portu jak zakończymy zwiedzanie i odpoczynek, pora przestała mieć znaczenie bo i tak do wieczora nie zacumujemy. Większość przelot&oacute;w była kilkudniowa. Nieraz podpływaliśmy bliżej lądu tylko po to aby był zasięg telefonu i otrzymywaliśmy prognozy pogody sms. Korzystaliśmy z map na ploterze i laptopie, papierowe spokojnie leżały pominięte. Kolega Tadzio prawie siłą zainstalował mi odbiornik AIS, dopiero korzystając zrozumiałem jakie to ułatwienie. <strong>Na Zatoce Botnickiej spotykaliśmy niemal wyłącznie statki</strong>. Na Alandach widok promu wychodzącego zza wyspy to częsta sytuacja, AIS informuje wcześniej. W 4 tygodnie przepłynęliśmy 1800 mil więc do zwiedzania było mało czasu i w kolejnych latach chcę tam wracać.<br />Michał Kozłowski<br /></font></div>
Komentarze
termin ? Jacek Przepióra z dnia: 2015-09-17 20:01:00
kalendarium rejsu Michał Kozłowski z dnia: 2015-09-18 18:05:00