NA BAŁTYKU ZACZYNAMY BYĆ ZAUWAŻANI
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="100" height="133" alt="" src="/att/Image/team/SWIES_Damian_mejor.jpg" />Ileś tam lat temu, kiedy m&oacute;j jachcik zawijał do duńskich, szwedzkich czy fińskich przystani jachtowych nie mogłem liczyć na kurtuazyjne wywieszenie polskiej flagi na masztach jachtklub&oacute;w. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Dlaczego ? Po prostu takiej nie mieli, bo polskie jachty tam nie zawijały. Wtedy polskie jachty (oczywiście klubowe) odwiedzały Holtenau, czyli wolnocłową strefę Kanału Kilońskiego. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Dziś Kopenhaga, Bornholm, Christianso czy Karlskrona pełne są polskich jacht&oacute;w. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Pojawiły się tam nie tylko polskie flagi, ale i <em>informacje</em> drukowane po polsku. </font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><strong>Bałtyk to przecież też nasze morze !</strong></font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Ż też w Darłowie czy Łebie jakoś nie widać <em>toaletowych instrukcji</em> po szedzku :-(</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">A żeglowanka bałtyckie są cool - pisze o tym <strong>Damian Święs. </strong></font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial">-------------------------------------</font></div> <div></div> <div><font size="2" face="Arial"><em>Szanowny Don Jorge. To i ja nieśmiało... To był rejsik jakich wiele (ale apel był? Był :). Coraz więcej takich, mam wrażenie. Na Bornholmie, zdominowanym przez Polak&oacute;w, menu w automatach płatniczych w języku polskim. Miły koniec świata. Pozwolę sobie odtrąbić Tw&oacute;j sukces.<br />Don Jorge, Bałtyk wr&oacute;cił do łask. Przy okazji wszystkiego dobrego z racji urodzin. Okrągłych, chyba najbardziej okrągłych z możliwych. No, może jeszcze te za 8 lat :). <br />Żyj wiecznie!<br />Damian</em></font></div> <div><font size="2" face="Arial">------------------------------<br /><strong>Przyznam, że to był m&oacute;j debiut z ł&oacute;dką balastowo-mieczową.</strong> Po wypłynięciu z G&oacute;rek Zachodnich niezbędny wydał mi się telefon do armatora. &bdquo;<em>Panie Stefanie, ten miecz wali. To normalne?&rdquo;.</em> Niestety panu Stefanowi nie walił i nawet drobiazgowe oględziny poszycia i szpilek balastowych nie wykryły niczego nienormalnego. Znaczy chyba normalne.<br /><strong>Załoga:</strong> Żona i Kumpel (ostrzegam przed nowotarskim akcentem, piekielnie zaraźliwy i już po kilkunastu godzinach wchodzi się w <em>&bdquo;kałżę</em>&rdquo; i wpływa w <em>&bdquo;harabazie</em>&rdquo;). <br /><strong>Cel i założenia</strong>: generalnie zach&oacute;d, Bornholm, może kawałek Szwecji. Powolutku, przy okazji oglądając polskie porty po latach. Powr&oacute;t korzystając ze, statystycznie dominujących w sierpniu, wiatr&oacute;w zachodnich. Od razu uprzedzę, że nie było czegoś takiego.<br /><strong>Wr&oacute;ćmy jednak do płynięcia</strong>. Pierwszy poważny skok &ndash;<strong> Hel.</strong> Wstępnie bardzo sympatycznie i duże zmiany. Y&ndash;bomy, prąd, woda. Super. Gorzej z toaletami. Właściwie powinienem zacząć moją relację nagł&oacute;wkiem: &bdquo;<em>Drodzy żeglarze (8 zł. ) i drodzy pozostali (10 zł)&rdquo;.</em> Chodzi o cenę prysznic&oacute;w co prawda, ale miło nie być pozostałymi. Kontrola przy wejściu bardzo surowa. Pr&oacute;bowałem (w celach badawczych oczywiście) przemknąć na paluszkach o 0300, ale państwo pilnujący są niezwykle czujni. Nie zapominajcie karteczek otrzymanych od bosmana! Wewnątrz (czystych) kontener&oacute;w istotna informacja: &bdquo;<em> CZAS LANIA WODY POD I PRYSZNICEM</em> (chyba chodzi o nowoczesne i interaktywne urządzenia) <em>5 MIN</em>&rdquo;. Ciekawe jak sobie radzą obcokrajowcy. To musi być przygoda. W porcie dużo r&oacute;żnorodnej muzyki dobiegającej z zewsząd: &bdquo;<em>Hej me Bałtyckie morze, I can&rsquo;t get now</em>&rdquo;. Mniej więcej.<br /><strong>Nic to</strong>. Następny skok przy pięknej pogodzie: <strong>Władysławowo.<br /></strong>Fajne pomosty z wodą i prądem (chyba mogłoby ich być spokojnie dwa razy więcej), sympatyczny pan bosman. Toaleta co prawda do 2130 (środek sierpnia) i płatna 2 zł w przeciwieństwie do Helu, ale o wiele szersze możliwości. Zamiast płacić 7 zł za prysznic, można skorzystać z oferty: &bdquo; <em>MYCIE SIĘ PRZY UMYWALCE (ZAMIAST PRYSZNICA) &ndash; 5 zł</em>.&rdquo;.<br />Kwestią czasu- jest pewnie kolejna karteczka: <em>SIKANIE DO UMYWALKI (ZAMIAST PRYSZNICA) 1 ZŁ</em>. W każdym razie radzę myć zęby pod wspomnianym prysznicem. To się opłaci. Port cichy i spokojny, wyraźnie odcięty (to chyba jednak dobrze) od reszty miasta torami kolejowymi.<br /><strong>Wypoczęci i wyspani ruszyliśmy do Łeby. </strong>Wiatr sprzyjający, więc wzdłuż pięknych polskich plaż szczelnie wypełnionych ludzkością.<br />Przed wejściem uprzejma informacja z kapitanatu portu o podchodzeniu od podejści&oacute;wki na ż&oacute;łtą boję zakotwiczoną w lewo od lewej gł&oacute;wki (lornetka) i dopiero myk w gł&oacute;wki. Marina nowoczesna, ale już chyba doświadczona, bo ilość instrukcji zawieszonych na tablicy spora. Najciekawsza chyba to: <em>&bdquo;PROSZĘ NIE WCHODZIĆ W BUTACH POD NATRYSKI</em>&rdquo;. Od razu też pomocna rada: &bdquo;<em>BUTY PROSZĘ ZOSTAWIAĆ POD DRZWIAMI WEWNĄTRZ NATRYSK&Oacute;W</em>&rdquo;. Niemniej bardzo miła obsługa, no i stacja paliw na kei, zdaje się rzadkość w naszych portach. Dosyć daleko od miasta, ale miasto wpada z wizytą ze sporą częstotliwością na wspaniałych <em>ryczących masztowcach</em> (bo chyba nie żaglowcach) z okresu Kolumba i Czarnobrodego. W marinie piękna tratwa, kt&oacute;ra przepłynęła Bałtyk opisana jako &bdquo;Nord&rdquo; (mnie się wydaje, że to &bdquo;Nord bis&rdquo;). Wyraźnie wrasta (i to dosłownie) w krajobraz i butwieje. Chyba trochę szkoda, niezależnie od wszystkiego.<br />Dobrze, ja tu przynudzam jakimiś tratwami, a tu przed nami najpoważniejszy skok. <strong>Skok na Bornholm</strong>. Nietypowy skok, bo nie dość, że non profit, to jeszcze zostawiliśmy tam sporo pieniędzy (drogo tam jednak dla nas cały czas, piwo i pozostałe mniej istotne rzeczy warto wziąć z kraju). Strasznie się rozpisałem, więc może trochę przyspieszę.<br /><strong>Najpierw Neks&oslash;</strong> &ndash; poszukiwania opisanej przez Don Jorge&rsquo;a fontanny z Trytonem (toż to Trytoniątko), następnie <strong>Allinge </strong>gdzie zrozumieliśmy zachwyt szanownego gospodarza SSI tym miasteczkiem i go podzieliliśmy.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="800" height="361" src="/att/Image/201505/DAMIAN_Nexo.Jpeg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Nekso (Nexo) - Trytoniątko</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">.</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="300" height="219" src="/att/Image/201505/DAMIAN_aniol_Allinge.Jpeg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Allinge - smutny Anioł</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">.</font><br />Wyczekawszy na prawdziwie śr&oacute;dziemnomorską pogodę odwiedziliśmy adekwatne do niej wysepki <strong>Christians&oslash; i Fredriks&oslash;</strong>. Piękne, niestety nie można już/jeszcze? wchodzić na wieżę obronną. I tak było super.<br />Następnie <strong>Hammerhavnen</strong> zdecydowanie najbardziej zachwycający moim zdaniem i najbezpieczniejszy przy nawet silnych wschodnich wiatrach, porcik Bornholmu. Tam dzień spacerowy. To faktycznie najpiękniejsza część Bornholmu. Jeziorka, klify, roślinność bogata. Pięknie położone ruiny zamku Hammershus. Wygląda na to, że Duńczycy bardzo uważnie czytają &bdquo;Locję Kulińskiego&rdquo; i na jego sugestię, ze przydałaby się makieta zamku (jak to on kiedyś wyglądał (zamek oczywiście, choć w sumie Kuliński też)) jest nie tylko makieta, ale i Muzeum zamku z opisana historią renowacji i zabezpieczania ruin. Co prawda zaliczono wpadkę zastępując stare receptury murarskie wsp&oacute;łczesnym cementem i teraz trwa ponowna wymiana rozsadzanych zimą spoin, ale każdemu się widać zdarza.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="334" src="/att/Image/201505/DAMIAN_Christianso.Jpeg" /></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Południowe wejście do Christianso</font></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">.</font></div> <div><img alt="" width="800" height="417" src="/att/Image/201505/DAMIAN_Christianso_piwo.Jpeg" /></div> <div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Christianso - to tu podają najdroższe piwo w basenie Bałtyku, o kt&oacute;rym niedawno pisał w SSI Paweł Rachowski</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="798" height="368" src="/att/Image/201505/DAMIAN_Hammershavn.JPG" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Hammerhavnen</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">.</font>&nbsp;<br /><strong>Jeszcze N&oslash;rrek&aring;s</strong> w R&oslash;nne po krople do oczu Kumpla. Naprawdę do oczu. Słabiutko osłonięty porcik, nawet od wschodu. Bornholm się wyraźnie splaszczył i było trochę zabawy z wpasowaniem się między dalby.<br />W związku z, jak wspominałem, całkowitym brakiem statystycznie dominujących wiatr&oacute;w zachodnich, trzeba było się nawet nie powoli, zbierać w kierunku Gdańska, żeby zdążyć na czas. Dwa tygodnie to niby dużo, ale jak na takie bezambitne pływanie jak nasze trochę mało.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img alt="" width="250" height="307" src="/att/Image/201505/DAMIAN_Leba.jpg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Łeba.</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">.</font><br /><strong>Najpierw Kołobrzeg</strong>. Szybko poszło, wiatry nie takie straszne jak te z polskich prognoz, ale w nocy niespodzianka, bo z powodu licznych burz (sporo mijaliśmy burz i wcześniej, i potem, ale żadna nam nawet trochę nie przetrzepała sk&oacute;ry) 10 mil od gł&oacute;wek zgasło wszystko. Miasto, dziesiątki czerwono migających wiatrak&oacute;w (sto razy się upewniałem czy aby na pewno znajdują się na lądzie), zgasła nawet latarnia Kołobrzeg, co mnie zaskoczyło, bo myślałem, że latarnie nie gasną. Zrobiło się ciemno i smutno. Od razu przypomniała mi się scena z bardzo smutnego filmu &bdquo;<em>Miasto zaginionych dzieci</em>&rdquo; (przytoczę ją z pamięci na koniec mojej pisaniny dla chętnych<strong>)* </strong>i wyobraźnia zaczęła produkować czarne scenariusze. Po p&oacute;ł godz. światła zaczęły jednak stopniowo powracać, wiatraki jeszcze trochę wariowały, ale latarnia twardo świeciła do końca. Gł&oacute;wki też, jak się okazało. Sama marina bardzo sympatyczna. Żadnych kartek z instrukcjami, ale za to zgaśnięcie przyczepię się chociaż do luster nad umywalkami. Dwa lustra na cztery umywalki i to wiszące pomiędzy. Trzeba się dobrze zsynchronizować z golącym się obok. W sumie drobiazg.<br /><strong>Dochodzimy teraz do najpiękniejszego</strong>, naszym zdaniem, odwiedzanego przez nas polskiego portu. Mianowicie do <strong>Darłowa</strong>. Jako ciekawostkę i przykład relatywizmu przytoczę cytaty z książki J&ouml;rna Heinricha &bdquo;Porty Bałtyku. Polska i Litwa&rdquo;. Ot&oacute;ż opisując podejścia do Darłowa (&bdquo;<em>wejście stosunkowo szerokie 40,5 m.&rdquo;)</em> i Ustki (&bdquo;<em>wejście stosunkowo wąskie 40,5 m.&rdquo;)</em> pokazuje, jak bardzo to wszystko jest stosunkowo względne. Ale my tu teraz w Darłowie i mają być superlatywy.<br />Piękna marina, z przemiłym panem bosmanem. Świetne zaplecze sanitarne, bez instrukcji i z prysznicami i toaletami wliczonymi w cenę postoju (38 zł, to był wstrząs). Jakoś tak to jest zrobione, że wielbiciele plażowania poruszają się innymi szlakami, niekolidującymi. Znaczy pusto i cicho. Altanka ze stołami i grillem, 100 m. dalej tawerna &bdquo;<em>Port starych kapitan&oacute;w</em>&rdquo; (patent&oacute;w nie sprawdzano, ani dowod&oacute;w, ale to pewnie z powodu mojej siwołysej fryzury) ze świetnym i stosunkowo niedrogim jedzeniem. No i piwo w ciężkich kuflach z grubego rżniętego szkła. Ech, te kufle, w takich to nawet tyskie i inne żywce smakują jak piwo. Rozmarzyłem się, ale trzeba było (Żona) iść na spacer. Bardzo przyjemny spacer. Nowiutkim dwukilometrowym deptakiem z ławeczkami, latarenkami i licznymi urządzeniami do produkcji masy mięśniowej (tylko obejrzeliśmy, wiadomo &ndash; ciężkie kufle) wzdłuż rzeki Wieprzy, do uroczego i zadbanego Miasta Darłowo. Tam miedzy innymi Zamek Książąt Pomorskich, Kości&oacute;ł Mariacki (niestety ze zdewastowanym przez barok wyposażeniem), Pomnik Rybaka i wiele innych. Tu widać związki z morzem.<br /><strong>W drodze powrotnej ciekawość wzbudził staro wyglądający drewniany kuter stojący</strong> już na dnie rzeki. Musiał być piękny.<br />Niestety nasz czas się kończył i po prawie dw&oacute;ch dniach postoju w Darłowie ruszyliśmy na wsch&oacute;d. Nie por&oacute;wnywaliśmy szerokości wejścia do Ustki, ale bardzo wychwalaliśmy powstanie akwenu 6c (to młody, malutki poligonik wydzielony z wielkich poligon&oacute;w 6a i 6b, na kt&oacute;rych strzelają). Bardzo to fajne, jak można się dogadać i jakoś połączyć interesy wszystkich zainteresowanych.<br /><strong>Kończąc już.</strong> Międzylądując jeszcze w Łebie i starannie omijając Hel, dotarliśmy do Gdańska o czasie.<br /><strong><u>Podsumowania i wnioski:<br /></u></strong>1.Ale było fajnie.<br />2. Kupić okulary przed następnym (robią coraz mniejsze mapy. Świństwo!)</font></div> <div><font size="2" face="Arial">----------------------.<br />Żyjcie wiecznie!<br />Damian</font></div> <div><font size="2" face="Arial">---------------------<br /><strong>P.S.</strong> Załączam wszystkie &bdquo;instrukcje&rdquo;, ale są brzydkie więc może Don Jorge zdecyduje czy je dodawać.</font></div> <div><font size="2" face="Arial">---------------------</font></div> <div><font size="2" face="Arial">*) scena długa i z pamięci, więc można opuścić.<br />Miejsce akcji: pomost w mieście portowym zapewne we Francji z omiatającym widnokrąg snopem światła z latarni. Złe siostry syjamskie, kt&oacute;re miały spory udział w porywaniu dzieci (ale ja nie o tym) napuściły jedną ze swoich tresowanych pcheł na przybranego braciszka dziewczynki - bohaterki filmu, dużego i silnego, o dobrym sercu, ale o małym rozumku. Braciszek ukąszony przez jadowitą pchłę błyskawicznie stracił resztę rozumku, a co gorsza r&oacute;wnież jego serce przestało być dobre. Uderzył swą kochaną (wcześniej) siostrzyczkę. Po jej policzku spłynęła łza, kt&oacute;ra spadając na pajęczynę obudziła pająka. Pająk spłoszony opuścił się przestraszony wprost na nos śpiącego pod pajęczyną psa. Pies, jak to się często zdarza, zaczął szczekać budząc z kolei śpiącego nieopodal pijaka. Pijak postanowił zareagować rzucając (pustą oczywiście) butelką w kierunku psa. Nie trafił, spłoszył jednak stado gołębi, kt&oacute;re ze stresu załatwiły się gremialnie prosto na przednią szybę jadącego samochodu, kt&oacute;ry skasował uliczny hydrant wywołując niezłą fontannę. Ulicą ruszyła woda, a przed nią szczury pr&oacute;bujące uratować się w pobliskim nocnym klubie. Wypłoszone w ten spos&oacute;b na ulicę nieubrane panie spowodowały zwarcie prądu rękami elektryka na pobliskim słupie. W całym mieście zgasło światło, włącznie z latarnią. Płynący nieopodal duży statek, nagle się pogubił (wiem, to grząski fragment) i wpłynął całym impetem we wcześniej wspomniany pomost uderzając mocno w złego braciszka. Ten momentalnie oprzytomniał i wszystko dobrze się skończyło. Happy end.<br />Damian Święs<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /></font></div>
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu