CZY ADRIATYK TO KONKURENT NASZEGO MORZA ?
<div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="115" height="101" alt="" src="/att/Image/team/KUSIEL_MOROZ_Krzysztof.jpg" />Mamy kilka szk&oacute;ł filozofii. Aby doceniać własną żonę - trzeba mieć mieć do kogo ją por&oacute;wnać. Nie, niczego nie sugeruję tylko tak mi się jakoś skojarzyło. <strong>Krzysztof Kusiel-Moroz</strong> sam z siebie, zupełnie przez nikogo nie przymuszany - na pr&oacute;bę zdradził nasz Bałtyk. W mailu do mnie jednak zastrzega:</font> </font><font size="2" face="Arial"><em>Z pewną nieśmiałością przesyłam moje wrażenia z pierwszego w moim życiu rejsu po Chorwackim Adriatyku. To nie częsty temat w Twoim okienku, ale czasem dobrze jest popatrzeć na coś odległego, aby jeszcze bardziej docenić to, co bliskie. W każdym razie, mojej miłości do Bałtyku żaden Adriatyk nie zmieni!</em></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff"><strong>Bardzo mi się ta deklaracja podoba</strong>. Relacja pełna i pewnie się przyda komuś kto lubi ciepłą w&oacute;dkę i spocone kobiety. No bo Bałtyk to tylko swetry, sztormiaki, rękawice, kotwice ...</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Warto docenić urok adriatyckich wybrzeży. Gdzie im tam do nudnych szwedzkich szkier&oacute;w? Co wzbudza moje mieszane uczucia? A to trapiki łączące rufy jacht&oacute;w z nabrzeżami i brak kamizelek u korzystających z nich akrobat&oacute;w-linoskoczk&oacute;w.</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Pouczająca lektura.</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Dziękuję Krzysztofowi w imieniu Klanu SSI.</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Żyjcie wiecznie !</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">Don Jorge</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff">----------------------------------------</font></font><font size="2" face="Arial"><font size="4"><strong>Bałtyckiego żeglarza wrażenia z Chorwacji<br /></strong></font><br />Tak się w tym roku złożyło, że po długich namowach grupki znajomych zgodziłem się poprowadzić dwa tygodniowe rejsiki w Chorwacji. Ktoś powie, że dając się &bdquo;długo&rdquo; namawiać przewr&oacute;ciło mi się w głowie, bo kt&oacute;ż by nie chciał pożeglować po błękitnym morzu, z niemal gwarantowanym słońcem każdego dnia. <br />Jednak dla mnie, od lat zakochanego w Bałtyku i Skandynawii porzucenie chłodnych, bo chłodnych, ale jednak obiekt&oacute;w swoich westchnień dla ciepłego Adriatyku pachniało niemalże zdradą. Uległem jednak przyjaciołom (c&oacute;ż, m&oacute;wią wszak, iż dla towarzystwa cygan dał się powiesić) wspieranym przez małżonkę (co pewnie stanowi argument decydujący) i 25 lipca, w swoje imieniny, po koszmarnej podr&oacute;ży (prawie 1500 km, 5 razy dalej niż do Gdańska!) zaokrętowaliśmy się w Marina Kastela koło Splitu na Delphię 40.</font></div> <div></div> <div><font size="2" face="Arial"><img width="800" height="331" alt="" src="/att/Image/201505/CHORWACJA_Vela_Luca_JACHT.jpg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff" size="1">Vela Luca - jacht Delphia 40</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font size="1">.</font><br /><strong>Jakie były moje wyobrażenia o żeglowaniu w Chorwacji?<br />Po pierwsze - będzie ciepło</strong>. To nie do końca się sprawdziło, gdyż wcale nie było ciepło, tylko wściekle gorąco . Co gorsza także w nocy. Temperatura (w dzień) dochodziła do 37 stopni, wnętrze jachtu przypominało nagrzany piec. Gotowanie czegokolwiek stanowiło niewyobrażalną torturę dla kambuźnik&oacute;w. Jedyną pozorną ochłodę dawał chodzący na okrągło zabrany z Polski wiatrak. <br /><strong>Po drugie</strong> &ndash; nie wieje i trzeba wypalić hektolitry ropy, aby gdzieś się przemieścić. <br />Tu nie było tak źle. Średnio połowę czasu przepłynęliśmy na silniku, połowę jednak na żaglach. Wiatr budził się dość p&oacute;źno &ndash; nie wcześniej niż w południe, a tak realnie koło 1300. Były jednak dni, kiedy wiało porządnie i od rana (raz nawet do 29 węzł&oacute;w). Wtedy fala rośnie szybko i niczym się ona nie r&oacute;żni od naszej fali bałtyckiej. Reakcje załogi i ich błędnik&oacute;w są r&oacute;wnież podobne.<br /><strong>Po trzecie &ndash; jest drogo. </strong>To oczywiście kwestia subiektywna &ndash; bo to, co dla jednych będzie drogo, dla innych może być zupełnie przystępnie. Jednak faktem jest, iż na pewno jest drożej niż na Bałtyku. O WIELE drożej. Szczeg&oacute;lnie szokują ceny marin &ndash; średnio 3-4 razy wyższe. Czy za tę cenę otrzymujemy wyższy standard? Niestety nie! Np. regularnie się zdarzało w marinach ACI brak ciepłej wody pod prysznicem &ndash; nie do pomyślenia w portach Danii czy Szwecji. W kilku miejscach, stojąc przy nabrzeżach miejskich, mimo opłaty nie ma do dyspozycji ani toalety ani prysznica. Czasem także prądu i wody (!). Czy trzeba unaoczniać zapachy, jakie wydawało morze po wieczornej i porannej toalecie ponad 100 jacht&oacute;w w takim porcie?<br />Ceny żywności w sklepach są tańsze niż w Skandynawii, jednak już posiłki w restauracjach co najmniej por&oacute;wnywalne, a często wyższe. Z jakością tych posiłk&oacute;w też bywa r&oacute;żnie &ndash; ale to już nie specyfika chorwacka. Po prostu: są lepsze i gorsze knajpy. Zapewne trzeba by tam bywać co roku aby nabrać jakiego &ndash; takiego rozeznania. <br /><strong>Po czwarte</strong> &ndash; są tłumy i przez to brak miejsca w portach. Oj, tłumy to prawda. Fakt, na morzu jest sporo miejsca, wiec nie wygląda to tak, jak Bełdanach w szczycie sezonu, jednak już w zatoczkach i marinach jeśli nie zdążymy na czas, to z miejscem na nocleg może być kłopot. Co to znaczy &bdquo;na czas&rdquo;? Tak realnie na 1500 &ndash; 1600. Generalnie żegluje się w porze dziennej, więc po prostu trzeba w miarę wcześnie rano ruszyć (my zazwyczaj startowaliśmy ok 0900) aby bez problemu m&oacute;c po południu zaparkować w marinie. Niestety, ten plan nie do końca zgadza się z rytmem adriatyckich wiatr&oacute;w, więc siłą rzeczy pierwsze 3 godziny płynęliśmy na silniku, koło południa przystawaliśmy na kotwicy w ładnej zatoczce na kąpiel i po niej, już korzystając z wiatru żeglowaliśmy do wybranego miejsca noclegu. <br />Warto czasem zadzwonić dzień wcześniej do upatrzonej przystani i zarezerwować sobie miejsce przy pomoście. Niestety kosztuje to dodatkowo co najmniej napiwek dla marinero (czyli śr&oacute;dziemnomorskiego bosmana). Wiele jacht&oacute;w staje na kotwicach lub bojach wystawionych w zatoczkach lub w pobliżu port&oacute;w &ndash; niestety także i tam pobierane są zazwyczaj opłaty tyle, że niższe niż w marinach. <br />W czasie dw&oacute;ch tygodni jeden raz zdarzyło się nam nie znaleźć w zaplanowanym porcie miejsca, przez co musieliśmy popłynąć do oddalonego o parę mil innego miasteczka. Jedną noc poświęciliśmy też na dłuższy przelot, ale generalnie prawie nikt tam nocą nie pływa.<br /><strong>Po piąte</strong> &ndash; trzeba parkować rufą do kei (czego bałem się najbardziej &ndash; jak się okazało zupełnie bezpodstawnie)<br />Faktycznie 90 procent jacht&oacute;w cumuje rufą, ale robi się to gł&oacute;wnie ze względ&oacute;w praktycznych: przy niskich pływających kejach wchodzenie na jacht z dziobu byłoby po prostu niewygodne. Dobrze jest od razu wchodzić tyłem do portu, zwłaszcza jachtem, kt&oacute;ry bez problemu pływa na wstecznym i na dobrej prędkości manewrowej wpasować się we wskazane przez marinero miejsce. Są wyższe nabrzeża (np. falochron w Komižy na Visie) i tam można podejść dziobem z zastrzeżeniem, iż większość jacht&oacute;w nie ma na dziobie stopnia (tzw. kaczego dziobu),więc trzeba by wchodząc stawać na zawieszonej przed sztagiem, nie dającej pewnego oparcia kotwicy. <br />Co mnie zaskoczyło, to właściwie brak możliwości wyboru miejsca w porcie. To <em>marinero </em>wskazuje gdzie mamy dobić, odbiera rufowe cumy i podaje nam muring. Dziobowej cumy w ciągu tych 2 tygodni użyliśmy tylko raz, cumując przy stacji paliw. <br /><img width="800" height="300" alt="" src="/att/Image/201505/CHORWACJA_Skrivena_Luca_deska.jpg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff" size="1">Skrivena Luca - popisy&nbsp; deskoskoskoczka bez asekuracji</font></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font size="1">.</font><br /><strong>Po sz&oacute;ste</strong> &ndash; można się kąpać!<br />Ponieważ nie należę do klubu mors&oacute;w, w naszym Bałtyku, a szczeg&oacute;lnie po Szwedzkiej stronie nie korzystam z kąpieli ( w tym roku w lipcu w Hano woda miała 12 stC, na Bornhomie ok 15). <br />Adriatyk miał 26-27 stopni, więc kąpiele prosto z jachtu były na porządku dziennym. Poza tym wspaniała jest przeźroczystość wody, możliwość pływania niczym w wielkim, ciepłym akwarium obcując z ławicami kolorowych rybek, koloniami jeżowc&oacute;w, strzykwami wylegującymi się na dnie czy chowającymi się w cieniu skał krabami. Te kąpiele to jedne z przyjemniejszych moment&oacute;w chorwackiego rejsu.<br /><img width="800" height="296" alt="" src="/att/Image/201505/CHORWACJA_urocze_brzegi.jpg" /></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff" size="1">Urocze brzegi - gdzie im do nudnych szwedzkich szkier&oacute;w ?</font></font></div> <font size="2" face="Arial"><font color="#0000ff" size="1"></font> <div><br /><strong>Przez 2 tygodnie zrobiliśmy ok. 250 mil</strong>. Nie są to duże przebiegi, ale trzeba pamiętać, iż pływaliśmy rodzinnie, z dziećmi, można by rzec &ndash; po mazursku. Jednak warto też zaznaczyć, iż Adriatyk to nie Mazury i bez prowadzenia dokładnej nawigacji można wpędzić się w nie lada kłopoty. Wybrzeża są skaliste, wśr&oacute;d roj&oacute;w wysepek zdarzają się kamienne mielizny, w dodatku nie wszystkie oznaczone &ndash; tak więc pływanie wyłącznie na wzrok byłoby wielce ryzykowne. Jachty także nie są mazurskie, dość powiedzieć, iż nasza 12 metrowa, ważąca ponad 8 ton Delphia, była zazwyczaj jedną z najmniejszych jednostek w tamtym rejonie. Wiele jest katamaran&oacute;w, wiele 50 stopowych krążownik&oacute;w. Dużą cześć jednostek rekreacyjnych stanowią wielkie, kilkupiętrowe motor&oacute;wy. <br />Co jest miłe, to brak rut dla dużych statk&oacute;w, a te &ndash; jeśli już gdzieś się pojawią &ndash; starają się ustępować z drogi jednostką rekreacyjnym. Nawet spotkany nocą prom relacji Split &ndash; Ancona ustąpił nam z drogi zmieniając o ok 20 stopni sw&oacute;j kurs, co ze zdziwieniem skonstatowałem podglądając go na aplikacji marine trafic.</div> <div><img width="800" height="427" alt="" src="/att/Image/201505/CHORWACJA_mlody_sternik.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" size="1">Młody sternik - przechył jak się patrzy.</font></div> <div><font color="#0000ff" size="1">.</font></div> <div><img width="800" height="402" alt="" src="/att/Image/201505/CHORWACJA_pani_STERNIK.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" size="1">Zmiana wachty i od razu jacht się prostuje :-)</font></div> <div><font color="#0000ff" size="1">.</font>&nbsp;<br />Chorwacja to kraj przepięknych krajobraz&oacute;w i klimatycznych miasteczek. Najpiękniejsze miejsca, w jakich byliśmy to bezsprzecznie Komiža na wyspie Vis, archipelag i park narodowy Kornati, Park narodowy rzeki Krka, Ma&scaron;lenica na wyspie &Scaron;olta, Vela Luca na wyspie Hvar, zatoka Skrivena Luka na wyspie Lastovo.<br />Najlepsze mariny na naszej trasie to znowu Ma&scaron;lenica, Marina Vlaska w Milnej na Braču, Porto Rosso we wspomnianej Skrivenej Luce na Lastovie. <br /><img width="800" height="401" alt="" src="/att/Image/201505/CHORWACJA_bunkier_brzegowy.jpg" /></div> <div><font color="#0000ff" size="1">Bunkier brzegowy</font></div> <div><font color="#0000ff" size="1">.</font><br /><strong>Skąd jacht?</strong> Firm są setki. Nasza Delphia, co sympatyczne pod polską banderą była wyczarterowana od firmy NOA YACHTING za pośrednictwem niesamowicie sympatycznego i pomocnego Tomka Sosina (Sajmona) z agencji Sailing Whale Academy. Cena za czarter była por&oacute;wnywalna, a nawet niższa niż tego typu jacht na Bałtyku. Delphia jest zarejestrowana na 10 os&oacute;b, ale &ndash; um&oacute;wmy się &ndash; pływać w dziesiątkę to byłaby męka, gdyż np. przy stole w kokpicie z trudem siada 8 os&oacute;b (a w mesie jest za gorąco). W pierwszym tygodniu było nas 6 dorosłych i 3 dzieci, w drugim tygodniu 4 dorosłych i także 3 dzieci. Pierwszy tydzień gotowaliśmy na jachcie, w drugim co drugi dzień jadaliśmy w restauracjach, co &ndash; o dziwo - było tańsze. A to dlatego, iż wiele knajpek nie pobiera opłat za post&oacute;j przy ich pomostach &ndash; jeśli zjemy u nich kolację. <br /><strong>Czy warto popłynąć do Chorwacji?</strong> Na pewno tak, z zastrzeżeniem pewnych niedogodności, o kt&oacute;rych wspomniałem. Warto dla wrażeń przyrodniczych (nie znaczy, że bogatszych, ale innych niż na Bałtyku), dla kąpieli w ciepłej, krystalicznie przeźroczystej wodzie, dla niemal 100 procentowej gwarancji słońca (jeśli ktoś lubi), dla delfin&oacute;w spotkanych na pełnym morzu. <br />Chorwacki nar&oacute;d jest na og&oacute;ł Polakom przyjazny, a i można się dogadać &bdquo;prawie po polsku&rdquo;. Oczywiście wszyscy m&oacute;wią lepiej lub gorzej po angielsku (chętnie) bądź po niemiecku (raczej z konieczności). Obiecaliśmy jednak sobie, że jeśli jeszcze kiedyś tam wr&oacute;cimy, (raczej nie za rok) na pewno zabierzemy na jacht przenośny klimatyzator, kt&oacute;ry będzie chłodził kabinę przynajmniej wtedy, gdy stoimy podłączeni do prądu na kei. <br />I na koniec confessio: nie miałem sumienia w tym upale zmuszać załogi do pływania w kamizelkach, o czym szepcząc mea culpa przyznaję ze wstydem<br /><br />Krzysztof Kusiel-Moroz <br /><br /><br /><br /></div> </font>
Komentarze
punkt widzenia "chorwackieg" Bogusław Pazorek * "Kapitansio" z dnia: 2015-08-19 06:10:00
za ichne kamizelki zawisł bym pod salingiem Krzysztof Kusiel-Moroz z dnia: 2015-08-19 07:10:00
po prostu nie ma floty czarterowej Bogdan Kiebzak z dnia: 2015-08-19 16:01:00