CZYTELNICY PYTAJĄ - TADEUSZ LIS SIĘ UWIJA
<div><font size="2" face="Arial"> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" alt="" width="110" height="132" src="/att/Image/team/LIStadeusz2012SUPER.jpg" />Jedna porada rodzi kilka następnych. Zblizamy się do niebezpieczenstw postępu geometrycznego, a to z kolei rodzi dwa zgrożenia:</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">- zamęczenia Konsultanta</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">- zawężenia tematyki news&oacute;w SSI </font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">- odejścia SSI od tyułem zagwarantowanej tematyki tematyki żeglarskiej</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">Dlatego pozwoliłem sobie na eliminację odpowiedzi na pytania dotyczące nurkowania. Może dlatego, że w tej dziedzinie to ja nieskromnie uważam się za kompetentnego :-)</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">Dyskusja podnewsowa o długości <em>snorkla</em> ubawiła mnie setnie.</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">Żyjcie wiecznie !</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font color="#0000ff">Don Jorge</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">-----------------------------------------</span></p> <p class="MsoNormal"><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Panie Tadeuszu,</span></em><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">Bardzo dziękuję za wyjaśnienia dotyczące połączenia autopilota rumplowego z samosterem wiatrowym. To doskonały pomysł i praktycznie rozwiązuje problem stabilności na kursach pełnych. </span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">Uważam też za świetny pomysł schowanie autopilota, m&oacute;j ST1000 nie przeżył 2 deszczowych sezon&oacute;w a miał być waterproof&hellip; Czy m&oacute;głby Pan podpowiedzieć:</span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">1. Czy można by jego ruch przenieść inaczej na samoster wiatrowy niż linkami (hydraulicznie) &ndash; u mnie ze względu na kształt kadłuba byłoby to bardzo skomplikowane, no i nie mam bramki na rufie jak Jacek Guzowski?</span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">2. Gdzie najlepiej byłoby umieścić autopilota &ndash; w kabinie, koło stołu nawigacyjnego? Wydaje mi się to trochę kłopotliwe, bo przecież czasami trzeba przyciskami zmienić kurs albo go gwałtownie zmienić?</span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">3. Jak zrobić łatwo połączenie, kt&oacute;re w niebezpiecznej sytuacji rozepnie mi autopilota?</span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">4. Jak Pan zrobił taką piękną płetwę samosteru do &quot;Donalda&quot; (czy kupił Pan gotową?), kt&oacute;rą widziałem w modelarni w Miłowie (Pan Zbyszek m&oacute;wił, że to właśnie Pana)? </span></em></span></em></p> <p class="MsoNormal"><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">6. Dlaczego Pana statecznik jest pełnym profilem lotniczym, a nie płaską płytą? Z czego jest zrobiony, że jest taki lekki? Czy może Pan opublikować zdjęcia? Czy sam Pan wymyślił ten samoster? Jak się sprawdza?</span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">Pozdrawiam Pana i Jurka, dzień zaczyna się od SSI!</span></em><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">Bogdan Suchodolski, </span></em></span></em><o:p></o:p></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">s/y &bdquo;Margerita&rdquo;</span></em><o:p></o:p></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">---------------------------</span></em><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><br /><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif"><strong>PS.</strong> Nigdy nie myślałem, żeby na morzu wyjąć wał ze śrubą. Jednak co z minięciem się ze sterem? Ale pomysł jest super, chociaż u mnie rozpięcie wału byłoby koszmarem. Od kilku lat noszę się z zamiarem wymiany cieknącej dławicy oraz sprzęgła, w kt&oacute;rym parcieje guma. Ale nie mam ruchu w przenośni i dosłownie, ponieważ mam do nich dostęp tylko z lewej koi, przez małe okienko. Nawet nie włożę tam dw&oacute;ch rąk, a jak włożę jedną to nic nie widzę. Już myślałem o wyciągnięciu silnika, ale to strasznie ciężki grzmot i bez dźwigu nie dam rady &ndash; a i tu nie wiem jak by zaczepić strop. W ten spos&oacute;b załatwiłbym przynajmniej dławicę &ndash; ale to nie rozwiązuje problemu sprzęgła. Nie mam pojęcia jak to zrobili w stoczni &ndash; krasnoludki? Może mielibyście Panowie jakiś pomysł?</span></em></span></em><o:p></o:p></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><strong><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">_____________________________________________</span></em></strong><em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><br /></span></em><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Panie Bogdanie,<br />Pozwolę sobie podzielić Pan list na trzy wątki tematyczne:<br />1. Autopilot jako napęd płetwy Flettnera<br />2. Wyjmowanie wału<br />3. Trudny dostęp do tyłu silnika<br />Autopilot:<br />Faktem jest, że autopiloty rumplowe Raymarine są nędznie uszczelnione, a dodatkowo montaż często jest niestaranny i uszczelka podwinięta. Dlatego musi mieszkać w Aquapacku &ndash; pisaliśmy już o tym wcześniej.<br /><img alt="" width="800" height="598" src="/att/Image/201505/1_LISEK_autopilot.jpg" /><br /></span><font size="1"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 7.5pt">Fig. 1 - Autopilot w zaimprowizowanym worku ochronnym.</span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"> </span><o:p></o:p></font></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">.</span><o:p></o:p></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Można go zrobić lepiej z popychaczem pracujacym w Simmeringu... Ale jeszcze lepiej z dedykowaną obudową sklejoną z poliwęglanu i uszczelnionymi popychaczami przycisk&oacute;w - to nie jest ani drogie, ani trudne<br />Najprościej będzie użyć gotowego cięgła Bowdena od sterowania silnik&oacute;w przyczepnych, są mocne, pewne i można je kupić za rozsądne pieniądze. R&oacute;wnież jako używane &ndash; kosztują grosze. Proszę tylko pamiętać, że nie da się ich skracać, trzeba kupić od razu potrzebny wymiar. Ideę rozwiązania przedstawiłem na rysunku. Proponuje umieścić autopilota w:<br />1. Zamykanej przeźroczystą klapką jask&oacute;łce<br />2. Jak wyżej &ndash; przy krawędzi bakisty<br />3. Jak wyżej &ndash; przy krawędzi achterpiku. Proszę się nie obawiać &ndash; cięgło wygięte o 180 stopni po właściwym łuku działa idealnie, bez żadnych zacięć.<br />Połączenie wykonałby w postaci tulei z przetyczką z zatrzaskiem kulkowym, zakończoną dużym uchem do linki awaryjnej. Zwykle taką linkę kończę dużą kulką z korka. Wszystkie takie połączenia wykonuje w ten spos&oacute;b na Donaldzie, zakładając, że będę je musiał błyskawicznie rozpiąć w nocnym sztormie, gdy widzialność wynosi zero. Ludziom, kt&oacute;rzy pukają się w głowie widząc przewymiarowaną dźwignię rozrusznika lub gaszenia silnika odpowiadam: być może nie ma ona sensu, ale ja cały czas żyje, między innymi dlatego, że udało się mi w 10 sekund uruchomić w nocy silnik, aby uciec z drogi niemieckiej torpedy, kt&oacute;ra przybrała postać Baylinera Maxum z głośną muzyką, pijanymi i niedogmatycznie ubranymi panienkami na wysokości Kaminke. Nie wyobrażacie sobie, jak to plastikowe g&oacute;wno mającej niewiele ponad 500 KM (2 x 260) potrafi pędzić po płaskiej wodzie! <br /><img alt="" width="800" height="449" src="/att/Image/201505/2_LISEK_przeniesienie.jpg" /><br /></span><font size="1"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 7.5pt">Fig. 2 - przeniesienie napędu cięgłem Bowdena z autopilota rumplowego</span><o:p></o:p></font></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 7.5pt"><font size="1">.<br /></font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Wracając do rozwiązania. Warto zwr&oacute;cić uwagę na elegancję prostoty tego rozwiązania. Cięgło może pracować pod r&oacute;żnymi kątami, jest naturalna amortyzacja uderzeń fal na płetwę, a pancerz cięgła wystarczy zamocować w jednym miejscu &ndash; tuż przy autopilocie. W istocie docelowo nie używałbym przycisk&oacute;w na autopilocie. Raczej po rozkręceniu dolutowałbym sześć kabli do dużych przycisk&oacute;w wodoodpornych wyprowadzonych na zewnątrz i montowanych gdzieś na owrężnicy kokpitu. Przewody wyprowadzamy przez dławicę. Inny pomysł to sześciokanałowy pilot od otwierania bramy. Większa komplikacja, ale w czasie żeglugi po kanałach przyjemnie się siedzi na materacu na dziobie &ndash; z dala od pomruku silnika.<br />.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><img alt="" width="800" height="600" src="/att/Image/201505/3_LISEK_autopilot_rozebrany.jpg" /><br /><strong><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">Samoster</span></strong><br />Jest jeszcze nie zamontowanym prototypem. Opublikuje jego konstrukcję, ale nie wcześniej, niż po wyczerpujących testach na wodzie. Samoster jest nieco udoskonaloną wersją urządzenia z jachtu Trismus. Płetwę Flettnera wykonałem z blachy stalowej, obspawanej na metalowym trzonie z rurki grubościennej. W środku jest pusty (i szczelny). Łożyskuje go łożyskami kulkowymi z kulkami ze stali kwasoodpornej w wykonaniu 2 x RS (podw&oacute;jnie zamknięte), a całość jest w puszce wypełnionej smarem litowym pod niewielkim ciśnieniem, kt&oacute;ry poza uszczelnieniem pełni funkcję tłumika drgań. Płat jest wykonany jako profil NACA. Użebrowanie jest z balsy konstrukcyjnej (z otworami ulżeniowymi) wykonał Marian Hilsberg, powierzchnia jest też kryta balsą, kt&oacute;rą zamierzam polaminować cienką warstwą maty. Wewnątrz konstrukcji jest stalowe wzmocnienie &ndash; kt&oacute;re przeniesie moment obrotowy statecznika na wał płetwy. Zrobiłem je z cienkościennej rurki ze stali 312 i stalowych płaskownik&oacute;w, ale teraz, kiedy opanowałem spawanie cienkich profili aluminiowych myślę, że wymienię je na lżejsze, kt&oacute;re będzie kopią konstrukcji goleni przednich samolot&oacute;w myśliwskich lądujących na lotniskowcach. Są nieprawdopodobnie wytrzymałe i mają postać rury z wewnętrzną kratownicą przestrzenną. Traktuje to trochę jak egzamin z umiejętności spawania. Statecznik zamierzam poddać pr&oacute;bą wytrzymałościowym na dachu Landrovera zakładając Vmax = 160. Pr&oacute;by opiszę na SSI. Mam zamiar p&oacute;jść na skr&oacute;ty i po prostu okleić go tensometrami wpiętymi w wejścia analogowe Arduino, a obr&oacute;t wymuszać siłownikiem bramowym</span><o:p></o:p></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">..<br /><strong><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif">Wał</span></strong><strong><br /></strong>Już na etapie montażu napędu, zakładam, że będę go wyciągał pod wodą. Dlatego zawsze dbam, aby nie było kolizji z trzonem steru. Zwykle nie miałem żadnego problemu z tym przy śrubach dwułopatowych &ndash; przekoszenie wału na łożysku gumowym jest wystarczające, aby minąć ze śrubą. Teraz, gdy od Jurka dostałem śrubę trzyłopatową o znacznie lepszym przekryciu, a tym samym ciągu ma małych obrotach, wyciąłem właściwe okno w płetwie. <br /><img alt="" width="800" height="755" src="/att/Image/201505/3b_LISEK_ster_podciety.png" /><br /><font size="1">Fig. 3 - Odpowiednio podcięte okno umożliwia wyjęcie wału ze śrubą bez demontażu steru</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><font size="1">.<br /></font>Dzięki temu wszystko działa lepiej, ster się zrobił znacznie lżejszy (wdzięczność autopilota), przy marszu na silniku nie ma uciążliwych drgań i mam delikatne pełznięcie jachtu na obrotach minimalnych &ndash; ale z dobrze reagującym sterem. Pycha przy manewrach portowych w pojedynkę. Dlatego uważam, że dopasowanie geometrii śruby i płetwy sterowej, tak, aby dał się wyjąć wał jest istotnym czynnikiem zwiększającym bezpieczeństwo. Nie robiłem tego, ale nawet przy moim zerowym doświadczeniu nurkowym, uważam, że bez problemu na bezdechu założę na śrubę wcześniej przygotowany węzeł masztowy (r&oacute;żę masztową) i wyciągnę całość na pokład. R&oacute;wnież proste wydaje mi się włożenie wału z powrotem podwieszonego na stropach przeciągniętych pod kadłubem. Proszę pamiętać, że tę sytuację brałem pod uwagę projektując opisane wcześniej na SSI uszczelnienie. Aha, nie wiem czy pisałem, że koniec wału najlepiej jest zatoczyć w stożek lub p&oacute;łkulę &ndash; inaczej łatwo jest wypchnąć sprężynkę simmeringu przy zakładaniu uszczelnienia.<br />Brak dostępu do tylnej części silnika<br />To bardzo duży b&oacute;l. I realne niebezpieczeństwo. W stoczni układ napędowy był zmontowany prawdopodobnie przed pokryciem kadłuba. To powszechna technologia. Na ilustracji &ndash; produkcja Bavarii, najpiękniejszej ł&oacute;dki biesiadnej, jaką znam. Może jest trochę niedopracowana we wnętrzu, ponieważ z roztargnienia zostawiono tam jakieś atawizmy w rodzaju stołu nawigacyjnego, zamiast rozbudowanego barku, a dla kobiet nie ma dedykowanych toaletek, co przed przyjęciem wieczornym jest brakiem dotkliwym &ndash; ale ł&oacute;dka jest piękna we wnętrzu, a kanapy zoptymalizowane pod kątem bardzo długich wieczor&oacute;w. Nieco, podkreślam jednak, tylko nieco, razi brak dedykowanego lądowiska dla samonaprowadzają dron&oacute;w donoszących butelki. To nie jest malkontenctwo, tylko wyraz bezpieczeństwa w klarze portowym. </span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt" lang="PL">Kto nie widział dzielnego uczestnika imprezy, kt&oacute;ry po trapie (za wąskim i bez sztywnych poręczy) usiłuje wydostać się na nabrzeże &ndash; ten nie zrozumie, jak i wyczerpująca może być droga do Tipperary (</span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000005/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=cPk21C0Wpkg"><span lang="PL"><font color="#0563c1">https://www.youtube.com/watch?v=cPk21C0Wpkg</font></span></a></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt" lang="PL">) z pokładu na keję.<br /></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Proszę m&oacute;j lekki dystans do tych ł&oacute;dek traktować właściwie &ndash; większość czarterowanych modeli ma uczciwie opisane zastrzeżenie, że powyżej 5B nikt nie gwarantuje, że zostaną w jednym kawałku. I to szczera prawda &ndash; mi nie zostawały. Choć jako technolog jestem rzucony na kolana mistrzostwem w optymalizacji koszt&oacute;w produkcji tych ł&oacute;dek. Ale porzućmy dygresję&hellip;<br /><img alt="" width="800" height="179" src="/att/Image/201505/4_LISEK_hala.jpg" /><br /></span><font size="1"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 7.5pt">Fig. 4 - Przemysłowa produkcja Bavarii - silnik jest montowany przed nakryciem kadłuba pokładem z nadbud&oacute;wką</span><o:p></o:p></font></p> </div> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 7.5pt">.<br /></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Wracając do Pana &quot;Margerity&quot;. Jeżeli nie zdecyduje się Pan na zrobienie klapy w podłodze kokpitu (proponuje temat skonsultować z Kolegą Tomkiem Piaseckim) w pierwszym rzędzie pr&oacute;bowałbym wyciąć większe okno boczne. Ale i tak będzie to mordęga. <br />Jeżeli nie wchodzi to w grę, bo na przykład naruszyłby Pan usztywnienie poszycia, to jedyny pomysł jaki przychodzi mi do głowy to zainstalowanie silnego oświetlenia i użycie kilku miniaturowych kamer cofania do rozebrania dławicy i sprzęgła. Czasami pomaga wstawienie lustra na przeciwległą ściankę. Zdecydowanie odradzałbym czekanie, na pogorszenie się stanu w kt&oacute;rym nie będzie Pan miał wyjścia &ndash; przyjdzie to w zapewne najgorszym momencie dla jachtu. Oczywiście całej operacji nie robiłbym na wodzie.<br />Co do wyciągnięcia ciężkiego silnika. Mam tylko jeden sprawdzony spos&oacute;b. Ramka na k&oacute;łkach ze starych łożysk na kt&oacute;rą opuści Pan silnik i dwa ceowniki jako szyny prowadzące. Silnik podnosi Pan małym podnośnikiem samochodowym, tak, aby dźwignąć go z poduszek. Alternatywnie czasami można podbić kliny pod łapy silnika. Potem spuszcza go Pan na dopasowaną ramkę (na obrzeżach miski olejowej) i wyciąga po szynach do przodu. Proszę rozważyć wykonanie prostej tulei zaciskowej na wał &ndash; tak, aby sprzęgło zmontować wewnętrz kabiny, a potem zostawić sobie tylko zaciśnięcie tulei na wale. Czasami bardzo mi pomaga, jak do klucza dospawam przedłużkę z rurki. Można też użyć przedłużki montowanej obrotowo do końca klucza z grzechotką &ndash; tak da się odkręcić tylne śruby poduszek. Aha, szyn muszą być podbite klockami opartymi o podłogę kokpitu &ndash; inaczej łatwo jest połamać sobie ręcę lub nogi silnikiem, kt&oacute;ry spada na podłogę. <br />Jeżeli śruby były nie ruszane od dawna, to raczej będzie kłopot z ich odkręceniem. Pomoże lutlampa i gruszka z wodą (lepsze byłoby sprężone powietrze do czyszczenia wnętrz komputer&oacute;w). Grzejemy/chłodzimy śruby, aż do skutku &ndash; czyli do momentu, aż gwint śruby zerwie połączenie adhezyjne z otworem. Potem wykręcenie jest już łatwe.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">--------------------</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">Pozdrawiam Klan SSI</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">T.L.</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt">---------------------------------------------</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><strong>ilustracje do komentarza o kuchenkach:</strong></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 10pt"><img width="300" height="211" alt="" src="/att/Image/201505/KUCHENKA_jednopalnikowa.jpg" /><strong>&nbsp;&nbsp;&nbsp; <img width="450" height="182" alt="" src="/att/Image/201505/KUCHENKA_dwupalnikowa.jpg" /></strong></span></p> </div> </font></div>
Komentarze
czy nie skomplikował Pan sprawy ? Tadeusz Lis z dnia: 2015-07-03 16:07:00
kuchenki na wypadek awarii Tadeusz Lis z dnia: 2015-07-03 16:20:00