KIELER WOCHE
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><strong><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="115" height="146" alt="" src="/att/Image/team/PAWLOWSKIwitold2012.JPG" />Witold Pawłowski</strong> lubi głośne imprezy, o czym świadczy nazwa jego jachtu. A do tego - aby ludzi, jachtów i kakaryk było mnóstwo. O gustach w SSI nie dyskutujemy za radą starożytnych. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Moim zdaniem raz w życiu Kieler Woche zobaczyć warto. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Choćby po to, aby później doceniać ciszę, spokój, wolne stanowiska do cumowania. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">W Niemczech tyle jest ciekawych miasteczek portowych. Choćby wspomniane przez Witolda - Burgstaaken i Burgtiefe. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Zazdroszczę żeglugi na najdoskonalszym jachcie (w klasie HT pana Iora).</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Za kamizelki punkty dodatnie !</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">-----------------------------------</font> </div>
<div>.</div>
<div><font size="2" face="Arial"><strong>Do odwiedzenia Kilonii</strong> w czasie Kieler Woche chęć miałem ogromną, pomomo Twoich, Jerzy, przestróg.<br />Wyszliśmy naszym "Rockandrollem" (Carter 30) 15.06.2015 z Gdańska i <strong>po około 10 dniach</strong> niespiesznej żeglugi, no bo i " w mordę", a i w porcie trzeba było przeczekac sztorm, dotarliśmy do Kilonii wieczorem koło 19-ej 1506, minęliśmy marinę Duesternbrook. W internecie wcześniej przeczytałem, gdzie będzie główna scena, gdzie mają byc też i szanty, oraz żeby było blisko do starego miasta, i starałem sie zacumować gdzieś blisko. Podpłynąłem do mariny Sporthafen (zaraz za Geomarem) i widząc faceta na pierwszym z brzegu jachcie zapytałem o wolne miejsce. Usłyszałem, że miejsc nie ma, ale on zaraz odpływa i będzie wolne. Podryfowałem czujnie parę minut i przytuliłem się do kawałka pomostu. Nie zauważyłem, że obok jest pływający Bar Havana Club i za chwilę zaczęła się dyskoteka.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="800" height="590" alt="" src="/att/Image/201505/PAWLOWSKI_zaloga.jpg" /></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>Łomot straszny.</strong> Wyszliśmy na bulwar, gdzie nie niedaleko zespół małolatów grał alternatywny rock i zaraz dalej wielki namiot, stoły ,ławy, piwo, tłok i zaczeli grać jakos tak z niemiecka.<br />Ludzie zaczeli wchodzic na te ławy, tańczyc, ale mnie jakoś ta muzyka nie poniosła. Wracamy na jacht, a tu Bar Havana Club łomocze dalej.<br />I wtedy pomyslałem, że miałeś Jerzy rację, że przestrzegałes, że Kieler Woche to jarmark, takie tam połykacze ognia i inne dzikie węże.<br /><strong>Jak tu przeżyć do rana? </strong>Ale o 24-ej zaległa cisza i trwala do nastepnego wieczora. Także Jerzy nie miałeś racji. Parę godzin nawet dyskoteki obok można przeżyć, a nastepnego dnia dnia byliśmy na koncercie normalnej kapeli rockowej z piekną blondwłosą solistką śpiewająca po angielsku. Trochę dalej grał i spiewał zespół peruwiański przepiekne melodie, można było tez potańczyć.<br />Estrad, scen było wiele, występowały też zespoły folklorystyczne z różnych stron swiata. Niektórzy artyści grali wprost na chodniku.<br />No i wczoraj, w sobotę najwazniejszy punkt programu - parada.<br />PRZEPIĘKNY WIDOK !!!!! CHYBA PONAD 1000 JEDNOSTEK !<br /><strong>Żaglowców było sporo</strong>, nasz przepiekny "Dar Młodzieży" o snieznobiałych burtach, "Siedow" o burtach lekko rdzawych i wiele wiele innych. Nie widziałem innych jachtów z Polski, ale słyszałem z innych jachtów "<em>dzień dobry", "jak sie masz?".</em> Za marinę w Sassnitz, Burgstaaken i w Kilonii płaciłem podobnie - 14 do 16 euro/9 m jacht/.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="800" height="471" alt="" src="/att/Image/201505/PAWLOWSKI_kakaryka.jpg" /><br /><strong>Wszędzie cash</strong>, a w miasteczku Burg gdzie pojechałem parę kilometrów rowerkiem na zakupy, miałem problemy ze znalezieniem bankomatu.<br />Pewno by im sie przydał jakis Balcerowicz.<br />Chociaż moim zdaniem plan Balcerowicza to takie drakońskie - "<em>Jak go nie zabije i przeżyje, to go wzmocni".</em> Wzmocniło i to cholernie, ale koszt był wielki.<br />Zaraz odbijamy z Burgstaaken. Na wschód.<br />Wieje czwóreczka z Westu, czyli JEST PIĘKNIE!<br />Pozdrawiam<br />Witold Pawłowski</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.<br /><strong>P.S.</strong> Po poprzednim postoju w Burgstaaken wychodząc zobaczyłem jakies 10 metrów poza torem Niemca, która cos do mnie nadaje i ma cumę w garści. Wszystko jasne-stoi na mieliżnie. Podszedłem delikatnie, facet rzucił linę, mój Chief Mate Aleksandra sprawnie zaknagowała i powolutku ściągnąłem go na tor.<br /><br /></font></div>
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu