ZIMNA, EKSPRESOWA MAJÓWKA BAŁTYCKA
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="110" height="139" alt="" src="/att/Image/team/BORKOWSKImarek.jpg" />Co prawda od lat odnotowujemy sylwestrowe samoudręczanie się załóg, ale raczej na żaglowcach, gdzie w kominku mesy ogień buzuje, ale takie bałtyckie rejsy tez zbytnio nie rozpieszczają. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Inna sprawa, że kufajki i gumofilce skuteczie zostały zastąpiane przez polarne sztormiaki, bieliznę i obuwie izotermicznie najnowszej generacji. Na jachcie "normalnej wielkości" w maju zawsze jest zimno. </font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Ale skoro całkiem już dorosli chłopcy (foto) to lubią, to tylko przyklasność ich dzielności. <strong>Marek Borkowski</strong> z JK AZS Szczecin kusi na Bałtyk kiedy tylko się da.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Przypominam namolnie o kamizelkach.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie !</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">Don Jorge</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">--------------------------------------</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Pomysł rejsu powstał w zimie 2014/2015. Niespokojny duch - Andrzej, użył swego wdzięku osobistego, żeby zachęcić kolegów do odbycia takiego rejsu na 10-ciometrowym jachcie „Maggie Sue” (Teliga 104). Bez ustalania trasy i celu. Zaplanowaliśmy tylko czas: 1 tydzień.</font></div>
<p><font size="2" face="Arial"><img width="800" height="508" alt="" src="/att/Image/201505/MB_jacht.JPG" /></font></p>
<p><font size="2" face="Arial">.<br />W dniu 8 maja po południu pięciu śmiałków (Romek (kapitan), Darek (armator), Marek (autor korespondencji), Andrzej i Maciek) z Jacht Klubu AZS Szczecin rzuciło cumy w porcie macierzystym. Pierwszy odcinek – do Świnoujścia (36 mil morskich). O północy cumujemy w Basenie Północnym. Rano – na morze. Pierwszy rejs morski w sezonie, więc walka z chorobą morską u 3/5 załogi. Kapitan postanawia: płyniemy do Sassnitz. Ta decyzja wywołała prawdziwy entuzjazm u chorujących. Prześpimy się, jutro będzie lepiej. </font></p>
<p><font size="2" face="Arial"><img width="800" height="653" alt="" src="/att/Image/201505/MG_Trasa.JPG" /></font></p>
<p><font size="2" face="Arial">.</font></p>
<p><img width="800" height="450" alt="" src="/att/Image/201505/MB_most.JPG" /></p>
<p><font size="2" face="Arial">.</font></p>
<p><font size="2" face="Arial">Nazajutrz wieje. Stoimy, bo dobry kapitan sztormuje w porcie. Część załogi rusza pociągiem na wycieczkę do Stralsundu. W poniedziałek płyniemy pod spinakerem prawie przez cały Bałtyk. Cumujemy późnym popołudniem w Rodvig na wyspie Sjelland (Dania). Kolejny dzień to piękna żegluga na południe do Klintholm (na wyspie Moen) ze skutecznym polowaniem na dorsza po drodze. Maciek błyskawicznie zrobił filety i je przyprawił. W porcie Kapitan osobiście ryby usmażył i nakarmił załogę. Taki świeży dorsz wyjęty z wody ma niewiele wspólnego z tym kupionym w sklepie. Po prostu: niebo w gębie!<br />Znowu wieje. Czekamy w porcie na zmianę pogody. Robimy pieszą wycieczkę na klif. Naprawdę warto! <br />Następny etap to przeskok na drugą stronę Bałtyku – do Vitte na wyspie Hiddensee (Niemcy). Znowu pod spinakerem. Tu wycieczka na zachodnią stronę wyspy i do latarni Dornbusch.<br />Wracamy przez Strelasund, Greifswalder Bodden i Peenestrom. Po drodze cumujemy na noc w Wolgaście.</font></p>
<p><font size="2" face="Arial"><img width="800" height="413" alt="" src="/att/Image/201505/MB_sniadanie.JPG" /></font></p>
<p><font size="2" face="Arial">. <br />W sobotę, 16-go maja wieczorem cumujemy w Jacht Klubie AZS w Szczecinie. Tu wystawna kolacja staraniem Agaty, żony Armatora.<br />Przepłynęliśmy 340 mil morskich, żeglując tylko we dnie.<br />Odwiedziliśmy porty zapchane w pełni sezonu do ostatniego miejsca.<br />Cały rejs odbyliśmy przy wietrze wiejącym co najmniej z burty.<br />Jedyny ciemny punkt rejsu to temperatury, Po prostu było zimno. Szwedzi mówią, że nie ma złej pogody, może być tylko złe ubranie. Przewidzieliśmy to.</font></p>
<div><font size="2" face="Arial">Marek<br /></font></div>
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu