SPOKO, SPOKO - DAMY RADĘ
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="2"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="115" height="138" alt="" src="/att/Image/team/LIStadeusz2012SUPER.jpg" />Każdy kolejny odcinek praktycznych porad <strong>Tadeusza Lisa</strong> uruchamia mailowy potok próśb o konsultacje. Dziś na przykład - udzielając konsultacji na temat </font><font face="Times New Roman"><font size="2" face="Arial">kąta wyprzedzenia wtrysku VP-MD7 trzeba było wytłumaczyć nawet co miał na mysli autor</font><font size="3"> <font size="2" face="Arial">instrukcji fabrycznej pisząc:</font> "</font></font><font face="Times New Roman"><em>Turn over the engine until the valves in cylinder no.2 "rock</em>". </font></font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Times New Roman"><font size="2" face="Arial">I Tadeusz cierpliwie wyjaśnia</font>: " <em>Użyte w żargonie słowo rock pochodzi od ruchu rocker arm - czyli dźwigienki popychacza</em>". </font></font></font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Arial"><font size="2">Z podziwem w dziejszych poradach odnajduję anatomiczne nazwy kości i kosteczek ludziego ciała. </font></font></font></font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Arial"><font size="2">Oto prawdziwa rozległośc horyzontu zainteresowań</font> <font size="2">Autora. </font></font></font></font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Arial"><font size="2">Nieprawdaż ?</font></font></font></font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff" size="2">Żyjcie wiecznie !</font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff" size="2">Don Jorge</font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff" size="2">-----------------------</font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font size="2"><font color="#0000ff"><strong>PS.</strong> Janusz Kulpeksza wytknął mi że "upolityczniam SSI". Za radą Marysia Lenza przypominam, że patronem SSI jest Diogenes</font>. <font color="#0000ff">Warto zajrzeć do Wikipedii</font>.</font></span></div>
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font size="2">-----------------------------------------</font></span></div>
<div><font size="2"><font size="3"><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font size="4">Przywracamy życie zalanemu jachtowi – awaryjne uruchomienie głównego napędu w sytuacji całkowitego wyładowania wszystkich akumulatorów<o:p></o:p></font></span></font></font><font size="2" face="Arial">----------------------------------------------------</font></div>
<div>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Opanowaliśmy przeciek, uratowaliśmy żywność, a filtrowana i uzdatniana woda znów nadaje się do picia. Teraz czas na instalację elektryczną. Możecie założyć, że w większości przypadków, jeżeli była wykonana zgodnie ze wskazówkami publikowanymi w Subiektywnym Serwisie Internetowym, powinna być w nienagannym stanie. Co najwyżej drobne utlenienia łączników w polach rozdzielczych będą wymagały rozebrania, oczyszczenia i powtórnego złożenia – ale to zajęcie na kolejne wachty. </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Jednak musicie się liczyć, że w ferworze walki akumulatory zostaną rozładowane do cna. To nie jest jeszcze dramat – ale musicie je jak najszybciej naładować – inaczej zniechęcą się do współpracy, istotnie osuszając Waszą sakiewkę w najbliższym porcie. <o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Oczywiście najlepiej byłoby uruchomić silnik</strong> i po sprawdzeniu instalacji rozpocząć normalny cykl ładowania. Ale nie możemy wykluczyć, że padnie również akumulator rozruchowy. Jak wiecie, jestem zdecydowanym przeciwnikiem korby rozruchowej nawet w silnikach małej mocy. Na jachcie jest ciasno i wyjątkowo łatwo jest sobie zrobić krzywdę w postaci dość skomplikowanych złamań kości: nadgarstka (<em>ossa carpi</em>), promieniowej (<em>ossa radius</em>), łokciowej (<em>ossa ulna</em>) – rzadziej przedramienna (<em>humerus</em>). Nie chodzi o to, że korba nie wypnie Wam się po uruchomieniu silnika (choć zdarza się to wcale nie tak rzadko, ponieważ w ciasnej przestrzeni zejściówki łatwo jest ją przekosić przy kolejnym obrocie), ale przede wszystkim dlatego, że silnik może odbić potężnie w drugą stronę. Mechanizm jest prosty. Przy kolejnych obrotach wału wtryskiwacze podawały paliwo nad tłok. Ale prędkość koła zamachowego była za mała, aby temperatura sprężonego powietrza była wystarczająca dla zapłonu. Jednak jesteście uparci i - wolno bo wolno - przepychacie tłok przez punkt górnego zwrotu. Temperatura cylindra rośnie, Wasze zmęczenie też. Przy którymś szarpnięciu będzie ona wystarczająca, aby zainicjować zapłon – ale prędkość tłoka będzie na tyle mała, że wybuch popchnie go z dużą siłą w drugą stronę. KORBA JEST WTEDY ZAZĘBIANA. Jeżeli dodatkowo diabeł kazał Wam objąć rączkę kciukiem – to nieszczęście macie jak w banku. Na wszelki wypadek przypomnienie na rysunku jak chwytamu korbę – mam nadzieję, że na widok oryginalnego plakatu z dawnej bazy transportowej łza się zakręci w oku starych szoferaków… Eh, kto z Was pamięta rozruch korbą Stara 21 z przemyślaną w szczegółach benzynową czterolitrówką Jana Wernera i Jerzego Jędrzejewskiego? <o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Tutaj przykład ożywienia silnika korbą</strong> po 50 latach drzemki – zwróccie uwagę na szczegóły współdziałania obu ożywicieli Zombie (</font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E"><font color="#0563c1" size="2">https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E</font></a><font size="2">) </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Swoją drogą - warto zadbać, również przy silnikach o większej mocy, o możliwość jego rozruchu przy całkowitym rozładowaniu akumulatorów. Proponuję następujące, niedrogie i sprawdzone w praktyce rozwiązanie. </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Do dolnego koła pasowego silnika mocujemy dodatkowe koło pasowe na które będzie nawinięta linka szarpanki. Powinno być lekkie (aluminium lub tworzywo sztuczne) i mieć średnicę od 25 – 50 cm (silniki od 10 – 60 KM). Ze względu na koszty sugeruję użycie zaadaptowanego koła pasowego od pralki – znajdziecie je we wszystkich potrzebnych wymiarach. Wystarczy jedynie dotoczyć właściwą wkładkę z klinem do wału korbowego. Koło ma już właściwe odsadzenie i nie powinno być kolizji z żadnym z elementów osprzętu (alternator, pompa wody zaburtowej). Na krawędzi koła wypiłujcie we właściwym kierunku zaczep do kulki (węzła) szarpanki.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Do dachu kabiny dokładnie nad krawędzią koła</strong> macie przymocowane od wewnątrz małe ucho, na którym powiesicie bloczek zwrotny. Teraz przez bloczek poprowadzicie linkę z Dyneemy (powinna być minimalnie rozciągliwa), którą nawinęliście na koło rozruchowe (nie mniej niż 1 zwój, ale nie więcej niż 2,5). Koniec linki mocowany jest do sprężyny walcowej. Jej siłę trzeba dobrać eksperymentalnie – powinna się rozciągnąć optymalnie o 2/3 długości nawiniętej linki, a jej siła powinna być wtedy taka, że przerzuci tłok przez kompresję. Przykład obliczenia: </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Średnica koła: 24 cm, </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Obwód koła: 24 * 3,14 (w przybliżeniu) = 64 cm, </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Maksymalnie 2,5 zwoju czyli: 64 cm * 2,5 = 160 cm (w stanie rozciągniętym). A jak wstępnie znaleźć parametry sprężyny walcowej? To proste. Skorzystajcie z kalkulatora, który znajdziecie tutaj: </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:http://www.oblicz.4zet.pl/program/sprezyna_naciagowa"><font color="#0563c1" size="2">http://www.oblicz.4zet.pl/program/sprezyna_naciagowa</font></a><font size="2"> </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Przyjmijcie, że dla podanego kółka siła sprężyny powinna wynosić około 250-300 N. Wykonanie takiej sprężyny na zamówienie to koszt w granicach 40-90 zł – ale w większości przypadków uda Wam się dobrać coś z typowego szeregu.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Silnik po kilkukrotnym obróceniu kluczem</strong> i ewentualnie podgrzaniu (zarówno miski, jak i powietrza dolotowego) jest gotowy do odpalenia. O samym przygotowaniu czytajcie we wcześniejszych artykułach na SSI – przypominam o sprawdzonych chwytach z gorącymi łyżeczkami i lakierem do włosów w charakterze płynu rozruchowego.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Czas - start!</strong> Doprowadzacie tłok w górne położenie (1 cylinder) i talią lub kabestanem stosunkowo szybko napinacie sprężynę (dlatego talia jest trochę wygodniejsza – chyba, że macie na jachcie kabestany słusznej średnicy). </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">W którymś momencie sprężyna gwałtownie przerzuci tłok przez górny punkt zwrotny. Silnik powinien Wam zapalić od pierwszego szarpnięcia. Wbrew pozorom ten kop jest silniejszy, niż to co zwykle generuje rozrusznik i 2-3 obroty powinny Wam wystarczyć. Jeżeli nie – powtórnie nawijacie linkę i powtarzacie operację, aż do skutku. Oczywiście przedtem musicie się upewnić, że woda nie dostała się do cylindrów – inaczej pognieciecie korbowody lub uszkodzicie głowicę.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Inne rozwiązanie</strong> – czasami łatwiejsze do wykonania, ale musicie mieć klapę na dnie kokpitu - to montaż koła na wyjściu ze skrzynki przekładniowej. Normalnie koło przez pasek zębaty napędza małą prądniczkę wolnoobrotową od ruchu śruby (skrzynia w położeniu neutrum). Koło można wykorzystać jak wyżej lub odczepiając prądniczkę spróbować uruchomić silnik przy pomocy akumulatorowej wkrętarki. Jeżeli silnik ma odprężnik to możecie uznać, że rozruch będzie w 100% pewny (małe, starsze silniki na pewno go mają). </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Czy właściciele marynizowanych Mercedesów i Perkinsów mają przechlapane (jeżeli wcześniej nie pomyśleli o montażu odprężnika)? Oczywiście nie. Trzeba pamiętać, że każdy silnik trzy lub czterocylindrowy prawie zawsze zapali na jednym cylindrze, a sześcio lub ośmiocylindrowy – na dwóch.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Co robicie chłopcy?</strong> Zdejmujecie pokrywę rozrządu i podkładacie blaszki podpierające zawory wydechowe w cylindrach, które chcecie na czas rozruchu wyłączyć. </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Odpalacie silnik na jednym cylindrze i gdy się po chwili rozgrzeje (60-90 s.) włączacie po kolei następne cylindry (ALE NIE WSZYSTKIE NA RAZ!) wyrywając blaszki. </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Uświnicie się przy tym jak cholera, bo silnik rzyga olejem z klawiatury. Ale jeżeli macie jeszcze folię aluminiową (a powinniście mieć jej na jachcie spory zapas – dzięki niej zrobicie na przykład bardzo skuteczną kuchnię solarną lub destylarkę wody) to możecie zaimprowizować skuteczną osłonę. Oczywiście przy odrobinie wprawy założenie pokrywy rozrządu na pracującym silniku to nie jest wielkie halo. Licząc się z koniecznością wykonania opisanej powyżej operacji gdzieś na środku Atlantyku, w zdewastowanej łódce wbudowałem w pokład mostkowy Donalda luk Holta o dużej średnicy, dzięki czemu mam świetny dostęp do góry silnika. Oczywiście luk Holta jest przykryty solidnym, grubym stopniem wsuwanym w prowadnice szynowe.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Pamiętajcie też, że mocna wkrętarka akumulatorowa</strong> może być doskonałym rozrusznikiem – nawet gdy silnik kwalifikuje się jako totalna padaka. Tutaj przykład: </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E"><font color="#0563c1" size="2">https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E</font></a><font size="2"> </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Następnym wariantem jest skopiowanie rozwiązania z rozrusznikiem innercyjnym z niemieckiego czołgu Tygrys. Rozwiązanie jest bardzo proste – zwłaszcza w przypadku większych jachtów, gdzie zazwyczaj z przodu silnika jest sporo miejsca w komorze silnikowej. Budujecie dodatkowe koło zamachowe z własnym łożyskowanym wałkiem – niekoniecznie o dużym ciężarze – ale o dużym momencie bezwładności. Można to zrobić łącząc ze sobą na przykład dwa lub trzy koła zamachowe z samochodów, których mnóstwo znajdziedzie na złomie. Dorabiacie proste sprzęgło stożkowe. Koło rozpędzamy korbą, linką lub wkrętarką (lepiej) i zasprzęglamy z silnikiem po osiągnięciu odpowiednich obrotów. To rozwiązanie polecałbym do silników 100-250 KM. Tutaj przykład uruchamiania w ten sposób czołgu Tygrys </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:http://www.wykop.pl/link/2088302/uruchamianie-tygrysa-korba/"><font color="#0563c1" size="2">http://www.wykop.pl/link/2088302/uruchamianie-tygrysa-korba/</font></a><font size="2"> <o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Czy do istniejącego silnika można dorobić odprężnik</strong>? Oczywiście tak, ale nie wierccie głowicy, jeżeli nie macie doświadczenia i pewności, że wiecie co robicie. Lepiej wbudujcie w pokrywę rozrządu dodatkowy wałek z mimośrodami naciskającymi na trzonki zaworów wydechowych. Macie za mało miejsca? To zamontujcie popychacze tłoczkowe, a wałek wynieście na górę pokrywy rozrządu – nie jest to żadna rocket technology – a na jachcie odprężnik jest rzeczą bezcenną i może Wam uratować silnik, jeśli nie życie (jako awaryjny gaszak). Patrz załączone rysunki. W czym rzecz? </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Zużyte silniki diesla potrafią sobie pozwolić na wyjątkowo parszywe wierzgnięcie. Polega ono na tym, że przy krótkotrwałym przegrzaniu silnika pierścienie olejowe schowają się w swoich rowkach i tam zostaną zapieczone. Ale silnik pracuje dalej i z wielką ochotą zaczyna coraz łapczywie chłeptać olej z miski. Czym bardziej wzrastają obroty, tym proces przyspiesza. Oczywiście jeżeli się zagapicie, to odcięcie paliwa nic już nie da – bo silnik pracuje na coraz bardziej gorącym oleju i bierze go coraz więcej. </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Tak pracujący silnik potrafi - zanim nastąpi eksplozja - rozpędzić się do niewiarygodnych obrotów. Potem zapał mu przechodzi ponieważ: </font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">1.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Urywa się korbowód, rozbija blok, a relatywnie małe żeliwne odłamki przebijają kadłub lub dno kokpitu (wariant optymistyczny – są lekko ranni, łódź raczej do uratowania). </span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">2.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Urywa się koło zamachowe i pęka zatarty wał w miejscu podpory głównej (zazwyczaj). To wariant pesymistyczny – szansę przeżycia spotkania się z wirującym kołem zamachowym, który z prędkością obrotową rzędu 9000-12000 obr./min. wybierze się na spacer po łódce oceniałbym jako nieprzesadnie wysoką. Absolwenci Wydziału Elektrycznego PW pamiętają przypadek (lata siedemdziesiąte), gdy takie koło wraz z fragmentem wału wybrało wolność wybijając otwór w potężnej ścianie na trzecim piętrze, a następnie z radością zdecydowało się rozejrzeć po ulicy Koszykowej pomiędzy samochodami, których karoserie próbowały dać mu dzielny, acz nieco nieskuteczny odpór…<o:p></o:p></span></font></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Co wtedy robić gdy nie ma odprężnika</strong>? Wrzucamy bieg na siłę i zrzucamy za rufę wszystkie wolne liny, modląc się, aby choć jedna z nich się wkręciła w śrubę. Jeżeli macie żelazne nerwy i dobry dostęp do korka wlewu oleju to lejcie wodę lub sok do wnętrza– w ten sposób jest szansa na wygaszenie silnika. Ale miejcie świadomość, że ryzykujecie życie, jeżeli silnik się rozleci. Jeżeli do tego dojdzie to będzie to wyglądało mniej więcej tak: </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=kCsSVLZ6wCI"><font color="#0563c1" size="2">https://www.youtube.com/watch?v=kCsSVLZ6wCI</font></a><font size="2"> <o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Postępowanie w sytuacji awaryjnej</strong> (dotyczy wybranych silników starszego typu). </font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">W starszych silnikach, w których duże koło zamachowe jest z przodu można spróbować następującego rozwiązania awaryjnego: </font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">1.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Przyklejamy srebrną taśmą koniec linki rozruchowej do koła zamachowego </span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">2.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Jeżeli linka się zsuwa – mocujemy ją skrawkami taśmy (każdy zwój osobno) </span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">3.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Mocujemy prowizorycznie bloczek w zejściówce – wykorzystując jako poprzeczkę pagaj, spinaker bom lub regulowany drążek do podciągania we framudze drzwi (ten ostatni bywa nieoceniony w czasie awarii jako podparcie łaty uszczelniającej lub do prostowania pogiętych elementów metalowych kosza, bomu, okucia dziobowego, itp.– wraz z małym podnośnikiem hydraulicznynym (jack)) </span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">4.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Teraz są trzy sprawdzone sposoby. Pierwszy: koniec linki mocujemy do noku mocno wybranego w półwietrze bomu, odpadany luzujemy tak szybko jak potrafimy – szarpnięcie jest potężne – silnik prawie na pewno zapali </span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">5.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Drugi sposób: jeżeli nie uda się linki wyprowadzić na nok bomu – to dużo łatwiej jest wyrzucić za rufę dryfkotwę lub dwa-trzy związane wiadra. Pamiętajmy o wpięciu między linkę rozruchową, a główną linę pociągową cienkiej linki, która w przypadku gdyby linka rozruchowa nie zeszła z koła (nigdy mi się to nie zdarzyło) zadziała jak bezpiecznik </span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">6.<span style="FONT: 7pt "Times New Roman""><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL">Trzeci sposób (kompletna flauta, albo ledwo wieje). Wyprowadzacie linę na blok mocowany do haka refowego i łączycie go z topowym fałem. Na drugim końcu fału ciężar (np. wiadro z łańcuchem kotwicznym, kanistry z wodą, silnik przyczepny w pokrowcu – ostatecznie dla hardkorowców – człowiek w uprzęży bosmańskiej (pełnej, typu alpinistycznego). Oczywiście przed blokiem jest stoper, który nie pozwoli aby ciężar uszkodził nam pokład.</span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span></font><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Na zakończenie dość oczywista porada</strong> – silnik uruchamiamy zawsze na biegu w przód, przy maksymalnej prędkości pod żaglami – jeżeli tylko mamy śrubę stałą. Moc generowana na wale od ruchu śruby przy prędkości jachtu rzędu 5 węzłów jest porównywalna z mocą rozrusznika – a zazwyczaj większa. Dotyczy to zwłaszcza śrub trójłopatowych o dużym wskaźniku przekrycia. Taką cudowną, małoskokową śrubę podarował mi Don Jorge do Donalda i manewry portowe stały się rozkoszą. Potrafię nią wyhamować z full ahead do zera na 1,5 długości kadłuba (lub wykonać ciasny obrót z nadrzucaniem rufy). Coś co dotychczas było gehenną przy długim kilu i nadbudówce o powierzchni większej niż dwa foki sztormowe, teraz jest dziecinną igraszką.</font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Powstaje pytanie</strong>, dlaczego zatem wał pozostaje nieruchomy? Ponieważ moment obrotowy jest za mały, aby przerzucić tłok przez punkt górnego zwrotu – moment jest zmniejszany przez redukcyjną skrzynkę nawrotną zazwyczaj o przełożeniu 3 (2) : 1. Ale…</font></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">…ta siła jest często tym języczkiem uwagi, która pozwoli przerzucić tłok. Nie trapcie się, że będziecie musieli pokonywać dodatkowe opory skrzynki z włączonym biegiem – są one pokonane z nadwyżką przez moc generowaną na śrubie </font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"></span><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Przy flaucie</strong> – skrzynia ma być w położeniu luzu. Jeżeli zdecydujecie się podgrzewać wstępnie olej w silniku w sposób opisany w poprzednich artykułach – to grzejcie również skrzynię nawrotną. Musicie pamiętać, że również w położeniu luzu część stale zasprzęglonych kół miesza olej – więc podgrzany będzie stawiał dużo mniejszy opór przy rozruchu.<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="MARGIN-LEFT: 18pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">Pozdrawiam cały klan SSI<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="MARGIN-LEFT: 18pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Arial", sans-serif" lang="PL"><font size="2">T.L.</font></span></p>
</div>
<div><font size="2" face="Arial"><strong>I<font size="3">LUSTRACJE</font></strong></font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><strong><img style="WIDTH: 412px; HEIGHT: 274px" width="500" height="356" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_1.jpg" /><br /></strong><br />Fig 1 – forma plakatu z czasów wnucząt "Aurory", chłopców o twarzach ziemniaczanych i bardzo brzydkich dziewczyny o czerwonych rękach – ale treść aktualna dla wszystkich posiadaczy MD, Farymannów, Bukhów i Listerów…</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img style="WIDTH: 294px; HEIGHT: 294px" width="500" height="526" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_2_kolo_od_pralki.jpg" /><br /><br />Fig 2 - dodatkowe koło rozruchowe mocowane do wału</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="238" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_3_sprezynowy.jpg" /><br /><br />Fig 3 - awaryjny, sprężynowy rozruch silnika jachtowego</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="276" alt="" src="/att/Image/201505/FIG_4_odpreznik.jpg" /><br /><br />Fig 4 - Prowizoryczny odprężnik dla wybranych cylindrów z blaszki z otworem i kawałka linki lub drutu. BLASZKA NIE MOŻE BYĆ ZBYT GRUBA, ABY TŁOK NIE SPOTKAŁ SIĘ Z GRZYBKIEM ZAWORU!</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="445" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_5_inercyjny.jpg" /><br /><br />Fig 5 - rozrusznik inercyjny</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="271" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_7_w_pokrywie.jpg" /><br /><br />Fig 7 - dekompresator z wałkiem w pokrywie rozrządu</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="309" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_8_na_pokrywie.jpg" /><br /><br />Fig 8 - dekompresator z wałkiem na zewnątrz pokrywy rozrządu<br /></font></div>
Komentarze
naprawdę to było tak
Andrzej Jamiołkowski z dnia: 2015-06-03 19:25:00
<p>Drogi Don Jorge !<br />W komentarzu do jakże cennych porad dra Lisa mogę przytoczyć poniższą, prawdziwą opowieść.<br />------------------------------------<br /><strong>Było tak:<br /></strong>Opal, środek morza, koniec lat 70, silnik na opalu Volvo MD3. Wieczór <br />(piękny). Wyłączamy silnik, który po coś pracował był. Przez noc wolniutko <br />sobie płyniemy na żaglach. Rano - piękny letni poranek, leciutki wiatr, opal <br />ledwo płynie. I nagle wzok kapitana pada na stacyjkę. Kluczyk tkwi w pozycji <br />włączonej, tak pewnie tkwił od wieczora. Kapitan (inżynier elektryk) rzuca <br />się do woltomierza, tam 10 V. Próba połączenia dwóch akumulatorów - <br />nieudana, silnik nawet nie ruszył. Klęska. Kapitan raczył ekspresyjnie <br />zelżyć załogę (całą), próby śledztwa. kto zostawił kluczyk w stacyjce, w <br />pozycji włączonej - nie dały pozytywnego wyniku, winnego nie ustalono. Wieść <br />załogowa szeptała, że to sam kapitan ten kluczyk zostawił. Mogło tak być. <br />Mamy 100 litrów ropy i nie mamy silnika.<br />Kapitan demostracyjne ułożył sie w łóżku, całym swym jestestwem wyrażając <br />tezę wówczas nieznanego Owsiaka "róbta co chceta". Dobry nastrój szlag <br />trafił.<br />Objąłem komendę (byłem pierwszym). Rozebraliśmy obudowę silnika i staraliśmy <br />się go rozkręcić nawijając cienką linkę na koło zamachowe. Ale linka <br />spadała, nawinąć można było ze 2 obroty, nie byliśmy w stanie silnika (z <br />dużym kołem zamachowym) rozkręcić. Kapitan, za cienką firaneczką udawał, że <br />śpi. Nawinęliśmy więc linkę bezpośrednio na wał śruby (z 10 owinięć), <br />sprzęgło ustawiliśmy na jazdę do przodu, odprężniki w pozycji otwartej (MD-3 <br />je miał), linkę wyprowadziliśmy nad zejściówkę i dowiązaliśmy na sztywno do <br />dość grubego bosaka ułożonego w poprzek zejściówki. Wybrano z załogi dwóch <br />byków i kazano im ukucnąć nad zejściówką, a zmyślnego ustawiono przy silniku <br />by pilnował odprężników. Na komendę byczki stojące na nadbudówce zrobiły z <br />bosakiem przykładowe rwanie, aż do pełnego wyprostu ramion, a zmyślny pod <br />koniec rwania zamknął jeden z odprężników. Silnik zapalił tym jednym <br />cylindrem, ruszył, następnie, po kilku chwilach zamknęliśmy kolejno dwa <br />pozostałe odprężniki. Silnik normalnie wszedł na obroty, jacht zaczął płynąć <br />do przodu. Byliśmy uratowani, kapitan wypełz z łóżka. Usiedliśmy do mocno <br />spóźnionego śniadania.<br />Nie przyszło nam do głowy - aby zamiast byczków użyć talii (a mielismy małą, <br />do naciągania grota wzdłuż bomu, przy refowaniu żagla). No i pogoda była <br />spacerowa, byczki nam do wody nie powpadały. O użyciu ciężarka i fału czy <br />topenanty - też nie pomyśleliśmy.<br />Od tego czasu, już pływając jako prowadzący - BARDZO pilnuję kluczyka.<br />Były kiedyś piękne silniki, nie to co teraz.<br />Pozdrowienia dla całego klanu SSI<br />Andrzej Jamiołkowski, </p>
<p>Słupy k/Olsztyna. <br /><br /><br /></p>