SPOKO, SPOKO - DAMY RADĘ
<div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="2"><img style="PADDING-BOTTOM: 10px; PADDING-LEFT: 10px; PADDING-RIGHT: 10px; FLOAT: left; PADDING-TOP: 10px" width="115" height="138" alt="" src="/att/Image/team/LIStadeusz2012SUPER.jpg" />Każdy kolejny odcinek praktycznych porad <strong>Tadeusza Lisa</strong> uruchamia mailowy potok pr&oacute;śb o konsultacje. Dziś na przykład - udzielając konsultacji na temat </font><font face="Times New Roman"><font size="2" face="Arial">kąta wyprzedzenia wtrysku VP-MD7 trzeba było wytłumaczyć nawet co miał na mysli autor</font><font size="3"> <font size="2" face="Arial">instrukcji fabrycznej pisząc:</font> &quot;</font></font><font face="Times New Roman"><em>Turn over the engine until the valves in cylinder no.2 &quot;rock</em>&quot;. </font></font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Times New Roman"><font size="2" face="Arial">I Tadeusz cierpliwie wyjaśnia</font>: &quot; <em>Użyte w żargonie słowo rock pochodzi od ruchu rocker arm - czyli dźwigienki popychacza</em>&quot;. </font></font></font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Arial"><font size="2">Z podziwem w dziejszych poradach odnajduję anatomiczne nazwy kości i kosteczek ludziego ciała. </font></font></font></font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Arial"><font size="2">Oto prawdziwa rozległośc horyzontu zainteresowań</font> <font size="2">Autora. </font></font></font></font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff"><font size="3"><font face="Arial"><font size="2">Nieprawdaż ?</font></font></font></font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff" size="2">Żyjcie wiecznie !</font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff" size="2">Don Jorge</font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font color="#0000ff" size="2">-----------------------</font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font size="2"><font color="#0000ff"><strong>PS.</strong> Janusz Kulpeksza wytknął mi że &quot;upolityczniam SSI&quot;. Za radą Marysia Lenza przypominam, że patronem SSI jest Diogenes</font>. <font color="#0000ff">Warto zajrzeć do Wikipedii</font>.</font></span></div> <div><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font size="2">-----------------------------------------</font></span></div> <div><font size="2"><font size="3"><span style="LINE-HEIGHT: 105%; FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif; FONT-SIZE: 14pt" lang="PL"><font size="4">Przywracamy życie zalanemu jachtowi &ndash; awaryjne uruchomienie gł&oacute;wnego napędu w sytuacji całkowitego wyładowania wszystkich akumulator&oacute;w<o:p></o:p></font></span></font></font><font size="2" face="Arial">----------------------------------------------------</font></div> <div> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Opanowaliśmy przeciek, uratowaliśmy żywność, a filtrowana i uzdatniana woda zn&oacute;w nadaje się do picia. Teraz czas na instalację elektryczną. Możecie założyć, że w większości przypadk&oacute;w, jeżeli była wykonana zgodnie ze wskaz&oacute;wkami publikowanymi w Subiektywnym Serwisie Internetowym, powinna być w nienagannym stanie. Co najwyżej drobne utlenienia łącznik&oacute;w w polach rozdzielczych będą wymagały rozebrania, oczyszczenia i powt&oacute;rnego złożenia &ndash; ale to zajęcie na kolejne wachty. </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Jednak musicie się liczyć, że w ferworze walki akumulatory zostaną rozładowane do cna. To nie jest jeszcze dramat &ndash; ale musicie je jak najszybciej naładować &ndash; inaczej zniechęcą się do wsp&oacute;łpracy, istotnie osuszając Waszą sakiewkę w najbliższym porcie. <o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Oczywiście najlepiej byłoby uruchomić silnik</strong> i po sprawdzeniu instalacji rozpocząć normalny cykl ładowania. Ale nie możemy wykluczyć, że padnie r&oacute;wnież akumulator rozruchowy. Jak wiecie, jestem zdecydowanym przeciwnikiem korby rozruchowej nawet w silnikach małej mocy. Na jachcie jest ciasno i wyjątkowo łatwo jest sobie zrobić krzywdę w postaci dość skomplikowanych złamań kości: nadgarstka (<em>ossa carpi</em>), promieniowej (<em>ossa radius</em>), łokciowej (<em>ossa ulna</em>) &ndash; rzadziej przedramienna (<em>humerus</em>). Nie chodzi o to, że korba nie wypnie Wam się po uruchomieniu silnika (choć zdarza się to wcale nie tak rzadko, ponieważ w ciasnej przestrzeni zejści&oacute;wki łatwo jest ją przekosić przy kolejnym obrocie), ale przede wszystkim dlatego, że silnik może odbić potężnie w drugą stronę. Mechanizm jest prosty. Przy kolejnych obrotach wału wtryskiwacze podawały paliwo nad tłok. Ale prędkość koła zamachowego była za mała, aby temperatura sprężonego powietrza była wystarczająca dla zapłonu. Jednak jesteście uparci i - wolno bo wolno - przepychacie tłok przez punkt g&oacute;rnego zwrotu. Temperatura cylindra rośnie, Wasze zmęczenie też. Przy kt&oacute;rymś szarpnięciu będzie ona wystarczająca, aby zainicjować zapłon &ndash; ale prędkość tłoka będzie na tyle mała, że wybuch popchnie go z dużą siłą w drugą stronę. KORBA JEST WTEDY ZAZĘBIANA. Jeżeli dodatkowo diabeł kazał Wam objąć rączkę kciukiem &ndash; to nieszczęście macie jak w banku. Na wszelki wypadek przypomnienie na rysunku jak chwytamu korbę &ndash; mam nadzieję, że na widok oryginalnego plakatu z dawnej bazy transportowej łza się zakręci w oku starych szoferak&oacute;w&hellip; Eh, kto z Was pamięta rozruch korbą Stara 21 z przemyślaną w szczeg&oacute;łach benzynową czterolitr&oacute;wką Jana Wernera i Jerzego Jędrzejewskiego? <o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Tutaj przykład ożywienia silnika korbą</strong> po 50 latach drzemki &ndash; zwr&oacute;ccie uwagę na szczeg&oacute;ły wsp&oacute;łdziałania obu ożywicieli Zombie (</font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E"><font color="#0563c1" size="2">https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E</font></a><font size="2">) </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Swoją drogą - warto zadbać, r&oacute;wnież przy silnikach o większej mocy, o możliwość jego rozruchu przy całkowitym rozładowaniu akumulator&oacute;w. Proponuję następujące, niedrogie i sprawdzone w praktyce rozwiązanie. </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Do dolnego koła pasowego silnika mocujemy dodatkowe koło pasowe na kt&oacute;re będzie nawinięta linka szarpanki. Powinno być lekkie (aluminium lub tworzywo sztuczne) i mieć średnicę od 25 &ndash; 50 cm (silniki od 10 &ndash; 60 KM). Ze względu na koszty sugeruję użycie zaadaptowanego koła pasowego od pralki &ndash; znajdziecie je we wszystkich potrzebnych wymiarach. Wystarczy jedynie dotoczyć właściwą wkładkę z klinem do wału korbowego. Koło ma już właściwe odsadzenie i nie powinno być kolizji z żadnym z element&oacute;w osprzętu (alternator, pompa wody zaburtowej). Na krawędzi koła wypiłujcie we właściwym kierunku zaczep do kulki (węzła) szarpanki.<o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Do dachu kabiny dokładnie nad krawędzią koła</strong> macie przymocowane od wewnątrz małe ucho, na kt&oacute;rym powiesicie bloczek zwrotny. Teraz przez bloczek poprowadzicie linkę z Dyneemy (powinna być minimalnie rozciągliwa), kt&oacute;rą nawinęliście na koło rozruchowe (nie mniej niż 1 zw&oacute;j, ale nie więcej niż 2,5). Koniec linki mocowany jest do sprężyny walcowej. Jej siłę trzeba dobrać eksperymentalnie &ndash; powinna się rozciągnąć optymalnie o 2/3 długości nawiniętej linki, a jej siła powinna być wtedy taka, że przerzuci tłok przez kompresję. Przykład obliczenia: </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Średnica koła: 24 cm, </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Obw&oacute;d koła: 24 * 3,14 (w przybliżeniu) = 64 cm, </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Maksymalnie 2,5 zwoju czyli: 64 cm * 2,5 = 160 cm (w stanie rozciągniętym). A jak wstępnie znaleźć parametry sprężyny walcowej? To proste. Skorzystajcie z kalkulatora, kt&oacute;ry znajdziecie tutaj: </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:http://www.oblicz.4zet.pl/program/sprezyna_naciagowa"><font color="#0563c1" size="2">http://www.oblicz.4zet.pl/program/sprezyna_naciagowa</font></a><font size="2"> </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Przyjmijcie, że dla podanego k&oacute;łka siła sprężyny powinna wynosić około 250-300 N. Wykonanie takiej sprężyny na zam&oacute;wienie to koszt w granicach 40-90 zł &ndash; ale w większości przypadk&oacute;w uda Wam się dobrać coś z typowego szeregu.<o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Silnik po kilkukrotnym obr&oacute;ceniu kluczem</strong> i ewentualnie podgrzaniu (zar&oacute;wno miski, jak i powietrza dolotowego) jest gotowy do odpalenia. O samym przygotowaniu czytajcie we wcześniejszych artykułach na SSI &ndash; przypominam o sprawdzonych chwytach z gorącymi łyżeczkami i lakierem do włos&oacute;w w charakterze płynu rozruchowego.<o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Czas - start!</strong> Doprowadzacie tłok w g&oacute;rne położenie (1 cylinder) i talią lub kabestanem stosunkowo szybko napinacie sprężynę (dlatego talia jest trochę wygodniejsza &ndash; chyba, że macie na jachcie kabestany słusznej średnicy). </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">W kt&oacute;rymś momencie sprężyna gwałtownie przerzuci tłok przez g&oacute;rny punkt zwrotny. Silnik powinien Wam zapalić od pierwszego szarpnięcia. Wbrew pozorom ten kop jest silniejszy, niż to co zwykle generuje rozrusznik i 2-3 obroty powinny Wam wystarczyć. Jeżeli nie &ndash; powt&oacute;rnie nawijacie linkę i powtarzacie operację, aż do skutku. Oczywiście przedtem musicie się upewnić, że woda nie dostała się do cylindr&oacute;w &ndash; inaczej pognieciecie korbowody lub uszkodzicie głowicę.<o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Inne rozwiązanie</strong> &ndash; czasami łatwiejsze do wykonania, ale musicie mieć klapę na dnie kokpitu - to montaż koła na wyjściu ze skrzynki przekładniowej. Normalnie koło przez pasek zębaty napędza małą prądniczkę wolnoobrotową od ruchu śruby (skrzynia w położeniu neutrum). Koło można wykorzystać jak wyżej lub odczepiając prądniczkę spr&oacute;bować uruchomić silnik przy pomocy akumulatorowej wkrętarki. Jeżeli silnik ma odprężnik to możecie uznać, że rozruch będzie w 100% pewny (małe, starsze silniki na pewno go mają). </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Czy właściciele marynizowanych Mercedes&oacute;w i Perkins&oacute;w mają przechlapane (jeżeli wcześniej nie pomyśleli o montażu odprężnika)? Oczywiście nie. Trzeba pamiętać, że każdy silnik trzy lub czterocylindrowy prawie zawsze zapali na jednym cylindrze, a sześcio lub ośmiocylindrowy &ndash; na dw&oacute;ch.<o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Co robicie chłopcy?</strong> Zdejmujecie pokrywę rozrządu i podkładacie blaszki podpierające zawory wydechowe w cylindrach, kt&oacute;re chcecie na czas rozruchu wyłączyć. </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Odpalacie silnik na jednym cylindrze i gdy się po chwili rozgrzeje (60-90 s.) włączacie po kolei następne cylindry (ALE NIE WSZYSTKIE NA RAZ!) wyrywając blaszki. </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Uświnicie się przy tym jak cholera, bo silnik rzyga olejem z klawiatury. Ale jeżeli macie jeszcze folię aluminiową (a powinniście mieć jej na jachcie spory zapas &ndash; dzięki niej zrobicie na przykład bardzo skuteczną kuchnię solarną lub destylarkę wody) to możecie zaimprowizować skuteczną osłonę. Oczywiście przy odrobinie wprawy założenie pokrywy rozrządu na pracującym silniku to nie jest wielkie halo. Licząc się z koniecznością wykonania opisanej powyżej operacji gdzieś na środku Atlantyku, w zdewastowanej ł&oacute;dce wbudowałem w pokład mostkowy Donalda luk Holta o dużej średnicy, dzięki czemu mam świetny dostęp do g&oacute;ry silnika. Oczywiście luk Holta jest przykryty solidnym, grubym stopniem wsuwanym w prowadnice szynowe.<o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Pamiętajcie też, że mocna wkrętarka akumulatorowa</strong> może być doskonałym rozrusznikiem &ndash; nawet gdy silnik kwalifikuje się jako totalna padaka. Tutaj przykład: </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E"><font color="#0563c1" size="2">https://www.youtube.com/watch?v=c5OHWKb2Z8E</font></a><font size="2"> </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Następnym wariantem jest skopiowanie rozwiązania z rozrusznikiem innercyjnym z niemieckiego czołgu Tygrys. Rozwiązanie jest bardzo proste &ndash; zwłaszcza w przypadku większych jacht&oacute;w, gdzie zazwyczaj z przodu silnika jest sporo miejsca w komorze silnikowej. Budujecie dodatkowe koło zamachowe z własnym łożyskowanym wałkiem &ndash; niekoniecznie o dużym ciężarze &ndash; ale o dużym momencie bezwładności. Można to zrobić łącząc ze sobą na przykład dwa lub trzy koła zamachowe z samochod&oacute;w, kt&oacute;rych mn&oacute;stwo znajdziedzie na złomie. Dorabiacie proste sprzęgło stożkowe. Koło rozpędzamy korbą, linką lub wkrętarką (lepiej) i zasprzęglamy z silnikiem po osiągnięciu odpowiednich obrot&oacute;w. To rozwiązanie polecałbym do silnik&oacute;w 100-250 KM. Tutaj przykład uruchamiania w ten spos&oacute;b czołgu Tygrys </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:http://www.wykop.pl/link/2088302/uruchamianie-tygrysa-korba/"><font color="#0563c1" size="2">http://www.wykop.pl/link/2088302/uruchamianie-tygrysa-korba/</font></a><font size="2"> <o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Czy do istniejącego silnika można dorobić odprężnik</strong>? Oczywiście tak, ale nie wierccie głowicy, jeżeli nie macie doświadczenia i pewności, że wiecie co robicie. Lepiej wbudujcie w pokrywę rozrządu dodatkowy wałek z mimośrodami naciskającymi na trzonki zawor&oacute;w wydechowych. Macie za mało miejsca? To zamontujcie popychacze tłoczkowe, a wałek wynieście na g&oacute;rę pokrywy rozrządu &ndash; nie jest to żadna rocket technology &ndash; a na jachcie odprężnik jest rzeczą bezcenną i może Wam uratować silnik, jeśli nie życie (jako awaryjny gaszak). Patrz załączone rysunki. W czym rzecz? </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Zużyte silniki diesla potrafią sobie pozwolić na wyjątkowo parszywe wierzgnięcie. Polega ono na tym, że przy kr&oacute;tkotrwałym przegrzaniu silnika pierścienie olejowe schowają się w swoich rowkach i tam zostaną zapieczone. Ale silnik pracuje dalej i z wielką ochotą zaczyna coraz łapczywie chłeptać olej z miski. Czym bardziej wzrastają obroty, tym proces przyspiesza. Oczywiście jeżeli się zagapicie, to odcięcie paliwa nic już nie da &ndash; bo silnik pracuje na coraz bardziej gorącym oleju i bierze go coraz więcej. </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Tak pracujący silnik potrafi - zanim nastąpi eksplozja - rozpędzić się do niewiarygodnych obrot&oacute;w. Potem zapał mu przechodzi ponieważ: </font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">1.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Urywa się korbow&oacute;d, rozbija blok, a relatywnie małe żeliwne odłamki przebijają kadłub lub dno kokpitu (wariant optymistyczny &ndash; są lekko ranni, ł&oacute;dź raczej do uratowania). </span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">2.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Urywa się koło zamachowe i pęka zatarty wał w miejscu podpory gł&oacute;wnej (zazwyczaj). To wariant pesymistyczny &ndash; szansę przeżycia spotkania się z wirującym kołem zamachowym, kt&oacute;ry z prędkością obrotową rzędu 9000-12000 obr./min. wybierze się na spacer po ł&oacute;dce oceniałbym jako nieprzesadnie wysoką. Absolwenci Wydziału Elektrycznego PW pamiętają przypadek (lata siedemdziesiąte), gdy takie koło wraz z fragmentem wału wybrało wolność wybijając otw&oacute;r w potężnej ścianie na trzecim piętrze, a następnie z radością zdecydowało się rozejrzeć po ulicy Koszykowej pomiędzy samochodami, kt&oacute;rych karoserie pr&oacute;bowały dać mu dzielny, acz nieco nieskuteczny odp&oacute;r&hellip;<o:p></o:p></span></font></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Co wtedy robić gdy nie ma odprężnika</strong>? Wrzucamy bieg na siłę i zrzucamy za rufę wszystkie wolne liny, modląc się, aby choć jedna z nich się wkręciła w śrubę. Jeżeli macie żelazne nerwy i dobry dostęp do korka wlewu oleju to lejcie wodę lub sok do wnętrza&ndash; w ten spos&oacute;b jest szansa na wygaszenie silnika. Ale miejcie świadomość, że ryzykujecie życie, jeżeli silnik się rozleci. Jeżeli do tego dojdzie to będzie to wyglądało mniej więcej tak: </font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000028/!x-usc:https://www.youtube.com/watch?v=kCsSVLZ6wCI"><font color="#0563c1" size="2">https://www.youtube.com/watch?v=kCsSVLZ6wCI</font></a><font size="2"> <o:p></o:p></font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Postępowanie w sytuacji awaryjnej</strong> (dotyczy wybranych silnik&oacute;w starszego typu). </font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">W starszych silnikach, w kt&oacute;rych duże koło zamachowe jest z przodu można spr&oacute;bować następującego rozwiązania awaryjnego: </font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">1.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Przyklejamy srebrną taśmą koniec linki rozruchowej do koła zamachowego </span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">2.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Jeżeli linka się zsuwa &ndash; mocujemy ją skrawkami taśmy (każdy zw&oacute;j osobno) </span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">3.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Mocujemy prowizorycznie bloczek w zejści&oacute;wce &ndash; wykorzystując jako poprzeczkę pagaj, spinaker bom lub regulowany drążek do podciągania we framudze drzwi (ten ostatni bywa nieoceniony w czasie awarii jako podparcie łaty uszczelniającej lub do prostowania pogiętych element&oacute;w metalowych kosza, bomu, okucia dziobowego, itp.&ndash; wraz z małym podnośnikiem hydraulicznynym (jack)) </span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">4.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Teraz są trzy sprawdzone sposoby. Pierwszy: koniec linki mocujemy do noku mocno wybranego w p&oacute;łwietrze bomu, odpadany luzujemy tak szybko jak potrafimy &ndash; szarpnięcie jest potężne &ndash; silnik prawie na pewno zapali </span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">5.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Drugi spos&oacute;b: jeżeli nie uda się linki wyprowadzić na nok bomu &ndash; to dużo łatwiej jest wyrzucić za rufę dryfkotwę lub dwa-trzy związane wiadra. Pamiętajmy o wpięciu między linkę rozruchową, a gł&oacute;wną linę pociągową cienkiej linki, kt&oacute;ra w przypadku gdyby linka rozruchowa nie zeszła z koła (nigdy mi się to nie zdarzyło) zadziała jak bezpiecznik </span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><span style="mso-list: Ignore">6.<span style="FONT: 7pt &quot;Times New Roman&quot;"><font face="Arial"> </font></span></span></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL">Trzeci spos&oacute;b (kompletna flauta, albo ledwo wieje). Wyprowadzacie linę na blok mocowany do haka refowego i łączycie go z topowym fałem. Na drugim końcu fału ciężar (np. wiadro z łańcuchem kotwicznym, kanistry z wodą, silnik przyczepny w pokrowcu &ndash; ostatecznie dla hardkorowc&oacute;w &ndash; człowiek w uprzęży bosmańskiej (pełnej, typu alpinistycznego). Oczywiście przed blokiem jest stoper, kt&oacute;ry nie pozwoli aby ciężar uszkodził nam pokład.</span></font></p> <p class="MsoNormal"><font size="2"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span></font><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Na zakończenie dość oczywista porada</strong> &ndash; silnik uruchamiamy zawsze na biegu w prz&oacute;d, przy maksymalnej prędkości pod żaglami &ndash; jeżeli tylko mamy śrubę stałą. Moc generowana na wale od ruchu śruby przy prędkości jachtu rzędu 5 węzł&oacute;w jest por&oacute;wnywalna z mocą rozrusznika &ndash; a zazwyczaj większa. Dotyczy to zwłaszcza śrub tr&oacute;jłopatowych o dużym wskaźniku przekrycia. Taką cudowną, małoskokową śrubę podarował mi Don Jorge do Donalda i manewry portowe stały się rozkoszą. Potrafię nią wyhamować z full ahead do zera na 1,5 długości kadłuba (lub wykonać ciasny obr&oacute;t z nadrzucaniem rufy). Coś co dotychczas było gehenną przy długim kilu i nadbud&oacute;wce o powierzchni większej niż dwa foki sztormowe, teraz jest dziecinną igraszką.</font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Powstaje pytanie</strong>, dlaczego zatem wał pozostaje nieruchomy? Ponieważ moment obrotowy jest za mały, aby przerzucić tłok przez punkt g&oacute;rnego zwrotu &ndash; moment jest zmniejszany przez redukcyjną skrzynkę nawrotną zazwyczaj o przełożeniu 3 (2) : 1. Ale&hellip;</font></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">&hellip;ta siła jest często tym języczkiem uwagi, kt&oacute;ra pozwoli przerzucić tłok. Nie trapcie się, że będziecie musieli pokonywać dodatkowe opory skrzynki z włączonym biegiem &ndash; są one pokonane z nadwyżką przez moc generowaną na śrubie </font></span></p> <p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"></span><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2"><strong>Przy flaucie</strong> &ndash; skrzynia ma być w położeniu luzu. Jeżeli zdecydujecie się podgrzewać wstępnie olej w silniku w spos&oacute;b opisany w poprzednich artykułach &ndash; to grzejcie r&oacute;wnież skrzynię nawrotną. Musicie pamiętać, że r&oacute;wnież w położeniu luzu część stale zasprzęglonych k&oacute;ł miesza olej &ndash; więc podgrzany będzie stawiał dużo mniejszy op&oacute;r przy rozruchu.<o:p></o:p></font></span></p> <p style="MARGIN-LEFT: 18pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">Pozdrawiam cały klan SSI<o:p></o:p></font></span></p> <p style="MARGIN-LEFT: 18pt" class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: &quot;Arial&quot;, sans-serif" lang="PL"><font size="2">T.L.</font></span></p> </div> <div><font size="2" face="Arial"><strong>I<font size="3">LUSTRACJE</font></strong></font></div> <div><font size="2" face="Arial"><strong><img style="WIDTH: 412px; HEIGHT: 274px" width="500" height="356" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_1.jpg" /><br /></strong><br />Fig 1 &ndash; forma plakatu z czas&oacute;w wnucząt &quot;Aurory&quot;, chłopc&oacute;w o twarzach ziemniaczanych i bardzo brzydkich dziewczyny o czerwonych rękach &ndash; ale treść aktualna dla wszystkich posiadaczy MD, Farymann&oacute;w, Bukh&oacute;w i Lister&oacute;w&hellip;</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img style="WIDTH: 294px; HEIGHT: 294px" width="500" height="526" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_2_kolo_od_pralki.jpg" /><br /><br />Fig 2 - dodatkowe koło rozruchowe mocowane do wału</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="238" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_3_sprezynowy.jpg" /><br /><br />Fig 3 - awaryjny, sprężynowy rozruch silnika jachtowego</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="276" alt="" src="/att/Image/201505/FIG_4_odpreznik.jpg" /><br /><br />Fig 4 - Prowizoryczny odprężnik dla wybranych cylindr&oacute;w z blaszki z otworem i kawałka linki lub drutu. BLASZKA NIE MOŻE BYĆ ZBYT GRUBA, ABY TŁOK NIE SPOTKAŁ SIĘ Z GRZYBKIEM ZAWORU!</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="445" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_5_inercyjny.jpg" /><br /><br />Fig 5 - rozrusznik inercyjny</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="271" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_7_w_pokrywie.jpg" /><br /><br />Fig 7 - dekompresator z wałkiem w pokrywie rozrządu</font></div> <div><font size="2" face="Arial">.</font></div> <div><font size="2" face="Arial"><img width="500" height="309" alt="" src="/att/Image/201505/Fig_8_na_pokrywie.jpg" /><br /><br />Fig 8 - dekompresator z wałkiem na zewnątrz pokrywy rozrządu<br /></font></div>
Komentarze
naprawdę to było tak Andrzej Jamiołkowski z dnia: 2015-06-03 19:25:00