SREBRNY SEKSTANT dla RYSZARDA WOJNOWSKIEGO

Zgrzebność peerelu została 25 lat za nami.
Zwracam uwagę na to, co mnie subiektywnie najbardziej obchodzi - na Nagrodę miesięcznika "ŻAGLE" dla Bogusława Małolepszego. Jego przykładowy i mobilizujacy rejs opisany został tu: http://kulinski.navsim.pl/art.php?id=2609&page=0
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
---------------------------------------------------------
KOMUNIKAT JURY NAJWYŻSZYCH POLSKICH TROFEÓW ŻEGLARSKICH NAGRÓD HONOROWYCH „REJS ROKU 2014” i „SREBRNY SEKSTANT” (Nagroda Ministra Infrastruktury i Rozwoju )
Już po raz 45, w salonie komendanta fregaty „Dar Pomorza” odbyło się grudniowe posiedzenie Jury Nagród Honorowych „Rejs Roku” i „Srebrny Sekstant”.
W obradach Jury 45-tej edycji nagród uczestniczyli:
kontradm. Czesław Dyrcz przewodniczący Jury, rektor-komendant Akademii Marynarki Wojennej
Maciej Leśny z-ca Prezesa PZŻ, przewodniczący Komisji Żeglarstwa Morskiego
laureaci z lat ubiegłych:
Krystyna Chojnowska-Liskiewicz
Cezary Bartosiewicz Grotmaszt Bractwa Kaphornowców
Hubert Latoś
Jerzy Wąsowicz
oraz Zbigniew Stosio sekretarz Jury, Sekretarz Generalny PZŻ, Andrzej Radomski przedstawiciel Prezydenta Gdańska, publicyści morscy, pomysłodawcy „Rejsu Roku – Srebrnego Sekstantu” Tadeusz Jabłoński i Zenon Gralak, a także mistrz ceremonii Aleksander Gosk
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jury wnikliwie przeanalizowało zgłoszone przedsięwzięcia żeglarskie 2014 roku. Ostatecznie pod ocenę trafiło 9 wypraw, o różnym charakterze, zarówno pod względem skali, charakteru, celów jak i stopnia żeglarskiej trudności, choć zarysował się wyraźny północny przechył – 6 wypraw właśnie na północy ulokowało swoje żeglarskie fascynacje, w tym 4 na wodach arktycznych.
„Srebrnym Sekstantem”, ponownie uhonorowano kpt. Ryszarda Wojnowskiego, kontynuującego swój okołobiegunowy żeglarski projekt. W ubiegłym roku uhonorowany został za pionierskie, pierwsze w historii polskiej bandery sportowej pokonanie Przejścia Północno-Wschodniego. Po zatrzymaniu przez lody wówczas wyprawa zakończyła się w Vancouver. Z tego też portu wystartowała „Lady Dana 44” na podbój Przejścia Północno-Zachodniego. Przez około miesiąc żeglowano w lodach North West Pasasge. Perfekcyjnie przygotowana wyprawa odniosła sukces, a Ryszard Wojnowski wszedł do ekskluzywnego światowego klubu kapitanów jachtów, mających w dorobku opłynięcie Bieguna Północnego. W siedmioosobowej załodze, oprócz kapitana, jeszcze dwóch żeglarzy uczestniczyło w całym okołobiegunowym projekcie. Cały rejs na trasie Vancouver – Przejście Północno Zachodnie – Sopot trwał 4 miesiące.
O ile wyprawa „Lady Dana 44” zyskała jednogłośne uznanie Jury, to przyznanie kolejnych trofeów wzbudziło dyskusje. Ostatecznie zdecydowano o przyznaniu II i III Nagrody „Rejs Roku” ex aequo dwóm kapitanom – Mirosławowi Lewińskiemu i Łukaszowi Natankowi. Pierwszemu za realizację wokółziemskiej 4-letniej wyprawy na jachcie „Ulysses”. Kapitan dowodził w etapowym rejsie w sumie 150 żeglarzami tworzącymi 30 załóg. Samotnie przepłynął 10 tysięcy Mm. Zbudował jacht, opłynął świat upamiętniając wyczyn Władysława Wagnera, spełnił marzenia.
Wagnerowski charakter miała też wyprawa Łukasza Natanka, który, jak sam napisał, zrealizował „rejs Nektonem prawie dookoła świata”. Rejs rodzinnym jachtem, za własne pieniądze, łączący pasję poznawania świata z żeglarską przygodą i trwającą prawie 4 lata szkołą życia. Obok „kapitana” (nota bene bez jakichkolwiek żeglarskich patentów) przez pokład „Nektona” przewinęło się 21 żeglarzy, a w dorobku żeglarskim Łukasza Natanka odnotować należy opłynięcie Hornu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jury postanowiło także wyróżnić trzy kolejne żeglarskie rejsy - dwa na północ i jeden na południe.
- „Dziewczyny na pokłąd” pod takim hasłem Dobrochna Nowak i Katarzyna Sałaban poprowadziły niewielki jacht „Atlantic Puffin” na Islandię. To najmniejszy polski jacht który przepłynął tę trasę.
- Horn 26 lat później – tak można by nazwać tę wyprawę którą zorganizowali członkowie załogi „Asteriasa” z 1988 roku (II Nagroda Rejsu Roku). Marek Sobieski poprowadził nostalgiczny rejs na Horn z tą samą załogą, tym razem na jachcie „Tarka”.
- „Magnus Zaremba” to jacht wyjątkowy tak jak jego twórca i kapitan Eugeniusz Moczydłowski. Specjalna jednostka badawczo-eskploracyjna odbyła swój dziewiczy rejs polarny na wody Islandii, Grenlandii i Spitsbergenu. To najambitniejszy polarny projekt badawczy polskiej bandery sportowej.
Nagrody specjalne przyznano w bieżącym roku kluczem rocznicowym:
Nagrodę specjalną prezydenta miasta Gdańska „Bursztynową Różę Wiatrów” uhonorowano Polski Związek Żeglarski w uznaniu 90 lat działalności na rzecz polskiego żeglarstwa.
Już po raz 45, w salonie komendanta fregaty „Dar Pomorza” odbyło się grudniowe posiedzenie Jury Nagród Honorowych „Rejs Roku” i „Srebrny Sekstant”.
W obradach Jury 45-tej edycji nagród uczestniczyli:
kontradm. Czesław Dyrcz przewodniczący Jury, rektor-komendant Akademii Marynarki Wojennej
Maciej Leśny z-ca Prezesa PZŻ, przewodniczący Komisji Żeglarstwa Morskiego
laureaci z lat ubiegłych:
Krystyna Chojnowska-Liskiewicz
Cezary Bartosiewicz Grotmaszt Bractwa Kaphornowców
Hubert Latoś
Jerzy Wąsowicz
oraz Zbigniew Stosio sekretarz Jury, Sekretarz Generalny PZŻ, Andrzej Radomski przedstawiciel Prezydenta Gdańska, publicyści morscy, pomysłodawcy „Rejsu Roku – Srebrnego Sekstantu” Tadeusz Jabłoński i Zenon Gralak, a także mistrz ceremonii Aleksander Gosk
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jury wnikliwie przeanalizowało zgłoszone przedsięwzięcia żeglarskie 2014 roku. Ostatecznie pod ocenę trafiło 9 wypraw, o różnym charakterze, zarówno pod względem skali, charakteru, celów jak i stopnia żeglarskiej trudności, choć zarysował się wyraźny północny przechył – 6 wypraw właśnie na północy ulokowało swoje żeglarskie fascynacje, w tym 4 na wodach arktycznych.
„Srebrnym Sekstantem”, ponownie uhonorowano kpt. Ryszarda Wojnowskiego, kontynuującego swój okołobiegunowy żeglarski projekt. W ubiegłym roku uhonorowany został za pionierskie, pierwsze w historii polskiej bandery sportowej pokonanie Przejścia Północno-Wschodniego. Po zatrzymaniu przez lody wówczas wyprawa zakończyła się w Vancouver. Z tego też portu wystartowała „Lady Dana 44” na podbój Przejścia Północno-Zachodniego. Przez około miesiąc żeglowano w lodach North West Pasasge. Perfekcyjnie przygotowana wyprawa odniosła sukces, a Ryszard Wojnowski wszedł do ekskluzywnego światowego klubu kapitanów jachtów, mających w dorobku opłynięcie Bieguna Północnego. W siedmioosobowej załodze, oprócz kapitana, jeszcze dwóch żeglarzy uczestniczyło w całym okołobiegunowym projekcie. Cały rejs na trasie Vancouver – Przejście Północno Zachodnie – Sopot trwał 4 miesiące.
O ile wyprawa „Lady Dana 44” zyskała jednogłośne uznanie Jury, to przyznanie kolejnych trofeów wzbudziło dyskusje. Ostatecznie zdecydowano o przyznaniu II i III Nagrody „Rejs Roku” ex aequo dwóm kapitanom – Mirosławowi Lewińskiemu i Łukaszowi Natankowi. Pierwszemu za realizację wokółziemskiej 4-letniej wyprawy na jachcie „Ulysses”. Kapitan dowodził w etapowym rejsie w sumie 150 żeglarzami tworzącymi 30 załóg. Samotnie przepłynął 10 tysięcy Mm. Zbudował jacht, opłynął świat upamiętniając wyczyn Władysława Wagnera, spełnił marzenia.
Wagnerowski charakter miała też wyprawa Łukasza Natanka, który, jak sam napisał, zrealizował „rejs Nektonem prawie dookoła świata”. Rejs rodzinnym jachtem, za własne pieniądze, łączący pasję poznawania świata z żeglarską przygodą i trwającą prawie 4 lata szkołą życia. Obok „kapitana” (nota bene bez jakichkolwiek żeglarskich patentów) przez pokład „Nektona” przewinęło się 21 żeglarzy, a w dorobku żeglarskim Łukasza Natanka odnotować należy opłynięcie Hornu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jury postanowiło także wyróżnić trzy kolejne żeglarskie rejsy - dwa na północ i jeden na południe.
- „Dziewczyny na pokłąd” pod takim hasłem Dobrochna Nowak i Katarzyna Sałaban poprowadziły niewielki jacht „Atlantic Puffin” na Islandię. To najmniejszy polski jacht który przepłynął tę trasę.
- Horn 26 lat później – tak można by nazwać tę wyprawę którą zorganizowali członkowie załogi „Asteriasa” z 1988 roku (II Nagroda Rejsu Roku). Marek Sobieski poprowadził nostalgiczny rejs na Horn z tą samą załogą, tym razem na jachcie „Tarka”.
- „Magnus Zaremba” to jacht wyjątkowy tak jak jego twórca i kapitan Eugeniusz Moczydłowski. Specjalna jednostka badawczo-eskploracyjna odbyła swój dziewiczy rejs polarny na wody Islandii, Grenlandii i Spitsbergenu. To najambitniejszy polarny projekt badawczy polskiej bandery sportowej.
Nagrody specjalne przyznano w bieżącym roku kluczem rocznicowym:
Nagrodę specjalną prezydenta miasta Gdańska „Bursztynową Różę Wiatrów” uhonorowano Polski Związek Żeglarski w uznaniu 90 lat działalności na rzecz polskiego żeglarstwa.
Natomiast Polski Związek Żeglarski swoją nagrodę specjalną przyznał Bractwu Kaphornowców w 40-tą rocznicę powstania.
Tradycyjną nagrodą za dobrą robotę żeglarską Grotmaszt Bractwa Kaphornowców uhonorował Łukasza Natanka. Także za istotny wkład w misję morskiego wychowania młodzieży oraz udowodnienie, że realizacja marzeń może być podstawowym impulsem w podejmowaniu żeglarskich wyzwań.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W e r d y k t J u r y:
- „Srebrny Sekstant” i I Nagroda Honorowa „Rejs Roku 2014” Ryszard Wojnowski za pokonanie Przejścia Północno - Zachodniego na jachcie „Lady Dana 44” – równoznaczne z zamknięciem pętli wokół Bieguna Północnego; termin 31.05.2014 – 28.09.2014, dystans 10 411 Mm
II - III Nagroda Honorowa „Rejs Roku 2014”
- Mirosław Lewiński za wokółziemski rejs ze zmieniającymi się załogami na s/y „Ulysses”; termin 29.05.2010 – 25.11.2014, dystans 44 186 Mm
- Łukasz Natanek za rejs na s/y „Nekton”, prawie dookoła świata, z opłynięciem Przylądka Horn; Termin 11.05.2010 – 25.08.2014, dystans ok. 40 000 Mm
Honorowe wyróżnienia „Rejs Roku 2014”
- Dobrochna Nowak i Katarzyna Sałaban za wyprawę „Dziewczyny na pokład” na Islandię na s/y „Atlantic Puffin”; Termin 17.05.2014 – 5.07.2014, dystans 3 411 Mm
- Marek Sobieski, za rejs na Horn na s/y „Tarka”, z załogą „Asteriasa” z 1988 r., w 26 rocznicę wspólnego, pierwszego przejścia Przylądka; termin – 9.02.2014 – 24.02.2014, dystans 477 Mm
- Eugeniusz Moczydłowski za polarny rejs badawczy na s/y „Magnus Zaremba” – efekt połączenia badawczej pasji z odkrywczym żeglarstwem; termin – 5.07.2014 – 26.09.2014; dystans 6 807 Mm
Nagroda Polskiego Związku Żeglarskiego Polskie Bractwo Kaphornowców, w 40 rocznicę jego utworzenia, w uznaniu zasług dla propagowania zasad dobrej roboty żeglarskiej, oraz dokumentowanie osiągnięć polskiej bandery na najtrudniejszym żeglarsko akwenie wokół Przylądka Horn.
Nagroda prezydenta Gdańska „Bursztynowa Róża Wiatrów”
Polski Związek Żeglarski w 90 rocznicę powstania za tworzenie, popularyzację i rozwój żeglarstwa polskiego w każdej postaci, niezależnie od czasów i warunków.
Nagroda Grotmaszta Bractwa Kaphornowców
Łukasz Natanek za wykazane podczas rejsu „prawie dookoła świata” pasji, uporu w dążeniu do realizacji celu, hartu ducha i przestrzeganie zasad dobrej roboty żeglarskiej.
Nagroda magazynu sportów wodnych „ŻAGLE”
Kolegium Redakcyjne, tradycyjnie wyróżniające rejsy morskie na małych jachtach, tym razem przyznało nagrodę Bogusławowi Małolepszemu za niezwykle ciekawą wyprawę jachtem śródlądowym s/y „Badwa” - 340 mil z Głogowa, wokół Rugii, Uznamu i Wolina.
Tradycyjna gala żeglarska odbędzie się 6 marca 2015 r. w Dworze Artusa w Gdańsku.
Tradycyjną nagrodą za dobrą robotę żeglarską Grotmaszt Bractwa Kaphornowców uhonorował Łukasza Natanka. Także za istotny wkład w misję morskiego wychowania młodzieży oraz udowodnienie, że realizacja marzeń może być podstawowym impulsem w podejmowaniu żeglarskich wyzwań.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W e r d y k t J u r y:
- „Srebrny Sekstant” i I Nagroda Honorowa „Rejs Roku 2014” Ryszard Wojnowski za pokonanie Przejścia Północno - Zachodniego na jachcie „Lady Dana 44” – równoznaczne z zamknięciem pętli wokół Bieguna Północnego; termin 31.05.2014 – 28.09.2014, dystans 10 411 Mm
II - III Nagroda Honorowa „Rejs Roku 2014”
- Mirosław Lewiński za wokółziemski rejs ze zmieniającymi się załogami na s/y „Ulysses”; termin 29.05.2010 – 25.11.2014, dystans 44 186 Mm
- Łukasz Natanek za rejs na s/y „Nekton”, prawie dookoła świata, z opłynięciem Przylądka Horn; Termin 11.05.2010 – 25.08.2014, dystans ok. 40 000 Mm
Honorowe wyróżnienia „Rejs Roku 2014”
- Dobrochna Nowak i Katarzyna Sałaban za wyprawę „Dziewczyny na pokład” na Islandię na s/y „Atlantic Puffin”; Termin 17.05.2014 – 5.07.2014, dystans 3 411 Mm
- Marek Sobieski, za rejs na Horn na s/y „Tarka”, z załogą „Asteriasa” z 1988 r., w 26 rocznicę wspólnego, pierwszego przejścia Przylądka; termin – 9.02.2014 – 24.02.2014, dystans 477 Mm
- Eugeniusz Moczydłowski za polarny rejs badawczy na s/y „Magnus Zaremba” – efekt połączenia badawczej pasji z odkrywczym żeglarstwem; termin – 5.07.2014 – 26.09.2014; dystans 6 807 Mm
Nagroda Polskiego Związku Żeglarskiego Polskie Bractwo Kaphornowców, w 40 rocznicę jego utworzenia, w uznaniu zasług dla propagowania zasad dobrej roboty żeglarskiej, oraz dokumentowanie osiągnięć polskiej bandery na najtrudniejszym żeglarsko akwenie wokół Przylądka Horn.
Nagroda prezydenta Gdańska „Bursztynowa Róża Wiatrów”
Polski Związek Żeglarski w 90 rocznicę powstania za tworzenie, popularyzację i rozwój żeglarstwa polskiego w każdej postaci, niezależnie od czasów i warunków.
Nagroda Grotmaszta Bractwa Kaphornowców
Łukasz Natanek za wykazane podczas rejsu „prawie dookoła świata” pasji, uporu w dążeniu do realizacji celu, hartu ducha i przestrzeganie zasad dobrej roboty żeglarskiej.
Nagroda magazynu sportów wodnych „ŻAGLE”
Kolegium Redakcyjne, tradycyjnie wyróżniające rejsy morskie na małych jachtach, tym razem przyznało nagrodę Bogusławowi Małolepszemu za niezwykle ciekawą wyprawę jachtem śródlądowym s/y „Badwa” - 340 mil z Głogowa, wokół Rugii, Uznamu i Wolina.
Tradycyjna gala żeglarska odbędzie się 6 marca 2015 r. w Dworze Artusa w Gdańsku.
"...Nagroda prezydenta Gdańska „Bursztynowa Róża Wiatrów” - Polski Związek Żeglarski w 90 rocznicę powstania za tworzenie, popularyzację i rozwój żeglarstwa polskiego w każdej postaci, niezależnie od czasów i warunków..."
Pojawia się jednak inna maksyma - kłamstwo powtarzane często, staje się wreszcie prawdą, a do tego dopuścić nie można. Może starsi żeglarze pamiętają czasy z obchodów 80. PZŻ, pod hasłem „Historia polskiego żeglarstwa to PZŻ”, bez żenady stawiano znak równości pomiędzy tymi tak różnymi sprawami. Napisałem wtedy, na podstawie książki Aleksandra Kaszowskiego i Zbigniewa Urbanyi „Polskie jachty na oceanach” skrót tej historii. Do dzisiaj „wisi” na mojej stronie i pokazuje prawdę. W największym skrócie nie widać tam ani jednego przypadku pomocnej ręki PZŻ, bo nawet w wypadku Leonida Teligi nieprawdopodobnej pomocy udzielała jedna osoba z PZŻ. Piszę wtedy; Po raz pierwszy w sensie pozytywnym mamy do czynienia z udziałem PZŻ, ale mówiąc szczerze za tym szyldem stała Pani Danuta Zjawińska, prawdziwy szef wyprawy. Ze strony pozostałych działaczy była poddana raczej ostracyzmowi. Leonid Teliga i Pani Danuta, dopiero po zakończeniu rejsu "Opty" dowiadują się z prasy, jak bardzo w wyprawę był zaangażowany PZŻ.
Widać natomiast wiele przykładów negatywnego udziału PZŻ, jak choćby bardzo dziwny rejs Josepha Conrada i jeszcze dziwniejsze jego brutalne zakończenie. Dzisiaj już wiemy, że zostali ukarani za goszczenie na pokładzie konsula polskiego, tyle, że to był konsul rządu londyńskiego.
Nie pomogły żadne błagania o pozwolenie kontynuowania rejsu. PZŻ nakazał, zabezpieczyć jacht i wracać samolotem do kraju.
Wojtek Biały ze swoim „Rozumkiem” dokonał wielkiego wyczynu i prosił PZŻ o patent kapitański. Prosił i nie wyprosił a naraziwszy się policji politycznej w Kapsztadzie, pewnej nocy, na cieknącej szalupie, wyrzucony na morze już nigdy nigdzie nie dopłynął.
Żenujące działania przeciwko Zbigniewowi Urbańczykowi i najbardziej w moim przekonaniu paskudne potraktowanie kpt. Teresy Remiszewskiej, która dobitnie dowiodła, że należy się Jej szansa na bycie pierwszą Polką na wielki kręgu. Dziwna bezradność, na granicy z sabotowaniem planów miała swoje przyczyny w „niepoprawności politycznej”. Ktoś musiał załatwić za władze brudną robotę. Władze miały związane ręce bo jak wiemy Pani Kapitan miała poparcie Ligi Kobiet i łódzkich włókniarek.
Cofnijmy się wreszcie do początków żeglarstwa po odzyskaniu niepodległości na. Trudno znaleźć w latach 20. nazwiska ludzi z Polskiego Związku Żeglarskiego. Coś w historii przewija się o nieporozumieniach pomiędzy ludźmi faktycznie działającymi na rzecz tworzenia zrębów polskiego żeglarstwa a pierwszym Prezesem PZŻ Panem Józefem Klejnot -Turskim. Czyżby aż tak daleko sięgały korzenie dzisiejszych sprzeczności?
Nie chce mi się dalej iść szlakiem rzekomych zasług „Chocimskiej” w popularyzacji żeglarstwa. W owym czasie, dla uczczenia 80 lat polskiego żeglarstwa proponowałem wznowienie tej ciekawej książki, uhonorowanie jej autorów....nic z tego.
Była uroczystość jakaś wręczania Medali, a na liście odznaczonych dominowali działacze tego związku.
Wyobrażam sobie jaki deszcz zaszczytów spadnie teraz.
Panie Prezydencie Gdańska, ten gest zabrzmiał fałszywie i oby nie zepsuł radości nagrodzonym za rzeczywiste osiągnięcia.
Tym bardziej przyłączam się do tych, którzy im gratulują z całego serca otrzymanych Nagród. I cofam słowa tytułu bo pamiętać będziemy rzeczywiste osiągnięcia rzeczywistych żeglarzy i będziemy z nich dumni. O reszcie czym prędzej zapomnijmy.
Najlepszego w Nowym Roku 2015!
Zbigniew Batiar Klimczak
Kilka lat temu oburzony faktem, że PZŻ z okazji 80.lecia Związku próbował wmówić żeglarzom, że ten jubileusz jest tożsamy z historią polskiego żeglarstwa, napisałem:
Te osiągnięcia zostały utrwalone i zebrane w gigantycznej pracy zbiorowej " POLSKIE JACHTY NA OCEANACH" Aleksandra Kaszowskiego i Zbigniewa Urbanyi obejmującej lata 1932 - 1978. Książka nie osiągalna więc jak młode pokolenia żeglarzy mogą zapoznać się z tym naprawdę wspaniałym dorobkiem. Zadawałem pytania czy Jubileusz 80. lecia nie mógł być okazją do wznowienia wydania książki? Czy Jubileusz nie mógł być okazją dla przyznania autorom tej książki Medalu Honorowego za zasługi dla żeglarstwa polskiego a tym samym uczcić tych, o których pamięć tak wspaniale uwiecznili? Dziś już dla Zbigniewa Urbanyi jest za późno, gdyż odszedł na Wieczną Wachtę. W 2004 r materiał ten był na niektórych portalach, ale w tym czasie dorosło nowe pokolenie żeglarzy, dlatego może dobrze będzie to przypomnieć. Tak się składa, że przy okazji możecie się zapoznać z faktyczą rolą jaką Polski Związek Żeglarski odegrał w kluczowych momentach tej historii
Będący w kraju już od dwóch lat Antoni Aleksandrowicz i Mariusz Zaruski zakładają Yacht Klub Polski (YKP) z tym drugim jako komandorem na czele. Już po roku ( 1925 r)dokonują zakupu dwóch jachtów dla celów szkoleniowych: "Witeź" i "Gryf" o powierzchni ożaglowania 75 m2. Od razu Mariusz Zaruski organizuje na jachcie "Witeź" rejs morski do portów Danii i Szwecji. Na Bałtyku pojawia się obok tego jachtu "Carmen" , "Jurand" i "Gryf". Wskutek niebywałych wysiłków i olbrzymiej woli (skądś znany nam opór materii) Mariusza Zaruskiego powstaje w 1926 r Komitet Floty Narodowej. To z jego funduszy zakupiono takie słynne później jednostki jak fregata "Dar Pomorza" (1900 m2) i "Lwów" (1500 m2). Dzięki m.in. wysiłkom Generała Mariusza Zaruskiego zakupiono w 1934 r. "Zawiszę Czarnego" dla harcerzy, doceniając ich prężną działalność w krzewieniu żeglarstwa w odbudowującej się Polsce z tylko 147 kilometrowym dostępem do morza. Dlatego stosunkowo szeroko rozpisuję się o tym okresie ponieważ to ludzie tamtych czasów dali impuls do tego co stało się później i wśród nich trudno znaleźć nazwiska z Polskiego Związku Żeglarskiego. To nie jest żaden zarzut, myślę, że Związek koncentrował się w tamtych rewolucyjnych czasach na tym do czego namawiamy go i teraz, czyli na żeglarstwie regatowym. Coś w historii przewija się o nieporozumieniach pomiędzy ludźmi faktycznie działającymi na rzecz tworzenia zrębów polskiego żeglarstwa a pierwszym Prezesem PZŻ Panem Józefem Klejnot -Turskim. Czyżby aż tak daleko sięgały korzenie dzisiejszych sprzeczności? Daremnie też oczekuje na kapitański patent od PZŻ, na co liczył i o co poprosił po samodzielnym pokonaniu oceanu.
Wydaje mi się, że zwykła pomyłka typograficzna - w tekście usunęła niechcący jeden z członów nazwy instytucji nagrodzonej przez Pana Prezydenta Gdańska. Nazwa poprawnej i adekwatnej do zakresu działania, a także serca, zapału i kompetencji lobbyingowych powinna brzmieć: POLSKI ZWIĄZEK ANTYŻEGLARSKI.
Jednocześnie wydaje mi się, że Pan Prezydent Gdańska niedostatecznie chłonie know-how nagrodzonej instytucji, czego efektem są plany działań, które są jedynie półśrodkami w odwracaniu Gdańska plecami do morza – jak na przykład kładka.
Czy naprawdę w PZA nie ma ekspertów, którzy mogą uświadomić Panu Prezydentowi, że część anarchistycznej hołoty pływa na małych jachtach mieczowych i na ten sam przykład maszt położy i pod kładką się prześlizgnie? A?
Tu nie ma miejsca na kompromisy. Tu czas na skoordynowane działania organizacyjno-techniczne. Na przykład:
a. Wprowadzenie zakazu zbliżenia się jachtów na odległość mniejszą niż 20 mil od wejścia na Motławę
b. Po złamaniu zakazu – natychmiastowa konfiskata jachtu oraz surowe, ale sprawiedliwe potraktowanie kapitana i załogi.
c. Kapitan na galery (skoro tak kocha pływanie)
d. Załoga do stawiania zapór minowych i sieci trałowych na Wielkiej Pętli Żuławskiej, co by się nawet kajak nie prześlizgnął
e. Sam dostęp do Gdańska od strony wody powinien być zarezerwowany wyłącznie dla oficjalnych motorówek reprezentacji PZA, wyposażonych w wysokociśnieniowe sikawki do spłukiwania z nabrzeży tych, którym różne nieprawe myśli mogą przyjść do głowy, gdy z bliska popatrzą na wodę.
f. Takie spacery po nabrzeżu z rodzinami – to Pan nie myśl, to tylko tak niewinnie wygląda. Chodzą, gadają, chodzą, gadają – i co? Jeden myk i już z poważnego ojca rodziny zrobi się przyjemniaczek. Bo to my nie rejestrujemy takich przypadków?
g. A agentura ISSA 0 to, co - śpi? A te mąciciele od tego RYJA (już sama nazwa powinna zniechęcać, fuj!) – czyż, to nie one naszych dzielnych pionierów żeglarskich od opłat na rzecz PZA za popatrzenie na wodę odciągają?
No, ale Panie Prezydencie, my sobie tak, gadamy, gadamy, a tu czas na działania. Niech Pan nie skąpi. Co tam jedna nagroda dla Związunia!
Jeszcze im jedną! I jeszcze jedną!
Bo Pan się na chwilę zagapi, a wróg czuwa. Chwila roztargnienia i anarchistyczna hołota morska zaraz się zleci i zasypie miasto pieniędzmi… Pan wie jakiej siary oni narobili na ten sam przykład takiemu burmistrzowi Kilonii?
Pan sobie nawet nie wyobrażasz! Ile to się Finanzamt musiał narobić - nic tylko te opłaty portowe oraz podatki księgować i księgować!
A jak paskudnie miasto się rozgrzebało – naprawdę fuj – tyle nowych portów jachtowych, tyle knajp, tyle stoczni, tyle nowych firm. Same budowy No, nieeee. Kto to ogarnie….
Pan nie myśl, że oni tylko tak naszych bliskich przyjaciół z Zachodu tak załatwili! A co zrobili w Szwecji, w Danii i Norwegii? Toż to strach pomyśleć.
Więc jeszcze raz proszę – niech Pan nie ustaje w nagradzaniu! Jeszcze, jeszcze – proszę nie zatrzymywać. I na koniec, tak z głębi serca pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewną niestosowność, którą popełnił Pański Urzędnik (przypominam: Pan Andrzej Radomski) - zapewne nieświadomie.
Otóż komunikat prasowy głosi, znalazł się On (zapewne niechcący) : „w salonie komendanta fregaty „Dar Pomorza”, gdzie odbyło się grudniowe posiedzenie Jury Nagród Honorowych „Rejs Roku” i „Srebrny Sekstant”.
W SALONIE FREGATY!
Pan może tego nie wie – ale ta fregata, co uprzejmie donoszę (wierny sługa tronu i ołtarza), to nie tylko silnik - ale też żagle. ŻAGLE! Co za wstyd…
Ale wierzę, że Pan sam tego przypilnujesz i już się to nie powtórzy.
To oznacza, że 10 przyszłorocznych nagród dla PZA (równie celnych jak aktualna) zostanie wręczone w miejscu, gdzie nawet cień podejrzenia nie padnie na Pana, że Pan z żeglarstwem swobodnym masz cokolwiek wspólnego.
Tak to ocalisz, Pan miasto przed zagładą, którą nie tylko Kolonii przyjemniaczki zgotowały…
W wyrazami szacunku i podziwu dla Pańskiego zmysłu włodarza.
Dr Tadeusz Lis, Warszawa
To pomogę Jerzemu Knabe, tyle, że cytatem z książki „Polskie jachty na ocenach” str. 146
„„Dar Opola” został przejęty od armatora (ZW LPŻ w Opolu) 10 września 1959 r. i skierowany został na remont do Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Odebrany 29 października i wydawać by się mogło, że nic nie stoi na przeszkodzie, by rejs niebawem rozpocząć. Tym bardziej że Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego zapewniało finanse i wiele prac organizacyjnych. Marynarka Wojenna poza remontem pomogła w wyposażeniu technicznym, a Polskie Linie Oceaniczne dostarczyły sprzęt nawigacyjny. Nie brakowało ponadto innych instytucji, które przychodziły z pomocą wyprawie”.
(moja uwaga: taka pomoc towarzyszyła prawie każdej polskiej wyprawie żeglarskiej, bez niej po prostu by się nie odbyły i kto by pisał „historię PZŻ? Ano właśnie, co robi ten pomocny związek? Czytajmy dalej)
Ale kłopotów załodze nie brakowało. Walnie przyczynił się do nich Polski Związek Żeglarski. Mianowicie Komisja Techniczna PZŻ odmówiła wystawienia świadectwa zdolności żeglugowej, a Listy Załogi po prostu nie miał kto podpisać. Wydawało się, że wyprawa utknie na mieliźnie przepisów, bo minęły już wszelkie przyzwoite terminy wyjścia. Gdyby nie zgoda Polskich Linii Oceanicznych na wysłanie wyprawy statkiem na Morze Czerwone, wysiłki wielu ludzi poszłyby na marne.
W ten sposób w dniu 14 listopada na pokładzie statku „Jan Matejko" ustawiony został jacht, a jego przyszła załoga v/ składzie: kapitan —j.kpt.m. Bolesław Kowalski, oficer nawigacyjny — j.st.m. Jerzy Zygfryd Kowalkowski, mechanik — st.j. Jerzy Knabe, lekarz — bosman st.j. Olgierd Baniewicz, kierownik naukowy — ż. j. Tomasz Umiński, radiotelegrafista — Andrzej Lisiecki — bez stopnia, ochmistrz — Henryk Jakubowski — bez stopnia, zaokrętowała się do kabin pasażerskich....
Warto tu dodać, że „Dar Opola" nie podniósł bandery sportowej. Na prawo jej noszenia trzeba było czekać aż do uchwały sejmiku żeglarskiego w 1960 roku.
Podrzucam to też do akt Prezydenta Gdańska, aby mógł wykorzystać przy pisaniu uzasadnieniu przyznania nagrody.
Zbigniew Batiar Klimczak
Tegoroczny komunikat jury nagród "Srebrny Sekstant" jest złą wróżbą, dla żeglarzy na przyszłość.
Nagrodę prezydenta miasta Gdańska "Bursztynową Różę Wiatrów" przyznano niesławnej pamięci PZŻ.
Niestety organizacja ta opanowała Jury, a jak wiadomo, często, kto ma władzę ten pisze historię (patrz "Krótki kurs historii WKP(b)").
Znowu Pan Prezydent na początek piątej kadencji urzędowania będzie musiał świecić oczami przed środowiskiem żeglarskim.
Czytałem o tych wyprawach z wypiekami na twarzy. Rozpalały mi one wyobraźnię w ponurych wnętrzach najweselszego baraku RWPG.
Pamiętam ten brudny, gazetowy papier i fotografie, które w druku wyglądały jakby były robione urządzeniem o nazwie camera obscura.
Dla moich dzieci wybór odwiedzanego portu na naszym własnym jachcie to tylko kwestia długości wakacji i zapasów wody pitnej oraz paliwa…
Wspominanie PZŻ to jak dziarski marsz tyłem w kierunku drzwi do tego baraku…
Pozdrawiam. T.L.
Dołączam się do gratulacji :
za szczególne zasługi w doprowadzenie na skraj ruiny kolebki kapitanów i morsów czyli COZ w Trzebieży.
PZZ zmarnował szansę odbudowy i modernizacji aby wspólnie z Gminą Police poprzez pozyskanie środków z UE ,podczas gdy dokoła jest wiele przykładów jak to można było zrobić.
Tymczasem kolejni dzierżawcy(ostatni właśnie z hukiem wyleciał przez za bramę) nie wnoszą nic nowego a wręcz przeciwnie co rok jest gorzej.
Witalis Plewa
A może, na przekór cisnących się
nie parlamentarnych słów(STOP - złe określenie, nasz parlament używa wszelkich słów), no to: na przekór cisnących się najohydniejszych obelg, zewrzyjmy szeregi, sięgnijmy do pamięci i spróbujmy doszukać się u dziewięćdziesiąt latka, czegoś pozytywnego… .Tak, tak, wiem NIE MA.
Ale dajmy szanse naszemu Moderatorowi selekcjonować ewentualne peany na cześć pzż.
ON sensowne opublikuje :-)
To ile sezonów do setki brakuje?
Dociągnie? :-)
ws
Nie pałam miłością do PZZ, a zwlaszcza do niereformowalnych i bardzo niekompetentnych dzialaczy, zeglujacych zza biurka (pominę przykłady).
Nie mniej przez lata kręciłem się wokoł tej instytucji i przez krótki czas bylem w Komisji Morskiej. Jest tam paru ludzi, ktorych znam i cenie, więc nie chcę opluwac calego PZZ.
Patrzac z coraz wiekszym dystansem coraz bardziej dostrzegam patologie polskiego zeglarstwa. Mimo tego jaki jest PZZ i jak bardzo stara sie "przyjemniaczkom" utrudniac zycie zeglujemy.
Chętnie napisze w sprawach w ktorych jestem może bardziej kompetentny jak na przyklad szkolenie.
Pisałem kiedys o szkoleniu instruktorow RYA i w PZZ albo o historii polskich stopni zeglarskich.
Perelka jest system z 1949 r. Niestety nawet w powaznych bibliotekach zeglarskcih nie udalo mi sie znalezc Zarzedzenia Przewodniczacego GKKF z 1949. Wtedy bezposrednio przeszczepiono na peerelowski grunt doswiadczenia przodujacego na swiecie zeglarstwa sowieckiego. By zyskac staz na poszczegolne stopnie nalezalo uzyskac odznakę SPO (Sprawny do Pracy i Obrony - bo wiadomo wrog nie spi) oraz przepracowac okreslona ilosc dniowek w PGR!
Jezeli TY albo ktos z Twoich znajomych ma to, warto by wrzucic do sieci. NIech mlodzież wie, ku czemu PZŻ nas prowadzi!
Poza tym - robmy swoje
pozdrawiam serdecznie
Bogdan