POWRÓT ZIEMI ELBLĄSKIEJ DO MACIERZY
z dnia: 2023-11-26


Potraktujcie ten tekst jako nawiązanie do niedawnej elbląskiej konferencji, o której pisał  w SSI – Mieczysław Krause https://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=4081&page=0 . Ja tę konferencję potraktowałem jako unik władzy od tematu, który nurtuje mnie od czasu powstania w Instytucie Morskim multidyscyplinarnego, obszernego opracowania koncepcji Kanału Z – Z przez zespół naukowców i praktyków pod kierunkiem prof. dr inż. Tadeusza Jednorała. Potrzeba budowy kanału żeglugowego w poprzek Mierzei Wiślanej jest aktualna od kilkuset lat (!). Nihil novi.

Temat ten przedstawił dr Włodzimierz Pessel podczas niedawnej prelekcji na Uniwersytecie Warszawskim i który niebawem zostanie opublikowany w przygotowywanej obecnie do druku książce. Było o tej prelekcji w SSI dnia 28 sierpnia 2023 - https://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=4050&page=30 Materialnym świadectwem ponadczasowej potrzeby drogi wodnej między Elblągiem i Gdańskiem jest istniejący 7-kilometrowy Kanał Jagielloński, łączący Elbląg (a konkretnie skanalizowany w obszarze miasta)  odcinek rzeczki Elblążki z Nogatem. A kanał ten powstał już w roku 1495 – głupstwo, 528 lat temu (!) jako Kraffohlkanal - ach znowu ci Krzyżacy ! Po II wojnie światowej został w ramach napadu dogłębnego patriotyzmu przemianowany na Kanał Jagielloński. Coś mi się to kojarzy ze szczecińskimi Wałami Chrobrego J


Kanał Z - Z widok od Zatoki Gdańskiej. Zródło - materiały BHMW

.

Wróćmy do kanału żeglugowego w poprzek Mierzei Wiślanej czyli Kanału Z-Z, łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. Cieszy mnie, że został zbudowany, że jest, że już służy jachtom, a wkrótce niewątpliwie stateczkom wycieczkowym, a po pogłębieniu toru wodnego żegludze niewielkich co prawda statków różnego rodzaju – wprost do Elbląga. Jeszcze kilka tygodni sporów, kto za pogłębienie tego odcinka do 4,5 metra ma zapłacić te kilka milionów złotych. Pogłębianie torów wodnych to prace naturalnie związane z każdym niemal portem – dużym czy małym. Takie miejsca  jak: tor wodny Swinoujście – Szczecin, Łeba, Rowy, Mrzeżyno, Dzwirzyno są od wyników prac pogłębiarskich wprost narkotycznie uzależnione. A więc nie ma co wydziwiać, wypisywać głupstwa w gazetach o „zamulaniu”. Myć zęby lub protezy codziennie.

 

Kanał jest ! Należy ten fakt docenić i wykorzystać jako stworzenie warunków aby coś się w tym rejonie zaczęło się dziać. Nie ma co narzekać, że teraz tylko jachty przez Kanał Z-Z przepływają. Wszystko we właściwym czasie. Kanał to szansa, a nie olej rycynowy.


.

Nie mogę uciec od oceny, że ten istniejący obecnie Kanał Z-Z niestety tylko w małym stopniu podobny jest do koncepcji i projektu wstępnego Instytutu Morskiego. Mam porównanie, jako członek zespołu profesora Jednorała, do którego początkowo jako konsultanta do spraw turystyki zalewowej zwerbowała mnie mgr inż. arch. Barbara Szwankowska – zajmująca się urbanistyczną częścią w/w opracowania. W końcu budowle morskie to mój zawód.

.

Zacznijmy od celu. W zamyśle autorów koncepcji budowa kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną miała na celu stworzenia  niezbędnych warunków do ożywienia aktywności gospodarczych całemu regionowi gmin nadzalewowych, bez żadnego uprzywiliowania akurat Elbląga. Natomiast autorom specjalnie zależało na pomocy najmniejszym porcikom i przystaniom południowego wybrzeża Zalewu jak np. Nowa Pasłęka, Nadbrzeże, Kadyny, Suchacz, Kamienica Elbląska które po II wojnie miały się najgorzej. Braliśmy pod uwagę upadek małych cegielni – wytwarzających galanterię ceramiki, także budowlanej oraz schyłkowe tendencje rybołówstwa zalewowego. Elbląg miałby głównie korzystać z możliwości transportowania do Gdańska wielkowymiarowych konstrukcji produkowanych przez Zamech (turbiny, wiatrowe generatory). Remedium upatrywaliśmy w turystyce stateczkami wycieczkowymi do Fromborka, Elbląga czy Krynicy, oraz naturalnie – w żeglarstwie cruisingowym - jako sprężyny.

Koncepcja zakładała racjonalną oszczędność i funkcjonalność, a nie monumentalność: nie było w niej tak ogromnego awanportu od strony Zatoki, nie było dwóch mostów (tylko jeden i to podnoszony), Część nabrzeży przed i za śluzą miały mieć konstrukcję gabionową, infrastruktura lądowa na miarę sensu inwestycji. Przede wszystkim dla jachtów zaprojektowano bezpieczne miejsca cumowania i usług przed i za śluzą. Rozważana też była wersja zastąpienia śluzy wrotami przeciwpowodziowymi na wzór Falsterbokanal. Ta wersja upadła, bo port Elbląg bał się (niesłusznie) długich przestojów podczas znacznych różnic poziomów wody w Zatoce i Zalewie.

Kanał miał w tych założeniach pełnić rolę „regulatora” wymiany wody w obu akwenach. To znaczy panować nad pożytecznym zjawiskiem „płukania” oraz minimalizowania skutków niebezpiecznie wysokich wezbrań wiatrowych. Sluza miała być zamykana tylko w przypadkach, kiedy prędkość przepływu wody przez Kanał zaczynała by stanowić zagrożenie nawigacyjne. Dociekliwych odsyłam do wieloletnich statystyk różnic poziomów wody w Zatoce i Zalewie.

.

Kiedy ruszyły formalne czynności przygotowujące inwestycję, kiedy powstał projekt wstępny, kiedy wszczęto procedury  formalno-prawne ożywili się ci, którzy wykorzystując okazję zaczęli  liczyli na jakieś partykularne korzyści. Liderem protestów okazali się mieszkańcy Łysicy (przemianowanej pyszałkowato na Krynicę Morską). Protestowali, bo nie chcieli „zostać na wyspie” („dwa mosty koniecznie!”) oraz że kanał zlokalizowano nie u nich, ale w obrębie sąsiedzkiej gminy Sztutowo (Skowronki). Teraz ucichli. Warto przypomnieć, że kryniczanie zarabiają na letnikach przez 3 miesiące w roku. Podczas pozostałych 9 miesięcy miejscowość zamiera – powszechnie znane jest powiedzenie, że tam wtedy „psy tyłkami szczekają”. Do protestów podłączyli się oczywiście „zieloni” – troszczący się o dobrostan kormoranów. Tych uciszyła wyspa refulacyjna jako rezerwat wszelkiego ptactwa. O kormoranach zdecydowanie gorsze zdanie mają rybacy i leśnicy. Nie poczytujcie tego wszystkiego jako braku mojej sympatii do Zalewu i mieszkańców miejscowości nadzalewowych. Wręcz przeciwnie – jestem fanem Zalewy Wiślanego, a czasami nawet śni mi się odbudowa opuszczonej, uroczej, zielonej przystani Kupta. Sprawy toczyły się powolnie choćby dlatego, że Kanał zlokalizowano na terenie Województwa Pomorskiego, a beneficjentem do tej pory jest ościenne Województwo Leśno-Oczeretowe.  Samorządy i Wojewodowie mają swoje ambicje i sympatie tzn. - uzależnienia polityczne.



.

I wtedy, kiedy plany realizacji inwestycji się zaróżowiły – do przedsięwzięcia podłączyli się cwaniacy, którzy właśnie dorwali się do władzy. Ten przebieglejszy z bliźniaków spowodował, że nad inwestycją patronat objęła zwycięska partia. Projekt roboczy został rozszerzony - pojawiły się dwa obrotowe mosty, urosły nabrzeża, powiększył się awanport, doprojektowano wyspę ornitologiczną, obiekty infrastruktury lądowej stały się wręcz monumentalne. No właśnie – monumentalne. No bo oprócz władzy obu bliźniakom chodziło o wejście w posiadanie monumentów na wieczną rzeczy pamiątkę. Zaczęli od budowy Pałacu Saskiego, dwóch srebrnych wież w Warszawie i wtedy kolej przyszła na Piramidę Cheopsa na Mierzei Wiślanej. Dwa pierwsze przedsięwzięcia nie wypaliły, a więc rozpasana władza wielkie pieniądze skierowała na przewymiarowany  Kanał Z-Z. W ten sposób wydano ponad dwa miliardy złotych, czyli przeszło dwa razy więcej niż skorygowana (czasowo) kwota pierwotnego kosztorysu. Gdy czytam w np. w „POLITYCE” ile miliardów złotych ta władza przeputała podczas 8 lat nierządu, to rzeczywisty koszt budowy Kanału Z-Z  wydaje mi się być ziarenkiem piasku. I dlatego wkurzają żeglarzy braki, o których na wspomnianej wyżej konferencji chcieli mówić Prezes EOZŻ i kpt. Mieczysław Krause. A więc teraz, może wkrótce coś  nowego powstanie w Elblągu, w Fromborku, w Kątach Rybackich czy w Łaszce - https://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=4071&page=0

.

Pogłębiany tor od Kanału Z - Z do ujścia rzeki Elbląg.

.

Kanał Z-Z istnieje. Najwyższy czas na podjęcie konstruktywnych działań. Warto potencjalnym inwestorom i przedsiębiorcom wysyłać sygnały oraz informacje, że region Zalewu Wiślanego to dobre, przyszłościowe miejsce działalności. Warto zwrócić uwagę gazeciarzom na niewłaściwość i szkodliwość robienia sobie podśmiechujek z Kanału Z-Z. Z reguły te dowcipasy są dowodem nieznajomości sprawy. Szkodliwość takich publikacji ośmiela krytykantów wszelkiej maści – z Kanału dworują sobie ginekolodzy, kucharze, kierowcy autobusów i felietoniści. Namierzyłem także dwóch profesorów uniwersyteckich. Socjolog  popisał się nieznajomością podstawowego prawa fizyki (obliczenie volumenu przepływu), ekonomista – kiedy koszt budowy Kanał „się zwróci”. Nuta satysfakcji: żeglarze dobrze wiedzą co zyskali dzięki budowie Kanału Z-Z.

A teraz konkluzja. Na wspomnianej na wstępie konferencji nikt nie miał odwagi (i pozwoleństwa !) aby się zająknąć o kluczu, czyli condicio sine qua non dla rozwoju gospodarczego subregionu Zalewu Wiślanego. Oto moje głoszone od lat postulaty:

.

·      Likwidacja niefunkcjonalnego, ba - sztucznego podziału akwenu Zalewu Wiślanego (po diametralnej) między dwa województwa – Pomorskie i Warmińsko Mazurskie. Gdzie kucharek sześć … Do tego dochodzi absurdalna sytuacja o której wyżej, że Kanał Z-Z zbudowano na Pomorzu, a beneficjentem mają być sąsiedzi - Elbląg i porty zalewowego wybrzeża południowego.

.

·      Wynika z tego absolutnie racjonalny zamysł POWROTU ZIEMI ELBLĄSKIEJ (z Braniewem !) DO MACIERZY, czyli do krainy poważnych portów morskich - Pomorza. Gardłuję za tym od lat. Ziemia Elbląska tak gospodarczo pasuje do województwa leśno-oczeretowego jak (pardon !) świni siodło. Dobrze wiem dlaczego tak się stało dwie dekady temu, ale te dawne zachcianki elblążan już się zdeaktualizowały. Nie ma co wypomina


Powrót Ziemi Elbląskiej stał się już tematem rozważań i  kalkulacji Fundacji Sobieskiego w ramach nowego podziału administracyjnego Kraju.  Chodzi mi o to, aby nie odsuwać tej kluczowej zmiany ad calendas graecas. Lubię przysłowia: dzieci odkładane się nie rodzą – chyba że przydarza się… wpadka. Najwyższy też czas na wprowadzenie  postulowanych przez żeglarzy usprawnień do konstrukcji kanału – nie zapominając o konieczności i celoweści uproszczenia procedur kanałowych. A tak na marginesie – wydaje mi się, że administracji morskiej wygodniej będzie współpracować z włodarzami jednego, a dwóch województw.


Proponowany przez Fundację Sobieskiego nowy podział administracyjny Polski (cz. północna)


.

Bez tego – to jest bez powrotu Ziemi Elbląskiej do Pomorza wszelkie dyskusje o rozwoju, aktywizacji, promocji itd. będą jałową, bezprzedmiotową paplaniną, celebrowaniem obrad, załącznikiem do „poczęstunków” czyli znowu ludowo -  młócenie słomy”. Namawiam elblążan do popierania powrotu w całości Ziemi Elbląskiej do Pomorza, do naturalnej od wieków współpracy. Pomorze to Wasze środowisko, kultura i interesy. Nic Was nie łączy ani z Warmią ani z Mazurami. Jako naturalizowany gdańszczanin kuszę:  WELCOME !

.

Tyle tu subiektywnych uwag na starym, ortodoksyjnie subiektywnym portalu SSI.

 

Żyjcie wiecznie !

Don Jorge

UWAGA: artykulik ten napisałem dla SSI. Nie ma (jak i inne artykuły zamieszczane w SSI) żadnego „copyright-u”. Kopiowanie i publikowanie w innych witrynach, prelekcjach, konferencjach i drukiem mile widziane. Oczywiście z podaniem źródła J

 

Ten artykuł pochodzi ze strony:
JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny
http://www.kulinski.navsim.pl

URL tego opowiadania:
http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=4084