MARINA W USTCE
z dnia: 2015-02-01


Port w Ustce nie był i dotąd nie jest tym co wilki (żeglujące) lubią najbardziej. Z moich wspomnień zachowała się subiektywna opinia, że ani miasto, a tym bardziej tutejsza administracja morska żeglarzy nie rozpieszczały. Jeszcze kilka lat temu nasz przyjaciel ś.p. Edward został wezwany na dywanik za podniesienie dźwigiem swej łodeczki bez zezwolenia Kapitana Portu.
Pamiętam ohydny wychodek, brak wody, prądu i mrożące krew w żyłach cumowanie do opon.
Doniesienia ostatnich lat też nie były optymistyczne. O przepraszam - zbudowano kładkę - dodatkowe zmartwienie żeglarzy.
Ktoś mi doniósł, że w zeszłym roku w Ustce coś drgnęło.
Poprosiłem słupszczanina Jacka Jaca Kończala o raport.
Czytajcie, oglądajcie, komentujcie.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
------------------------------------
Kiedy pod koniec stycznia przeczytałem informację na temat powstania nowej mariny w Ustce, pomyślałem sobie - nareszcie !
Moim zdaniem, Ustka jak najbardziej zasługuje na marinę ,ponieważ na tą chwilę jest to prawdopodobnie najmniej przyjazny żeglarzom port na naszym wybrzeżu. Brakuje tu dosłownie wszystkiego. Cumujemy w małym porcie węglowym przeznaczonym dla rybaków, w którym odbywają się wieczne kłótnie o wolne miejsce. Toalety brak, a o prysznicu możemy zapomnieć.
Woda znajduje się po przeciwnej stronie, przy nabrzeżu miejskim. Hydrant obsługuje w godzinach pracy pracownik bosmanatu . Tankowanie z hydrantu to niezła zabawa. Polecam każdemu :). Jeśli już uda nam się znaleźć odpowiednią osobę, to dostajemy wąż do tankowania dużych jednostek, z którego na lewo i prawo sika woda, ponieważ jest dziurawy jak ser szwajcarski. Ponadto, tankowanie może się odbywać jedynie wtedy, gdy odpłynie statek wycieczkowy.
Ustka już w latach dziewięćdziesiątych miała szansę na marinę. Ówczesne władze zleciły opracowanie koncepcji przez biuro "Biprozet". Uzgodnione zostały już sprawy formalne, jednak okazało się, że Łeba wykazała lepszą inicjatywę w działaniach - pozyskała dodatkowo środki z PHARE i to tam zdecydowano się wykorzystać opracowaną koncepcję i wybudować marinę.
Wyczekiwana przez żeglarzy kładka czyli szlaban - już zagradza
.
Wróćmy do sedna.
W naszej lokalnej prasie ukazała się informacja, że w Ustce powstanie mini marina. Urząd miasta ogłosił już przetarg na pomosty dla 26 jednostek do 12 metrów długości i szerokości 3 m. W ambitnych planach jest także rozbudowa zabytkowego żurawika i adaptacja na Centrum Żeglarstwa. Całość tej inwestycji ma kosztować 700 tysięcy złotych, a prace modernizacyjne powinny zakończyć się przed sezonem letnim - oby!
.
.
.
.
Nie jest to jednak jedyny odważny pomysł władz miasta. Analizowana jest również koncepcja budowy mariny z prawdziwego zdarzenia, w zachodniej części usteckiego portu. Jednak co do tego pomysłu istnieje wiele niewiadomych, ponieważ Urząd Morski w Słupsku ma ogromne plany m.in. w związku z budową tarczy antyrakietowej i złożył już dwa projekty o dofinansowanie inwestycji, na którą potrzeba 200 mln zł.
Co z tego wszystkiego wyjdzie - czas pokaże. Jedno jest pewne - w Ustce coś drgnęło. Szkoda tylko, że tak późno.
Jaca
Ten artykuł pochodzi ze strony:
JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny
http://www.kulinski.navsim.pl

URL tego opowiadania:
http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2676