JANUSZ ZBIERAJEWSKI WRESZCIE W SSI !

Kto to jest Janusz Zbierajewski nie będę wyjaśniał. Kto nie wie, nich sobie lekturę tego newsa odpuści. A więc od kilku

lat wytrwale zapraszam Janusza do SSI i czekam. Moja cierpliwość dziś została nagrodzona. Oby tak dalej. News traktuje o

podawaniu do publicznej wiadomości żeglarzy nie tylko informacje o wypadkach morskich z udziałem jachtów, ale co

najważniejsze – dlaczego do tych wypadków doszło. Co więcej – jakie nauki z nich płyną dla żeglujących po morzach i

oceanach. Badaniem przyczyn zajmują się zarówno zawodowi marynarze, jak  i doświadczeni żeglarze. Czy to są różne

oceny, to inna sprawa. Zbieraj się cieszy z sporej poczytności założonej przez Niego strony internetowej. Ale apetyt

rośnie w miarę jedzenia. I stąd pewnie Jego pojawienie się w SSI.

Dystansujcie się, maskujcie się, nie wałęsajcie się !

3 x D + S ! 

Acha i jeszcze cosik o S. Co znaczy S ?  Szczęścia, szczęścia, szczęścia w Nowym Roku !

Żyjcie wiecznie !

Don Jorge

========================================================================================

Drogi Jurku!

Pamiętasz zapewne wydawane w latach słusznie minionych biuletyny wydawane przez Odwoławczą Izbę Morską, zatytułowane „Prawo i orzecznictwo morskie”.

Ich zawartość – to głównie orzeczenia w sprawach wypadków na statkach, ale w każdym numerze było jedno, dwa lub trzy orzeczenia dotyczące wypadków jachtowych. I była to wspaniała lektura, jako że nie ma lepszej metody nauki, jak nauka na cudzych błędach.

Na początku lat dziewięćdziesiątych biuletyny te nagle przestały się ukazywać. Zadzwoniłem wówczas do ówczesnego przewodniczącego Odwoławczej Izby Morskiej z pytaniem – dlaczego?

Usłyszałem, że powód jest banalny: brak pieniędzy.

- Ministerstwo przestało nas dotować, a OIM – jako jednostka budżetowa – własnych pieniędzy nie ma. – powiedział pan sędzia.’

- Ale widzę pewne światełko w tunelu – dodał sędzia.

Obiecano mi w ministerstwie, że być może w przyszłym roku dostaniemy środki. Jeśli tak – wznowimy wydawanie biuletynów.

Uspokojony – czekałem, jak kania dżdżu. Niestety, nie doczekałem się.

W roku 2011 nagle na stronie izb morskich w domenie rządowej gov.pl (http://www.im.gov.pl/) zaczęły się ukazywać orzeczenia, już w postaci elektronicznej, ale na bieżąco. Kilkanaście lat „wcięło”.

Moja radość nie trwała długo. W 2013 roku wpisy się skończyły.

Dlaczego się zaczęło? Ano dlatego, że w ramach znanej powszechnie – pardąs – sraczki legislacyjnej, Nasz Wspaniały Ustawodawca zmienił ustawę o izbach. Mianowice w Ustawie z dnia 4 września 2008 r. o zmianie ustawy o izbach morskich, doszedł:

 Art. 39a. 1. Po uprawomocnieniu się orzeczenia wyciąg z orzeczenia publikuje się na stronie internetowej izby morskiej.

Znaczy – jest przepis – publikujemy.

Ustawodawca jednak długo w swym postanowieniu nie wytrzymał (powód – patrz wyżej) i wkrótce nastąpiła kolejna nowelizacja:

Art. 39a. (uchylony).

Znaczy – nie ma przepisu – nie publikujemy.

Muszę przyznać, Drogi Jurku, że mnie to wszystko lekko wpieniło. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zastosować znaną zasadę, że jeśli nie ja – to kto, jeśli nie teraz – to kiedy?

Jako stypendysta firmy ZUS wysupłałem z kieszeni (no, przesadzam, z karty)  tzw. parę złotych i kupiłem stronę www.wypadkijachtow.pl

.

Podzieliłem ja na trzy strefy: Orzeczenia izb morskich (wiadomo, co tam będzie), Raporty PKBWM (też wiadomo) i Inne. W rubryce Inne będą różne opisy wypadków, które wykraczają poza rubryki pierwszą i drugą, np. raport szwedzkiej państwowej komisji w sprawie wejścia „Zjawy II” na mieliznę Falsterborev, Orzeczenie Krajowego Urzędu Bezpieczeństwa Transportu w USA w sprawie zatonięcia żaglowca „Pride of Baltimore” w Zatoce Chesapeake itp.

Robota jest ciężka i – nie ukrywajmy – upierdliwa. Dopóki miałem (niestety, nie wszystkie) biuletyny – był to druk „czarne na białym” i program typu OCR dawał sobie z tym radę. Dalsze orzeczenia były jednak w postaci czwartej kopii przebitkowej, pisanej na maszynie do pisania z demobilu. Żaden OCR nie wyrabiał. Trzeba było całość przepisywać. Ba, nie sztuka przepisać, sztuka przeczytać, co tam jest napisane.

Potrzebowałem pomocników. Opisałem krótko na forum.zegluj.net, co mam zamiar robić, kończąc elaborat pytaniem klasyka: To jak, towarzysze, pomożecie?

W ciągu godziny miałem zgłoszenia kilkunastu osób. Rozsyłałem więc orzeczenia w pdf-ach, a po jakimś czasie otrzymywałem je w Wordzie, czyli w .docx.

W tej chwili jest to już największy zbiór orzeczeń w sieci, ponad 100. Razem z raportami PKBWM i „Innymi” – 144 pozycje. Nadal rośnie i będzie rósł.

Mówiąc szczerze – myślałem sobie, że jeśli na tę stronę będzie miesięcznie 100 wejść, to chyba warto było to robić. Rezultaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania.

Strona istnieje od 23 października, czyli dwa miesiące. W Wigilię nastąpiło 10-tysięczne wejście, a dzisiaj statystyka strony wykazuje ponad 11 000 wejść, w tym np. z USA – ponad 60, z UK – ponad 30, a nawet po kilka z dość egzotycznych krajów, jak Brazylia, czy RPA.

Robotę mam na długie zimowe (i pandemiczne) wieczory, ale nie żałuję. Warto to robić.

.

Janusz

 

 

Komentarze
Dobra robota ! Witold Pawłowski z dnia: 2020-12-29 15:20:00
z nieba (tzn. z SSI) mi spadło Andrzej Kowalczyk z dnia: 2020-12-30 15:59:00
link Wojtek Bartoszynski z dnia: 2020-12-31 20:37:00
Duże brawa ! Lech Lewandowski z dnia: 2021-01-02 16:41:00