WIRUS W KALMARZE
Rozterka Lecha Parella – Bornholm czy Gotland http://kulinski.navsim.pl/art.php?id=3668&page=0 sprowokowała moją radę, aby zainteresować Czytelników i Skrytoczytaczy SSI   rozpatrzeniem trzeciego wariantu – KALMARSUNDU. Myślałem o tym tak intensywnie, że drogą telepatii dowiedział się o tym Marek Zwierz. Otóż Marek doszedł do przekonania, że warto Was poinformować jak w czasie tej piekielnej zarazy sprawy mają się w Kalmarze. A więc połączyliśmy siły – ja na niebiesko kuszę perspektywą rejsu do Kalmarsundu, a Marek (poniżej) relacjonuje swoje świeżutkie obserwacje. Mnie pierwsza wizyta w Kalmarze kojarzy się z reprymendą udzieloną warszawskiemu kapitanowi żeglugi wielkiej, który nocną porą przyprowadził harcerskiego „opala” dysponując tylko generalką Bałtyku w skali 1:500 000. Nie, to nie ten j.kpt. ż.w. który także „opalem” próbował zawinąć do Rowów. Podtytułowy wątek niedoboru rozumku rozwija Marek poniżej.

Moje peany o Kalmarsundzie przedstawiłem 24 lata temu w locyjce pt. „KALMARSUND i OLAND – przewodnik dla żeglarzy”. Mimo upływu lat książka nadal w obiegu. Przybyło jachtów, przybyło luksusów, podrożał ale akwen i malutkie porciki nadal bardzo atrakcyjne. Przypomnijmy podstawowe informacje.

Kalmarsund znaczy Cieśnina Kalmarska. Oddziela ona wyspę Oland od tej części Półwyspu Skandynawskiego, która nosi nazwę Smaland.  Długość -  około 85 Mm, szerokość od 2 Mm na wysokości porciku Stora Ror (przez Polaków przezywanego Stara Rura) i 12 Mm na wysokości porciku Kristianopel i do 15 Mm kolo portu Oskarshamn. Minimalna głębokoć przelotowego  farwateru wynosi 8 metrów.  Południowa granica Kalmarsundu to linia łącząca południowy cypel wyspy Oland z cyplem Torhamnsudde na lądzie stałym. Północna granica linia łącząca  północny cypel wyspy Oland z ze stawą Krakelund. Ogromny obszar  (przeszo czterokrotnie większy od całego Zalewu Wiślanego)  wód osłoniętych o bardzo urozmaiconej linii brzegowej, licznych portach (16) i łagdnym klimacie to wymarzony akwen da polskich żeglarzy których Bałtyk dał nudne wybrzeże i niezbyt bezpieczne porty podczas szorstkiej pogody. Południowy skraj tego prawdziwie rajskiego akwenu na Bałtyku  leży w zasięgu jednodobowej żeglugi  z Władysławowa. Południowy przyczółek to porty Gronhogen lub Kristianopel.


Kalmarsund przegrodzony jest mostem Olandsbron w rejonie Djupranna - przeszło 1 Mm na N od kalmarskiego portu.  Żeglugowe światło mostu  to wysokość 36 m nad średnim poziomem lustra wody i szerokość 80 metrów. Główny tor wodny wyznacza szereg staw świetlnych w nurcie cieśniny.  - Utgrunden, Skansgrundet, Krongrundet, Masnaggen, Sillasen, Slotbredani Damman oraz liczne pławy, światła i stawy brzegowe.. Oznakowanie nawigacyjne jest bogate, a pławy i sygnały wyróżniają się jaskrawością fluorescencyjnych lub odblaskowych farb i folii. Głowice falochronów, narożniki nabrzeży, dalby, krawędzie pomostów, beczki także malowane są  tak aby śmy mogli je dostrzec z oddali..

Osłonięcie wód Kalmarsundu ma swoje zalety i wady. Zalety są oczywiste, pomówmy więc o wadach. Przeważają kierunki wiatru W i SW, nieco rzadziej NE. O ile wiatry  WNW są tu wymarzone, to te z SW i NE mogą przysporzyć pewne kłopoty halsówkowe.

/

Kalmar. Ćwierć wieku temu. Mirek Włodkowski, Jerzy Kuliński i jacht „MILAGRO V” (jeszcze z tekstylną owiewkę nadzejściówkową)

.

Kilka słów o prądach wody w Kalamarsundzie: Naturalny strumień cyrkulacji i wymiany mas wodnych  Bałtyku z Morzem Północnym (czyli – Atlantykiem) krązą  w basenie naszego morza ruchem przeciwnym do wskazówek zegara. Dlatego podczas flaut i słabiutkich wiatrów (dowolnego kierunku) korek butelki wrzucony do wody  w Byxekrok stosunkowo szybko uzyskuje trawers Kristianopelu i dalej zmierza ku Trelleborgowi. Prędkość takich prądów to około pół węzła. Sytuacja zmienia się radykalnie kiedy do akcji wkraza silniejszy Wiatr. Takie wiatry wijące z sektora N do ENE spiętrzają wodę w rejonie Byxelkrok – Oskarshamn i już mamy prąd o prędkości 3 węzłów. Największe prędkości notowane są w „dyszy”, czyli między Revsudden – Stora Ror. Więcej informacji o Kalmarsundzie, wyspie Oland i portach znajdziecie we wspomnianej wyżej locyjce.

Oddaję głos Markowi.

Pamiętajcie o lifelinach i kamizelkach (np. od MARISTO)

Żyjcie wiecznie !

Don Jorge

------------------------------------------------------------------

Niby pusto wszędzie z powodu wirusa, ale się dzieje…

O tej porze roku zwykle w Kalmarze trudno wcisnąć nawet niewielką mieczówkę a’la Szymon Kuczyński. Tymczasem według zarządzających mariną mają obłożenie około 50%. Może jakoś inaczej liczą, bo na moje oko ze 140 miejsc zajętych było może ze 30 – 40. Zwykle połowę jachtów stanowią te zagraniczne, z czego 60% to łódki pod czarno-czerwono-złotą banderą. Tym razem nieszwedzkie jachty były w zdecydowanej mniejszości, a kilka było nawet z Polski.

 

No właśnie. Taki jeden to nawet o czwartej nad ranem przypłynął i zaparkował rufą.  W Szwecji!!!

Najciekawsza była ich relacja. Przypłynęli z Visby i nocą szli przez Kalmarsund. Myśleli, że tam są oświetlone

boje i pojadą jak po sznurku, a tu nic z tego. Boje mają tam tylko paski odblaskowe. Żółte i niebieskie, czerwone i zielone.

A oni mieli tylko telefony, bez map… Jechali więc według echosondy: 17 – 10 – 2,8 STOP!  Wracamy. W dodatku wysiadł

autopilot i musieli cały czas sterować ręcznie.

/

Kalmar. Pełnia lata 2020 – basen jachtowy pustawy

.

Udało im się! Nawet udało im się zaparkować nad ranem. Rufą. W Szwecji.

Tutaj zaczyna się problem. Bo im się udało. Pytanie: czy wyciągną wnioski na przyszłość? Czy okaże się, że są niezwyciężonymi bohaterami? Ile w nich pokory, żeby przyznać się do błędu? I do niewiedzy. Bo przecież cały Kalmarsund jest znakomicie oznakowany do żeglugi nocą. Co latarnia, a jest ich tam po drodze całkiem sporo, to światła sektorowe na które znakomicie się jedzie. Tak między nami, to pewnie nawet i bez mapy można by cos takiego zrobić. Fakt, że ja znam ten akwen jak własną kieszeń, ale chyba bym nie zaryzykował.

Narażali siebie i jacht i wcale nie jest to tylko ich prywatna sprawa. Gdyby im się coś stało, to ucierpieli by, niejako przy okazji, wszyscy walczący od lat o liberalizację żeglarskich przepisów. I tu jest ten pies pogrzebany. Tylko co z tym zrobić? Podrzucam to jako temat do dyskusji. Niech się włączą liberatorzy i instruktorzy. Działacze i egzaminatorzy. Armatorzy i czarterowcy. I przede wszystkim praktycy. Ja nie mam na taki problem gotowego rozwiązania.

Żyj wiecznie Jurku,

Marek

===============================================================================================================

ILUSTRACJA DO KOMENTARZA Zb. REMBIEWSKIEGO


 

Komentarze
wolne miejsca były do wieczora. Zbigniew Rembiewski z dnia: 2020-08-12 06:10:00
piętro poświęcone okrętowi Kronan. Marek Popiel z dnia: 2020-08-12 08:05:00
tak, to była bezgraniczna głupota Izydor Węcławowicz z dnia: 2020-08-13 06:20:00