PRZYGODA W PORCIE HEL
<span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic"><img src="/att/Image/team/CYBULSKI.jpg" style="float:left;padding;" width="100" height="123" alt="" />Ja zwykle swoje &ndash; kamizelkę na jachcie, a nawet na pomoście noś zawsze. Ja to wiem z własnego </span> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">doświadczenia, kiedy to w zatoczce przystani macierzystego jachtklubu omal bym się utopił. Doświadczył </span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">niemal takiej przygody <strong>Wiesław Cybulski</strong>, - armator i skipper okazałego jachtu &bdquo;Free Dom&rsquo;. </span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">Czyli noś ze sobą parasol nawet gdy słońce przygrzewa.</span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">Kamizelki !<span style="mso-spacerun:yes">&nbsp; </span>Kamizelki !</span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">.<br /></span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">Żyjcie wiecznie 1</span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;color:#0000CC;mso-bidi-font-weight:bold;&#xA;mso-bidi-font-style:italic">Don Jorge</span></p> <p class="MsoBodyText" style="mso-outline-level:1"><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;mso-bidi-font-weight:bold;mso-bidi-font-style:&#xA;italic">-------------------------------------</span></p> <p class="MsoBodyText"><strong style="mso-bidi-font-weight:normal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Tegoroczny sezon żeglarski zaczęliśmy z przytupem,</span></strong><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;"> jeżeli tak można powiedzieć o niespodziewanej kąpieli. W sobotę, 25 kwietnia, wypłynęliśmy z Gdyni po piętnastej. Teresa chciała płynąć na Hel, ja przebąkiwałem o Jastarni... wygrał Hel, a ponieważ wiał dość silny p&oacute;łnocny wiatr, to w &bdquo;marinie pod jajem&rdquo; zacumowaliśmy już przed siedemnastą. Stanęliśmy przy Y-bomie z kładką. Szybciutko wsiedliśmy na rowery (wozimy na jachcie dwa składaki) i pojechaliśmy na długą wycieczkę. Wr&oacute;ciliśmy do portu o zmroku. Przygotowałem pierwszy rower do schowania w bakiście i stojąc na kładce chciałem go podać Teresie do kokpitu... Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Siodełko, za kt&oacute;re trzymałem rower prawą ręką, zostało mi w dłoni (pewnie poluzowała się śruba i zsunęło się ze sztycy). Lewą, wyciągniętą przed siebie ręką, nie mogłem już utrzymać całego ciężaru... rower poleciał do wody, a ja, pr&oacute;bując rozpaczliwie chwycić go, poleciałem do wody za nim. Teresa przerażona wyskoczyła na kładkę a ja, po wynurzeniu się na powierzchnię, wkurzony maksymalnie, krzyknąłem do niej, że &bdquo;OK. nic mi się nie stało&rdquo;. </span></p> <p class="MsoBodyText"><strong style="mso-bidi-font-weight:normal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Zaraz potem nastąpiła pr&oacute;ba wciągnięcia się na kładkę</span></strong><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">. Napisałem &bdquo;pr&oacute;ba&rdquo;, gdyż to się okazało niemożliwe. Nie da się, ważącemu 90 kilogram&oacute;w facetowi w wieku bardzo dojrzałym i w przemoczonych ciuchach, tak po prostu wdrapać się na kładkę znajdującą się 50 centymetr&oacute;w nad wodą, mimo, że Teresa stojąc na kładce ciągnęła mnie do g&oacute;ry za ubranie. Oczywiście szybko zorientowaliśmy się, że te wysiłki nie mają sensu, podpłynąłem do rufy jachtu, Teresa opuściła drabinkę i bez problemu wlazłem do kokpitu. </span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Po co opisuję tę &bdquo;śmieszną&rdquo; przygodę? Aby zwr&oacute;cić uwagę wszystkich na problem podjęcia z wody człowieka, kt&oacute;ry na przykład wypadł z jachtu. W małych załogach (np. takich jak nasza, dwuosobowych) nie jest to proste, a podjęcie wprost z burty wręcz niewykonalne! Trzeba znaleźć inne rozwiązanie.</span></p> <p class="MsoBodyText"><strong style="mso-bidi-font-weight:normal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Zacznijmy od tego, że na jachcie powinna być lifelina</span></strong><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">, do kt&oacute;rej należy się przypinać. Człowiek, kt&oacute;ry wypadnie z jachtu a nie jest przypięty, ma niewielkie szanse na uratowanie (nie m&oacute;wię o przypadkach, gdy morze jest gładkie jak st&oacute;ł &ndash; w takich warunkach rzadko się wypada za burtę). Jacht płynący z prędkością 5 węzł&oacute;w w ciągu 10 sekund przepływa około 25 metr&oacute;w. Robiliśmy kiedyś doświadczenia wyrzucając za burtę baloniki wypełnione w części wodą. W nocy, po kilkunastu sekundach, balonika nie dawało się zauważyć na powierzchni lekko wzburzonego morza. A więc ratunkiem jest lifelina. Tylko co zrobić z wiszącym za burtą na wąsie wpiętym w lifelinę nieszczęsnym żeglarzem, gdy wiadomo, że nie da się go wciągnąć na pokład wprost z burty? </span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Trzeba jakimś sposobem przesunąć go w pobliże drabinki rufowej. Pom&oacute;c może np. cuma czy jakaś linka puszczona po burcie tak, aby pełniła rolę poręcz&oacute;wki i trzymając się jej czy przepinając wąs można było dopłynąć do rufy. Można opuścić po burcie zaknagowaną linę w kształcie U, aby &bdquo;rozbitek&rdquo; m&oacute;gł stanąć i unieść się na tym zaimprowizowanym stopniu. Można, gdy &bdquo;wypadnięty&rdquo; jest w pobliżu kokpitu, wykorzystać talię grota i pr&oacute;bować podciągnąć go trochę do g&oacute;ry. Wszystkie te pomysły zakładają, że na jachcie jest ktoś, kto będzie m&oacute;gł je zrealizować a żeglarz, kt&oacute;ry wypadł jest przytomny i sprawny. Ważne jest aby jacht ustawić w dryfie (np. quck-stop). Pamiętajmy r&oacute;wnież, że na pewno w czasie takiej akcji fale raczej nie pomagają a są niebezpieczne i powodują niekontrolowane wynurzanie i zanurzanie się rufy jachtu, tam gdzie właśnie znajduje się drabinka. </span></p> <p class="MsoBodyText"><strong style="mso-bidi-font-weight:normal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Jeżeli ktoś ma jakieś inne pomysły albo doświadczenia</span></strong><span style="font-size:12.0pt;&#xA;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;"> co do takich przypadk&oacute;w wypadnięcia za burtę, to SSI jest znakomitym miejscem aby się nimi podzielić!</span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">A wracając do mojej przygody na Helu. Rower wyciągnąłem z wody w stanie nieuszkodzonym (za pomocą małej kotwiczki-drapaka) od razu, gdy przebrałem się w suche ciuchy. Pieniądze dały się wysuszyć, dokument&oacute;w papierowych przy sobie nie miałem. Gorzej ze smartfonem, kt&oacute;ry trzymałem w kieszeni, a kt&oacute;ry po takiej kąpieli w morskiej wodzie nie dawał znaku życia - żaden punkt naprawczy nie podjął się reanimacji tegoż. </span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">.</span></p> <p class="MsoBodyText"><strong style="mso-bidi-font-weight:normal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Przy okazji chciałbym dzisiaj poruszyć jeszcze jeden zupełnie inny temat.</span></strong></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Mimo, że mamy już początek czerwca, jacht&oacute;w na wodzie jest nadal niewiele. Pierwszego maja w Łebie byliśmy jedynym jachtem odwiedzającym tę marinę. Podobnie tydzień p&oacute;źniej we Władysławowie. Rozumiem czartery i rejsy szkoleniowe z dużą załogą - mają szlaban, ale jest przecież jeszcze wielu żeglarzy takich ja my, indywidualnych. Czyżby koronawirus siał spustoszenie? A może apel SAR-u o ograniczenie do zera aktywności rekreacyjnej na morzu wywołał taki skutek? Jest to prawdopodobne.</span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Podziwiam, doceniam i szanuję działalność wszelkich służb ratunkowych. Jakąż trzeba znaleźć w sobie motywację aby nieść pomoc innym narażając swoje życie, naprawdę podziwiam! Ale, w <strong>mojej opinii</strong>, wygląda na to, że SAR też dał się wmanewrować w og&oacute;lnokrajowy (og&oacute;lnoświatowy) trend straszenia. Przecież ratownik SAR-u ma dużo, dużo większe prawdopodobieństwo zarażenia się, gdy p&oacute;jdzie do sklepu po bułki niż w czasie akcji. Więc o co chodzi? Nie twierdzę, że nie ma koronawirusa. Fakty potwierdzają, że jest bardziej niebezpieczny niż zwykła grypa w grupie os&oacute;b o zmniejszonej odporności, a więc starszych i chorych, lecz wywoływanie i podsycanie strachu, poczucia zagrożenia, niepewności w całym społeczeństwie, powoduje dużo gorsze skutki niż sam wirus. O skutkach gospodarczych już nie wspomnę. Po co w mediach nadal, nieustannie podawane są informacje o tym co nam grozi, co musimy a czego nam nie wolno robić bo... itd.? Po co po mieście jeździły (czy nadal jeżdżą?) megafony głoszące groźnym głosem: &bdquo;Mamy stan epidemii. Wzywa się obywateli do pozostanie w domu... noszenia maseczek...&rdquo; itd.? </span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Po co? Hmm... wystraszonymi ludźmi łatwiej się rządzi. Można wprowadzać r&oacute;żne zakazy i nakazy (wiele, jak wiemy, idiotycznych) tłumacząc je wyższą koniecznością &ndash; bezpieczeństwem wszystkich. Potem odwołując niekt&oacute;re zakazy pokazuje się łaskawość rządu (tak się dzieje nie tylko w Polsce), chociaż, jak wszyscy wiemy, związek termin&oacute;w wprowadzania i luzowania obostrzeń nawet z <strong>oficjalnymi</strong> statystykami jest co najmniej enigmatyczny! Najśmieszniejsze jest to, że ta &bdquo;pandemia&rdquo; (specjalnie w cudzysłowie) jest wykorzystywana i przez rządzących i przez opozycję. Tak jest prawie na całym świecie. Tak, wszędzie trwają jakieś kampanie wyborcze, jakieś zmagania jednych partii z innymi... no a do tego na &bdquo;pandemii&rdquo; można zrobić niezłe interesy. Przykłady mamy i tu u nas i w innych krajach. A na to wszystko z uśmiechem patrzy Bill, i już w swojej wyobraźni widzi cały świat zaszczepiony jedną, właściwą, obowiązkową szczepionką...</span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Czego czytelnikom SSI nie życzę, a życzę wspaniałych rejs&oacute;w w obszarach wolnych od wszelkich wirus&oacute;w.</span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">&nbsp;</span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">Wiesiek Cybulski <br /></span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">s/y &quot;Free.Dom&quot;.</span></p> <p class="MsoBodyText"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">&nbsp;</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">&nbsp;</span></p> <p class="MsoNormal"><span style="font-size:12.0pt;font-family:&quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;">&nbsp;</span></p>
Komentarze
wciąganie na pokład Marek Popiel z dnia: 2020-06-03 07:10:00