KARLSKRONA TAK JAK FREDERICIA
Karlskrona to chyba najczęściej odwiedzany przez polskie jachty - port szwedzki. Głównie dlatego, że ludzie biorą krótkie urlopy. Dlaczego krótkie? O... to rozległy temat. A skoro mało czasu, to jachty kierują się przeważnie do przystani najbliższej centrum miasta. Mimo, że tam najdrożej. Ale ten kto oszczędza na przyjemnościach to raczej na nią nie zasługuje. To też inny rozległy temat. Przepytajcie armatorów jachtowych czy żeglowanie na własnym jachcie się opłaca :-))).
Tak czy inaczej - Szwedzi wreszcie przestali udawać niewiedzę, że tuż, tuż, vis a vis leży ludny kraj - Polska. Po czym to poznać? A choćby w internecie, biurach informacji turystycznej, restauracjach, kioskach i kantorkach bosmanów (jeśli jeszcze się ostały) przystani.
A więc warto poszerzać ofertę usług przystani. W pierwszym rzędzie - uruchamiajac rezerwy proste, a dopiero później budując to co jest absolutnie niezbędne. Bo Szwedzi znają wartość pieniędzy. Oj znają !
Niedawno pokazałem Wam metamorfozę duńskiego porciku Fredericia http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2747&page=0
A dziś zobaczcie co Szwedzi zrobili z miejska przystanię "Sosnowy Most", czyli Tallebryggen. Przy okazji przemianowali ją na Stadsmarina, aby nazwa brzmiała ... municypalnie, czy komunalnie.
Inna sprawa, że tubylcy, pardon - miejscowi i tak używają starej nazwy :-)
Zobaczcie co się w "Sosnowym Moscie" zmieniło:
.
Jeszcze niedawno przystań wyglądała tak:
/
.
A teraz wygląda tak:
.
.
.
-----------------------------------
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
W Karlskronie rzeczywiście się pozmieniało. Przebudowa mariny i jej
otoczenia trwa - choć nie bardzo wiem, co tam jeszcze ma być dostawione.
Przekonamy się zapewne niebawem.
Pomosty stoją tak jak narysowałeś.
Cała zatoka jest teraz głębsza - tak jak to widać na moim planie w
"Szwecji Południowej" strona 53. Na środku zatoki został (powstał?)
jednak nieregularny placek z minimalną głębokością 1.7m. Te nowe
głębokości o dziwo wciąż nie są uwzględnione na oficjalnych mapach -
opieram się na nieopublikowanym szkicu, który zimą przysłano mi z biura
mariny. Zielonych bojek prawie na pewno już nie ma (nie zauważyłem ich
latem, nie ma ich na żadnych planach udostępnianych przez marinę).
Pozdrawiam,
Marcin